Rogue Trader - postacie (BG)

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 05 listopada 2015, 22:33

Odwrócę pytanie: który prawdziwy oficer marynarki z dowolnego powodu rzuciłby Navy i został Rogue Traderem ? ;)


Taka mnie naszła refleksja przy okazji na temat odgrywania ról w RPG w ogóle a w WH40k w szczególności (z powodu może większej znajomości świata)


Otóż zauważyłem kiedyś, że większość graczy RPG prowadzi swoje postacie...jakby to ująć...zgodnie z zasadami prawdziwej wolności czyli postacie robią
to na co mają ochotę a ogranicza je być może tylko mechanika gry. Tymczasem w moim odczuciu takich ograniczeń jest zdecydowanie więcej a "odgrywanie"
roli powinno też być odgrywaniem tych ograniczeń. Wyobraźcie sobie RPG, w którym ogrywacie urodzonego w Pakistańskiej wiosce faceta, wychowanego w bardzo
ortodoksyjnej muzułmańskiej rodzinie, który gdzieś tam po coś wyjeżdża do większego miasta i nagle stwierdza "Pieprzyć to...mam ochotę na Wieśmaka z bekonem
bo w końcu raz się żyje"
. Możliwe ? Teoretycznie możliwe. Wiarygodne ? Moim zdaniem ani trochę :) Pewne rzeczy po prostu nie pasują. Postacie mają swoje
wzorce zachowań wynikające z kultury w jakiej wyrośli, wychowania, religii, przekonań... no jak w życiu trochę nie ?

Tu się posłużę przykładem Hostera - krotochwilny psionik z małej, rolniczej planety. Postać prowadzona z wdziękiem i niezaprzeczalnym talentem :)
Tylko mnie ona aż szczypie w oczy tak mało jest "koszerna". Taki psionik nawet po podstawowym szkoleniu i wiedzy o tym kim jest i co sobą reprezentuje
w życiu nie będzie krotochwilny. Nie pomyśli o dupeczkach czy drineczku. To koleś balansujący na krawędzi szaleństwa zdając sobie jaką potęgą dysponuje
a jednocześnie co ta potęga może z nim i innymi zrobić. Ponury, milczący i wiecznie oglądający się przez ramię człowiek. Coś jak koleś z przyczepioną do ciała
miną co do której nie jest pewien czy jest uzbrojona i kto ma detonator. Oczywiście to jest tylko moja wizja świata, który odbieram tak jak odbieram i rozumiem. Nie wiem,
może np. Ketharian, który zna ten świat nieporównanie lepiej ma zupełnie inną jego wizję :)

I teraz wracając do postaci Suriela - w podręczniku stoi, że Rogue Trader może wywodzić się z marynarki. Są jednak marynarze, oficerowie i OFICEROWIE :)
"Praca" w świecie 40 Millenium to nie jest coś co się znajduje w gazecie albo dostaje w pośredniaku i za tydzień można sobie ją zmienić na inną. To styl życia.
Jego cel. Narzucony często przez otoczenie, miejsce urodzenia, wychowanie itd. Arystokrata, który przechodzi kolejne szczeble kariery i ląduje na stanowisku
pierwszego oficera okrętu WOJENNEGO ma już przed sobą tylko jeden cel: zostać kapitanem takiej jednostki. Dla niego bycie Rogue Traderem na jakimś zapchlonym
towarowcu i użeranie się z pośrednikami handlowymi to... obelga :) I nie twierdzę, że tak wygląda życie Rogue Tradera tylko wydaje mi się, że tak je będzie postrzegał
ambitny oficer marynarki. Kto zatem z Navy może zechcieć zostać Handlarzem ? Parias. Osoba nieprzystosowana. Koleś mający kłopoty z przestrzeganiem regulaminu,
niewyparzoną gębę i ciągoty do... niezbyt legalnych używek i interesów. Taki koleś nie widzi siebie we Flocie a dostał się tam przez przypadek bo tata uznał, że na handlarza
za młody albo za głupi ;)


Podręcznik wydaje mi się dosyć dobrze charakteryzuje tę "hierarchiczność" i "społeczne kodowanie" właśnie dzięki temu, że Rogue Trader jest tym kim jest bo prestiż
znaczy dla niego więcej niż zemsta. Od urodzenia. Przez wychowanie. Do śmierci. Droga społeczna tutaj to linia prosta. Raczej. W większości "zawodów" jakie możemy
odgrywać w 40 Millenium nie ma "emerytury". Nie lecisz na małą rolniczą planetę hodować sześcionogie świniaki po tym jak byłeś pułkownikiem Gwardii Imperialnej.
Raczej osiądziesz gdzieś na stałe i będziesz dowodzić lokalnymi siłami PDF. Nie zostaniesz mnichem w klasztorze Świętej Sabbat tłumaczącym starożytne teksty jeśli
wcześniej dowodziłeś krążownikiem klasy Lunar... przyszłość jest mroczna i zdeterminizowana (deterministyczna ? określona znaczy).


