Stojąc pod ciemnym niebem, olbrzymią przestrzenią roziskrzoną delikatnie blaskiem gwiazd, wiedźma przyjęła podany jej sztylet. Oświetlone trupią łuną księżyca ostrze zdawało się łaknąć krwi. Płynnym, szybkim gestem nacięła więc wnętrze swej dłoni, oddając ciepłą posokę pokrytej śniegiem ziemi. Czerwień rozlanej krwi zdawała się pulsować niczym jej własne serce. Sięgnęła do niego głęboko, tętniącego centrum jej istoty. Każde jego bicie było jednym ze słów przysięgi, płynącymi bezpośrednio do jej bogini, strażniczki mądrości i tajemnic:
- Tu i teraz, w obecności żywych i umarłych, składam przed Tobą przysięgę Jezzo, Pani głębin mórz. Klnę się, że nie wyjawię nikomu co moje oczy ujrzały we wnętrzu kurhanu, ni nie zdradzę miejsca spoczynku Haurra Gromodzierżcy i jego towarzyszy. Jeżeli jakikolwiek słowem lub gestem złamałabym złożone na tej ziemi przyrzeczenie, niechaj dosięgnie mnie klątwa twojego spojrzenia, a moje ciało i imię zostanie zapomniane pośród ciemnych odmętów wód i szeptów umarłych.
[center]A więc dokonało się...[/center]
PBF: DrecarE - Cienie na Śniegu
-
TatTvamAsi
- Reactions:
- Posty: 423
- Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
- Been thanked: 3 times
[center]Ersor, 14 mroliść (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]
Słowa zostały wypowiedziane i krew splamiła ziemię, przypieczętowując przysięgę. Upiór spojrzał na nich, gdy ostatnie czerwone krople wsiąkły w śnieg i uśmiechnął się lekko.
- Pokój pomiędzy żywymi a umarłymi - szepnął. - Dokonało się.
A później jego sylwetka rozwiała się w nocnym powietrzu. Subtelne wrażenie obecności, które nie opuszczało ich ani na chwilę zniknęło. I poczuli, że zostali sami.
[center]
[/center]
[center]***[/center]
Olaf odsunął od siebie pusty talerz, beknął donośnie i sięgnął po kufel piwa. Siedzący obok Vidgar kończył właśnie posiłek, wycierając gęsty sos kawałkiem żytniego placka, podczas gdy Kyariel obracał w rękach odnaleziony w kurhanie talizman. Także skończyli późne śniadanie, w pustej chwilowo "Miodnej Sali". Było już dobrze po południu, wydarzenia poprzedniej nocy sprawiły bowiem, iż wstali, gdy słońce stało wysoko. Większość mieszkańców Ersor zajęta była swoimi sprawami, rzadko kto zali siedział o tej porze w karczmie. Jedynie członkowie wyprawy pojawiali się regularnie w izbie, aby zjeść coś, czy zagrać w kości. Nikt się nie spieszył, starając się zachować siły na dalszą wyprawę. Ten i kolejny dzień bowiem zarezerwowane były na odpoczynek, zarówno dla koni jak i istot, wyleczenie zbolałych mięśni i porządne wygrzanie kości przed dalszą drogą. Wiedzieli, że przez najbliższy miesiąc, a być może więcej, nie dane im będzie ujrzeć żadnych osiedli ludzkich. Ni tym bardziej wygrzać się przy kominku.
Mieli już wstawać, gdy drzwi od karczmy otworzyły się ostrożnie. Do środka wtoczył się Jusse, dźwigając wypchaną torbę. Na widok siedzących przy stole osób rozpromienił się wyraźnie i pospieszył ku nim, stawiając na blacie swój ciężar, który brzęknął cicho spotykając się z drewnem.
- I jak, wierzyta mi teraz? - zapytał z niepokojem, siadając na ławie obok - Widzieliśta upiora? Azali ostawi mnie w spokoju?
Słowa zostały wypowiedziane i krew splamiła ziemię, przypieczętowując przysięgę. Upiór spojrzał na nich, gdy ostatnie czerwone krople wsiąkły w śnieg i uśmiechnął się lekko.
- Pokój pomiędzy żywymi a umarłymi - szepnął. - Dokonało się.
A później jego sylwetka rozwiała się w nocnym powietrzu. Subtelne wrażenie obecności, które nie opuszczało ich ani na chwilę zniknęło. I poczuli, że zostali sami.
[center]
[/center][center]***[/center]
Olaf odsunął od siebie pusty talerz, beknął donośnie i sięgnął po kufel piwa. Siedzący obok Vidgar kończył właśnie posiłek, wycierając gęsty sos kawałkiem żytniego placka, podczas gdy Kyariel obracał w rękach odnaleziony w kurhanie talizman. Także skończyli późne śniadanie, w pustej chwilowo "Miodnej Sali". Było już dobrze po południu, wydarzenia poprzedniej nocy sprawiły bowiem, iż wstali, gdy słońce stało wysoko. Większość mieszkańców Ersor zajęta była swoimi sprawami, rzadko kto zali siedział o tej porze w karczmie. Jedynie członkowie wyprawy pojawiali się regularnie w izbie, aby zjeść coś, czy zagrać w kości. Nikt się nie spieszył, starając się zachować siły na dalszą wyprawę. Ten i kolejny dzień bowiem zarezerwowane były na odpoczynek, zarówno dla koni jak i istot, wyleczenie zbolałych mięśni i porządne wygrzanie kości przed dalszą drogą. Wiedzieli, że przez najbliższy miesiąc, a być może więcej, nie dane im będzie ujrzeć żadnych osiedli ludzkich. Ni tym bardziej wygrzać się przy kominku.
Mieli już wstawać, gdy drzwi od karczmy otworzyły się ostrożnie. Do środka wtoczył się Jusse, dźwigając wypchaną torbę. Na widok siedzących przy stole osób rozpromienił się wyraźnie i pospieszył ku nim, stawiając na blacie swój ciężar, który brzęknął cicho spotykając się z drewnem.
- I jak, wierzyta mi teraz? - zapytał z niepokojem, siadając na ławie obok - Widzieliśta upiora? Azali ostawi mnie w spokoju?
Wszyscy: Jesteście zdrowi, wyspani, najedzeni i macie pełny poziom Energii.
Dziś i jutro macie dzień odpoczynku. Wyruszacie pojutrze (16 Mroliścia, w Xevar).
Zakładam, że Mag rano (Alfry śpią mniej niż ludzie) zidentyfikuje przedmioty:
Kryształowy Amulet: +1 P. Mi. Wody, Stała Aura Magiczna +2, +1 do Umysł nad Materią (Zdolności Astralne) ;
Pierścień z malachitem: +1 do P. Mi. Ziemi, +1 do Uzdrawiania (Magia Energii), +5 Odp;
Złota bransoleta z granatem: 50% odporności na Ogień, +1 P. Mi. Ognia, raz dziennie Szał Bojowy na K6 R;
Łuk z krzyczącą twarzą: +10 PA, może strzelać magicznymi, eterycznymi strzałami, które nie zadają obrażeń lecz obniżają Energię. Wymaga to wydatku własnej energii - 1 punkt to 1 strzała.
Vidgar zamiast przedmiotu wybrał tajemniczą kość, którą trzyma pewnie przy sobie.
Dziś i jutro macie dzień odpoczynku. Wyruszacie pojutrze (16 Mroliścia, w Xevar).
Zakładam, że Mag rano (Alfry śpią mniej niż ludzie) zidentyfikuje przedmioty:
Kryształowy Amulet: +1 P. Mi. Wody, Stała Aura Magiczna +2, +1 do Umysł nad Materią (Zdolności Astralne) ;
Pierścień z malachitem: +1 do P. Mi. Ziemi, +1 do Uzdrawiania (Magia Energii), +5 Odp;
Złota bransoleta z granatem: 50% odporności na Ogień, +1 P. Mi. Ognia, raz dziennie Szał Bojowy na K6 R;
Łuk z krzyczącą twarzą: +10 PA, może strzelać magicznymi, eterycznymi strzałami, które nie zadają obrażeń lecz obniżają Energię. Wymaga to wydatku własnej energii - 1 punkt to 1 strzała.
Vidgar zamiast przedmiotu wybrał tajemniczą kość, którą trzyma pewnie przy sobie.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
- Widzieliśmy! - ryknął Olaf, waląc w stół otwartą ręką. Wszyscy zamilkli. Olaf zmrużył groźnie oczy, zrobił zasępioną minę i wycedził przez zęby:
- Nigdy nie ostawi cię w spokoju, bowiem uwielbia dręczyć takich pijusów, jak ty! - oskarżycielsko wyciągnął palec wskazujący w przerażonego Jusse. - Dopóki butelka i kufel będą twymi towarzyszami, nigdy nie zaznasz spokoju! - wykrzyczał zwiadowca, krzyżując ręce na piersi i patrząc z góry, zaśmiał się cicho.

