PBF - Ciernie przeszłości

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 05 grudnia 2015, 15:50

Drago dobiegł do upatrzonej wcześniej osłony. Pomimo narastającej kanonady słyszał wyraźnie bliskiego przeciwnika.

Przeciwników była już tylko połowa, i jeszcze im nie przyszło do głowy skupic się na Magosie lub wystrzelać jeńców - musiał to wykorzystać.

Uruchomił komunikator.
- poruczniku , poslijcie broń króką naprzód, pod osłona laserów. Odbiór!

Drago wyciągnął w końcu boltery i zaczerpnał tchu. Spiął się i wystartował z wydechem zza osłony. Wiedział, że Rand go nie zawiedzie... wychylił się raptownie i tuż przed sobą zobaczył pierwszy cel, podniósl nieco bardziej boltery, korygując linię ognia i zaczął oprózniać magazynki.
Taktycznie - według mnie, "tactical advance" dla tych co biegną i "supressing fire" dla tych co osłaniają.
Ja używam dwóch broni na jednym celu, a po likwidacji chowam się za zasłonę.

Na komunikaty Blackthornów odpowiem jutro, bo zapowiada się cięzki wieczór :)
Ostatnio zmieniony 05 grudnia 2015, 15:58 przez Denver, łącznie zmieniany 1 raz.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 grudnia 2015, 13:40

Dystrykt komercjalny, 456.815.M41

Przydzieleni seneszalowi ochroniarze mieli za sobą wojskowe doświadczenie, toteż bez trudu torowali drogę swemu pryncypałowi. Kilkakrotnie Christo Barca sam nakazywał ustąpienia miejsca komuś znaczniejszemu, czy to wysokiemu statusem bankierowi Krinów czy też podążającemu śpiesznie w bezpieczne miejsce dygnitarzowi Ministorum. W przypadku pomniejszych uciekinierów z Komnaty nie bawił się w konwenanse, przedzierając się przez szukający schronienia tłum na podobieństwo utworzonego ciałami ochroniarzy taranu.

Sieć komunikacyjna była krytycznie przeciążona, co niemal uniemożliwiało ponowne nawiązanie łączności z Królową Cierni. Paranoiczny z natury Barca zaczynał ulegać lekkiej panice, wciąż nie znając przyczyn dramatycznych zajść w Złotej Komnacie. Port Wander znajdował się na terytorium Imperium, był ciężko ufortyfikowany i strzeżony przez jednostki floty systemowej, ale oczywiście zawsze istniało pewne ryzyko nieprzyjacielskiego ataku na instalację. Na peryferiach Imperium ustawicznie błąkali się zaprzysięgli wrogowie ludzkiego gatunku, czy to obcy czy renegaci - ale seneszal z trudem potrafił w taką ewentualność uwierzyć. Jego rozsądek podsuwał raczej wizję jakiegoś katastroficznego wypadku: awarii miejskiej sieci zasilania, przegrzania któregoś z reaktorów. Takie rzeczy się zdarzały, nawet w instalacjach podlegających skrupulatnemu nadzorowi kapłanów Boga-Maszyny.

- Tamta klatka schodowa! - Christo klepnął w ramię jednego z ochroniarzy, rosłego mężczyznę z Archaosu zwącego się Nixion Altra. Ten skinął w odpowiedzi głową, skręcił na wskazane przez pryncypała schody omijając gęstniejący z każdą sekundą zator na krańcu promenady, gdzie uciekinierzy stanęli w obliczu ustawionej przez arbitratorów blokady.

Alarmowe klaksony nie cichły, przez cały czas pogłębiając panującą w okolicach Złotej Komnaty panikę. Wychylając się zza pleców Nixiona Barca złapał za rękę biegnącego w dół schodów podoficera Marynarki, noszącego na rękawach uniformu odznakę służb bezpieczeństwa stacji.

- Jestem seneszal Barca, zausznik Wolnego Kupca Blackthorna - oświadczył autorytarnym tonem przemawiając w niskim gotyku - Domagam się informacji na temat przyczyn tego zamieszania!
Fellowship seneszala 54. Poproszę o test Zdobywania informacji +10 (Inquiry). Dodatkowo oddaję pod rozwagę MG opcję ewentualnej premii +10 za talent Poplecznicy (wojsko, Administratum), bo nie wiem, pod kogo mogą podlegać członkowie sił bezpieczeństwa Port Wander. Wystarczy mi ostateczny wynik rzutu, przygotuję pod niego fabularkę. W razie porażki nie skorzystam z przerzutu z FP.
Rzut = 57. Zdałeś bo Peer Military robi swoje. Niestety bez przebić, więc uzyskasz tylko podstawowe informacje: okręt uderzył w stację na wysokości 7 pirsu. Spore straty, ale brak realnego zagrożenia dla stacji - to potężna konstrukcja.
Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2015, 06:28 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 07 grudnia 2015, 07:36

Sala Ślepców, 456.815.M41

Wielkie drzwi umieszczone z prawej strony sali otwarły się z hukiem odwracając uwagę opętanego Lorenza. Demon zachwiał się jakby uderzyła go jakaś potężna siła. Wbiegający do środka ochroniarze ubrani byli w przedziwne kombinezony i czarne hełmy bez wizjerów. Tuż za nimi wbiegł przełożony Chóru Astropatów we własnej osobie w towarzystwie dziwnie ubranego mnicha Ministorium, którego otaczała dziwna aura.

- To on ! - rozległ się krzyk Astropaty - To on jest bramą !

Sześć karabinów plazmowych uniosło się równocześnie. Demon próbował się bronić, ale był tylko tak silny jak jego naczynie. Lorenz nie był już w stanie lewitować jakby coś blokowało częściowo przepływającą przez niego moc. Opadł ciężko na podłogę i uniósł wyprostowane ramię mierząc w ochroniarzy. Czas zdawał się płynąć coraz wolniej. Rozległ się chrapliwy szept w niskim gotyku.

- Czerwony Anioł...przybędzie...

Morgan Blackthorn nacisnął spust. Starożytny pistolet rozjarzył się wyrzucając z siebie dwie kule plazmy. Pierwsza z nich trafiła Lorentza w prawe ramię tuż powyżej łokcia i przepaliwszy je na uderzyła w przeciwległą ścianę rozżarzając marmurową okładzinę. Druga kula plazmy trafiła na wysokości biodra wypełniając olbrzymią ranę płomieniem. Demon wrzasnął przeraźliwie zrozumiawszy, że jego naczynie zostało rozbite. Stwór zachwiał się tracąc równowagę i wtedy jednocześnie dosięgnęło go sześć plazmowych kul wystrzelonych z karabinów ochroniarzy. Całe ciało Lorenza ogarnął błękitny ogień, trawiąc tkanki, kości i płyny ustrojowe. Rozległ się krzyk Oleando Kassata, na którym całe ubranie w jednej chwili zmieniło się w popiół.

Nagle zniknęło gdzieś uczucie chłodu i Morgan poczuł wyraźnie falę ciepła dochodzącą z dopalających się na podłodze szczątków jego niedoszłego Astropaty.

- Odłóż pistolet i nie ruszaj się - komenda dobiegła spod pozbawionego wizjera hełmu a Morgan odwróciwszy wzrok od dopalających się szczątków ujrzał wycelowane w siebie trzy karabiny plazmowe - Zostaniesz przesłuchany.
Szczęście :) Dużo szczęścia. Oczywiście nie dla Lorenza, ale jak najbardziej dla dziedzica Blackthornów. Kilka słów wyjaśnień. Nie był to żaden wielki demon, ot taki sobie tam średnio znaczny pomiot osnowy, ale szanse na przeżycie zapewnił przebywający przypadkiem w siedzibie astropatów przedstawiciel Ministorium. To jego moc umożliwiła pokonanie demona. Teraz jednak...cóż. Będą chcieli z Tobą porozmawiać. Kassat również przeżył chociaż jest w sporo gorszym stanie niż Ty. Do końca opierał się mocy demona (zapomniałem, że też miał prawo do spalenia Fate Pointa) i w momencie śmierci Lorenza oraz odesłania demona do Osnowy odzyskał kontrolę nad swoją jaźnią. To spalone ubranie to efekt swego rodzaju eksplozji mocy Osnowy. Zalecam postępowanie zgodnie z instrukcjami ochroniarzy - goście nie mają poczucia humoru...
Spoiler!
Morgan przycelowuje (+10) i strzela dwa razy (semi) z bliskiego zasięgu (+10). BS Morgana to 36. Rzut i... 44 /EVILS/ (a imię jego czterdzieści i cztery...)
Jedno przebicie czyli dwa trafienia w sumie. Obie kule plazmy trafiają i chociaż celowałeś w głowę to trafiłeś w ramię i korpus. W sumie weszło 19 obrażeń. Wystarczająco by zabić Lorenza więc nawet nie rzucałem obrażeń na 6 plazmówek, z których 5 trafiło w cel.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 07 grudnia 2015, 09:36

Port Wander, opuszczone instalacje pod Bastionem Centralnym, 456.815.M41

- Shotguny naprzód, reszta ognia ! - rzucił przez zaciśnięte zęby Drago Vex wyskakując zza bezpiecznej osłony by sekundę później usłyszeć dochodzący z tyłu krzyk zrywających się do biegu ochroniarz

Stojący najbliżej ganger zaczął odwracać się próbując wycelować obrzyna w poruszającego się błyskawicznie Vexa, ale ten nie dał mu żadnej szansy. Oba boltowe pistolety zagrzmiały basowo wysyłając strumień śmierci w kierunku zaskoczonego mężczyzny. Boltowe pociski wbiły się w klatkę piersiową i brzuch mężczyzny wyrywając potężne fragmenty ciała swoimi mikroeksplozjami. Ostatni pocisk trafił tuż nad kolanem lewej nogi, urywając ją i posyłając martwego już mężczyznę na peron.

Mrucząc Litanię Niezawodności Magos po raz trzeci ściągnął spust swojego Boltgun'a a Bóg Maszyny i tym razem okazał mu swoją przychylność. Niezawodna broń wypluła serię czterech pocisków. Pierwszy urwał nogę mężczyzny z dwoma automatycznymi pistoletami a drugi rozerwał jego serce. Trzeci pocisk wszedł tuż pod pachą stojącego bokiem m