Oczywiście to są takie tam moje osobiste marudzenia nowicjusza w grach RPG, z którymi nikt nie musi się zgadzać czy identyfikować :D
Ostatnio zmieniony 06 listopada 2015, 09:02 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 06 listopada 2015, 09:39

Czyli astropata jako psyker też może być zagrożeniem? Może np nawiązać kontakt telepatyczny czymś wielce niepozadanym
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 06 listopada 2015, 11:31

Astropata nieco się różni od "zwykłego" psykera więc ryzyko jest dużo mniejsze. Przede wszystkim Astropata przechodzi rytuał "wiązania duszy" co oczyszcza go w pewien sposób ze skazy osnowy i uodparnia na jej zgubny wpływ. Po drugie Astropata pracuje jako przekaźnik wykorzystując Osnowę jako medium transportujące wiadomość (coś jak warstwa fizyczna dla protokołu komunikacyjnego ;) ) i nie czerpie zbyt często mocy z Osnowy. Wszelako zagrożenie zawsze istnieje. Chociaż w jego przypadku większym zagrożeniem jest "przeciążenie" mózgu na skutek zakłóceń w Osnowie lub próby wysłania wiadomości w zbyt trudnych warunkach lub na zbyt wielki dystans. Znany jest wypadek, kiedy podczas kampanii na Monthaxie implozja psioniczna powstała w chwili zamykania eldarskiego portalu zabiła trzy czwarte astropatów marynarki kosmicznej znajdujących się na orbicie planety. ;)
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 06 listopada 2015, 18:01

Będę się bronił. B)

Hoster
"Ponury, milczący i wiecznie oglądający się przez ramię człowiek. Coś jak koleś z przyczepioną do ciała miną co do której nie jest pewien czy jest uzbrojona i kto ma detonator."
Ten opis psuje mi raczej do odgrywania kogoś z paranoją a Hoster jej nie ma.
Moim zdaniem masz tu też na myśli doświadczonego psionika a nie młodzieńca, który się uczy i uważa, że "złe rzecz to przytrafiają się innym a nie mi, no dobrze zdarzyło się raz ale teraz jestem przecież mądrzejszy.

Hoster się zmienia. Zobacz jak wyszło z tym drinkiem na pokładzie statku. Jak na niego wpłynął widok krwi w czasie używania kameleona. Sen o morzu krwi a potem nawrót przy opatrywaniu Medei.
Zobaczysz jaki smuteczek będzie miał jak jego młodzieńcze wyobrażenia runął. Za dwadzieścia lat jego życia to będzie zupełnie inny człowiek i mam nadzieję że nie paranoiczny, chociaż kto wie...
Gdybym miał postać o opisanym przez ciebie charakterze to jak miałby się ona zmieniać dalej? No chyba, że nasze postacie są constans: takiego zrobiłeś, to takim masz grać do końca. Zacząłem z miejsca A a idę do miejsca K to jak się będzie zmieniał zależny od przeżyć jakie mi MG zafunduje.
Hoster się zmienia w ciągu gry i nigdy zmieniać się nie przestanie. Jak chaos który w sobie ma...

Morgan
"Arystokrata, który przechodzi kolejne szczeble kariery i ląduje na stanowisku
pierwszego oficera okrętu WOJENNEGO ma już przed sobą tylko jeden cel: zostać kapitanem takiej jednostki. Dla niego bycie Rogue Traderem na jakimś zapchlonym towarowcu i użeranie się z pośrednikami handlowymi to... obelga"

To twoje podejście. Ludzie są różni. Jest wielu takich jak mówisz ale są też ty dla których od kariery zawodowej może być ważniejsza rodzina. Może ktoś Morganowi powiedzioną, że ty nigdy kapitanem nie będziesz. Pamiętaj też że konkuruje z innymi wysoko urodzonymi, w takiej sytuacji może przeżył już kilka takich sytuacji że drugi oficer obejmował komendę nad jakąś jednostką a on nie. I to tylko dla tego, że tamten miał lepsze plecy...
No i jeszcze kwestia Queen of Thorns. Może zawsze kochał ten statek i jego załogę w czarno-złotych barwach a ojciec oddał go niesprawiedliwie bratu. Może Morgan wrócił bo wiedział że jak dalej będzie robił karierę i zostanie kapitanem to okręt przekazywany z pokolenia na pokolenie zniszczeje, przepadnie? Dla ciebie może to i nic nie znaczy ale jakby patrzył jak mój ojciec zacharowuje się na śmierć przy własnym okręcie a wcześniej jego ojciec itd. to inaczej bym wartościował te srebra rodowe. Nie wybrał bym dowodzenie nie swoim okrętem, no chyba że by był flagowy Imperium albo coś koło tego.
No i pozostaje jeszcze kwestia zemsty za śmierć jedynego brata.
W tą stronę budowałem tą postać, ale teraz...

I jeszcze...

"Podręcznik wydaje mi się dosyć dobrze charakteryzuje tę "hierarchiczność" i "społeczne kodowanie" ...

Nie znam system zbyt dobrze więc nie będe polemizował i przyjmę to co mówisz za pewnik. To będzie dopiero moja druga sesja. Dodam tylko że dlatego celowo wybieram outsiderów by móc popełniać błędy. Zastanawiam się teraz czy nie zrezygnować z postaci Rogue Tradera na rzecz kogoś kto zna lepiej sytem, bo faktem jest że błędów nie uniknę. Mógłbym zrobić sobie kogoś innego, choć miałem ochotę na kogoś z charyzmą tym razem. Nie napinaj się więc bo żadna sesja nie wychodzi idealnie opisami w podręczniku a jak będziesz za bardzo starał się by wszyscy grali "pod linijkę" tego co napisane to możliwe że tym spalisz sesję.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions: