PBF - Wybawiciel

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 29 listopada 2015, 02:02

- Kutasairzu, gadaj co jest na tych płytach! No mów! - wrzeszczał Ahmed, co prawda już nie bijąc ale nadal szarpiąc ochroniarza.
- ...X... jest... na nich X... - wybełkotał ochroniarz przez bąble krwi na ustach, jego ręka wskazała stół na którym obok niedokończonego posiłku, była przygotowana do zabrania niewielka paczka. Ahmed rozejrzał się szybko za czymś czym mógłby związać ochroniarza. Przy boku jego paska obok karty magnetycznej znalazł zaciskowe opaski. Pascal pomagał mu jak potrafił, pogwizdywał przy tym cichutko minuet Bacha. Ahmed spojrzał na niego ze zdziwieniem.

- Przepraszam... to mnie zawsze uspakaja... - powiedział wychwytując spojrzenie. -To wszystko na pewno ma jakieś logiczne wyjaśnienie... ta klamka... wiem co widziałem... ja nie oszalałem... Prawda panie Omarze? - Ręce mu drżały przy krępowaniu ochroniarza. - Wszystko będzie dobrze Pascalu, wszystko się wyjaśni... - pociągnął nosem próbując powstrzymać napływ śluzów. - To przez ten dym, oczy łzawią...

Kiedy Pascal kończył wycierać chusteczką nos, Ahmed ruszył w kierunku stolika. Papierowe opakowanie zawierało kilkanaście uszeregowanych płyt kompaktowych każda z numeracją poprzedzoną napisem czerwonym flamastrem "Pacjent X sesja numer...". Paczka wyglądała jakby ktoś przygotował by ją stąd za chwilę zabrać.

- Panie Pascalu...? - zapytał Baart i zniknął w drugim pomieszczeniu. Pascal ruszył za nim. David i Baart patrzyli się na to co wyświetlały kamery tyle, że na różne monitory. Na tym który obserwował deJong widać było ich korytarz a na nim dwóch mundurowych i doktora. Szykowali się do wkroczenia do jakiegoś pomieszczenia. Medyk coś im tłumaczył gestykulując przygotowywanym zastrzykiem, policjanci zaś odbezpieczyli kabury. Nie wyglądało to jakby mieli przebierać w środkach...

Na monitorze Davida szalały z kolei czarno-białe szumy świadczące o uszkodzonej kamerze. Nagrania nie było ale Beltfort puszczał i przewijał nagranie bez ustanku, nie wlepiając w niego wzrok przez cały czas. Wydawał się skrajnie pobudzony.

- Widzicie! Widzicie to moja Ann! Ona tutaj jest... - David pokazywał lewą dłonią na jeden z monitorów, którego zapis sprzed trzech godzin cofał i puszczał bez ustanku a prawą zaczął bezceremonialnie potrząsać Baartem próbując zwrócić jego uwagę. Wyglądało na to, że dla niego obsługa tych wszystkich kamer nie stanowi najmniejszego problemu. Przełączał kilka innych wyświetlając nagrania z różnych korytarzy sprzed trzech godzin. Na jednym z nich mignął charakterystyczny garnitur deJonga. - Te skurwysyny trzymają ją w piwnicy! - złapał się za głowę uświadamiając przerażającą prawdę - To ona tam na dole tak wyła. A ja nic nie zrobiłem!

Nie myśląc dłużej opętany myślą o Ann, David ruszył w kierunku drzwi na korytarz.

[center]***[/center]
Wciągnął parę łyżek zupy ale leżąca teraz obok niego na talerzu ręka nie dawała mu spokoju. Odsunął talerz zupy z łyżką i zabrał się za krojenie dłoni. Ilość szczegółów tej podróby była imponująca. Kiedy rozkroił dłoń, widział wyraźnie przekrojone, ścięgna i żyły. Ilość kości też jakby się zgadzała. Obrócił dłoń na drugą stronę. Miała długie paznokcie. Nieco za długie jak na jego gust. Czerwona farba jaka z nich poschodziła tu i ówdzie pod wpływem temperatury sugerowała jasno...

Nagle cichy dźwięk przy drzwiach całkowicie pochłonął jego uwagę. Znał go bardzo dobrze z rodzinnych stron. Był to odgłos odbezpieczanej broni.
Po pierwsze sorry Panowie za opóźnienie ale jak gracze znikają to i ja tracę ochotę. No ale jedziemy bo od jutra może się zwiększy frekwencja ponieważ wraca Dobro. To pozytywna wieść bo zła to macie w nadmiarze.

Akcja zatrzymana przed wejściem policji na kolację do kanibala Ervina. Nigdy by tam nie stali jakby się drużyna na własne życzenie nie stukała i nie tłukła.

* Gdyby deJong wpadł na pomysł użycia arkany przy gaszeniu to być może miałby "farta" i by coś znalazł a teraz już jest po jabłkach. Podpowiadam na drugi raz, że ta arkana jest na zasadzie przechylenia szczęścia przy losowych rzeczach a nawet wbrew fabule. Mag to jeden z niewielu systemów gdzie gracze naprawdę współtworzą scenariusz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 29 listopada 2015, 08:36

https://youtu.be/PSoOFn3wQV4 -podkładzik

Uspokajająca melodia płynęła leniwie z taniego chińskiego radyjka, gdy Ervin oglądał właśnie z ciekawością doskonale wykonany gadżet. Czuł wścibskie oczka wszechobecnych kamer i zdawał sobie sprawę, że temat musi pociągnąć do końca, by dobrze wypaść. Nagroda musiała być niezła, pewnie podpisał jakieś papiery na haju i o tym zapomniał.. tak, to musiało być to.

...farba złazi.. -uśmiechnął się triumfalnie- .. teraz byle tylko nie dać nic po sobie poznać i po prostu ciągnąć tę szopkę, aż inni wymiękną i odpadną... -wyszczerzył zęby w całej swej mizernej bądź co bądź okazałości. Rozpracował cwaniaków z tego poronionego Big Brothera. Sprytnie to wykombinowali, aby wszystkich skołować. W tej sytuacji nawet jak coś odpierdoli, to telewidzowie.... Kurwa! Zajebiście! Można nieźle pohulać. Sięgnął po nóż.

Odgłos odbezpieczanej broni wyrwał go z zamyślenia.

Broń! Ktoś zgarnął mojego gnata. -szybka analiza podpowiadała mu, że choć te buraki niekoniecznie umiały się nią posługiwać, to miały pełno w porach, a w takich sytuacjach...

Szybkim ruchem zgarnął pokrywę od kociołka niczym kuchenny rycerz chwytając nóż w drugą rękę. Właśnie-rękę! -nie mógł jej nigdzie rzucić, by nie narobić hałasu ani zostawić na wierzchu. Pokrywka- nóż- obie ręce zajęte!! Co robić?!? CO ROBIĆ SZYBKO??

CIAM!- złapał rozgotowany rekwizyt niczym Reksio szynkę i cichutko, jak tylko potrafił pobiegł na paluszkach w kierunku drzwi. Schowa się tam Ervin bystrzacha zaraz za otwartymi drzwiami i pacnie czubka, który mu gwizdnął rewolwer.

Pokrywką w łeb. Tak z całej siły i nóż do szyi. Niech no tylko tu wejdzie. Ha!!
W lewej ręce pokrywka, w prawej nóż kuchenny, w zębach ręka. Ervin stoi przy ścianie przy drzwiach. Spodziewa się kilku gości, więc będzie chciał ogłuszyć pierwszego i zatrzasnąć drzwi- spodziewa się, że to pierwszy- najodważniejszy ma jego gnata.
Ostatnio zmieniony 29 listopada 2015, 17:42 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 29 listopada 2015, 12:53

- A niech idzie - mruknął Ahmed, zerkając jeszcze, czy ochroniarz jest na pewno dobrze związany. Co jak co, ale trytytki zawsze się sprawdzały. Audytor pomasował obolałą od uderzenia szczękę i nie tracąc więcej czasu, chwycił przygotowane pudełko i przymknął na chwilę oczy, skupiając swoje myśli na przejściu przez Rękawicę.

- Duchu tego budynku, wskaż mi najszybszą drogę do wyjścia... a następnie pozamykaj wszystkie drzwi i okna, które mi nie będą służyć. I zamknij je tak, by nikt nie mógł ich otworzyć - powiedział w myślach, oczekując na rozwój sytuacji i znak, że budynek odpowiedział na jego wyzwanie.
Jak dostanę w myślach mapę pomieszczenia - mówie de Jongowi, by podążał za mną i biorąc pudełko, spierdalam z tego budynku do auta, którym przyjechałem.

Edit: Aha! I jak zobaczę jakieś inne, ciekawie opisane płyty/dokumenty to też je biorę ze sobą.
OD MG
Obrazek
Może cię zainteresować jedynie to w co wlepia sie de Jong, we fragment nagrania z kamery sprzed 3 godzin, kiedy wchodził do budynku niecałą godzinę temu. No i jest problem z kluczykami. Byleś pewien że masz je przy sobie aż do tego momentu. Ale to chyba da się obejść wszak deJong ma auto, tylko bagażnik jest zajęty
Ostatnio zmieniony 29 listopada 2015, 14:32 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 grudnia 2015, 13:13

Stój David.! - syknął DeJong. Holender zorientował się, że jeśli reżyser wyjdzie na korytarz to może zostać zauważony przez czekających na korytarzu policjantów. Cokolwiek widział w ekranie David to nie mogła być prawda. Ekran pokazywał tylko white noise i mimo prób Baart nie potrafił zauważyć niczego w szumie na monitorze. Chyba że... Chyba że nie patrzył uważnie. Teraz skupił swoją wolę na monitorze, aby upewnić się, że w tym co widział David nie było ziarna prawdy.
deJong używa arkan, żeby sprawdzić czy naprawdę Savid nie widział czegoś w monitorze. Potem szybko sprawdzam nagrania z pacjentem X na kompie. Jak nie ma czasu to tylko zabieram ocalałe nagrania. Jeśli historia z dziewczyną Davida jest prawdą, to nie można jej tam zostawić. Tak i Meksa na pastwę policjantów. Jest tu jakiś radiowęzeł? Żeby móc skierować uwagę policjantów gdzieś indziej?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13