Olaf zdecydowanie musiał oczyścić umysł i wrócić na dobrą ścieżkę swojego głupkowatego humoru, a wtłaczający się do karczmy alkoholik był jego idealnym kozłem ofiarnym.
- Aha! I kazał ci jeszcze coś przekazać... - dodał już cichym tonem, zbliżając swoją twarz w cuchnącą samogonem gębę Jusse. - Życzy ci dzisiaj dobrej nocy...
Olaf wyszczerzył białe zęby w uśmiechu. Machnął na karczmarza, by podał kolejną kolejkę.
- Bo nas się to oczywiście nie tyczy - wzruszył ramionami i dodał usprawiedliwiająco, patrząc na zszokowanego Jusse.
He, he, he! Dałbym wszystkie pieniądze, żeby jeszcze kiedyś zobaczyć taką zszokowaną facjatę! - Olaf niemal kulił się w środku ze śmiechu. Wygląda, jakby mu ktoś do butelki nalał sików od Tańczącego!
- Nigdy nie ostawi cię w spokoju, bowiem uwielbia dręczyć takich pijusów, jak ty! - oskarżycielsko wyciągnął palec wskazujący w przerażonego Jusse. - Dopóki butelka i kufel będą twymi towarzyszami, nigdy nie zaznasz spokoju! - wykrzyczał zwiadowca, krzyżując ręce na piersi i patrząc z góry, zaśmiał się cicho.

Olaf zdecydowanie musiał oczyścić umysł i wrócić na dobrą ścieżkę swojego głupkowatego humoru, a wtłaczający się do karczmy alkoholik był jego idealnym kozłem ofiarnym.
- Aha! I kazał ci jeszcze coś przekazać... - dodał już cichym tonem, zbliżając swoją twarz w cuchnącą samogonem gębę Jusse. - Życzy ci dzisiaj dobrej nocy...
Olaf wyszczerzył białe zęby w uśmiechu. Machnął na karczmarza, by podał kolejną kolejkę.
- Bo nas się to oczywiście nie tyczy - wzruszył ramionami i dodał usprawiedliwiająco, patrząc na zszokowanego Jusse.
He, he, he! Dałbym wszystkie pieniądze, żeby jeszcze kiedyś zobaczyć taką zszokowaną facjatę! - Olaf niemal kulił się w środku ze śmiechu. Wygląda, jakby mu ktoś do butelki nalał sików od Tańczącego!
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
TatTvamAsi
- Reactions:
- Posty: 423
- Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
- Been thanked: 3 times
- Słowa mojego towarzysza mogą brzmieć dla Ciebie bardzo przerażająco, ale istotnie, nic dobrego nie przyjdzie z zaglądania tak często na dno kufelka. Wiesz Jusse... trunek nazbyt mami zmysły, a w amoku alkoholowym łatwo popełnić błąd, narażając się na przykład na gniew ducha, którego się nieumyślnie obraziło. Ale nie martw się - tu czarownica zrobiła krótką przerwę. Spoglądając starcowi głęboko w oczy, kontynuowała - jeśli przyrzekniesz przed sobą tu i teraz, że już nie tkniesz więcej gorzałki, to nim się obejrzysz, twoje życie zmieni się na lepsze. Nikt nie będzie miał prawa nazywać Ciebie pijaczyną. A i posiadając jaśniejszy umysł, będziesz bardziej ostrożny, przez co nie będziesz musiał aż tak lękać się zagrożenia ze strony duchów.
Reakcja Zwiadowcy wydaje się czarownicy aż nazbyt brutalna, tym bardziej, że starzec pewnie cały czas się obawiał tej zjawy, nie mogąc zmrużyć oka i popadając co raz bardziej w stan upojenia. Ale może i strach będzie na tyle silny, że mężczyzna przestanie się upijać.
[center]Ersor, 14 mroliść (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]
Stary Juisse po słowach Olafa cofnął się gwałtownie, niemal spadając z ławy. Przez chwilę patrzył na niego szeroko otwartymi oczyma, jakby jego umysł potrzebował czasu, aby w pełni zrozumieć, co się właściwie stało. Zbladł wyraźnie, a dolna warga zaczęła mu nieco
Stary Juisse po słowach Olafa cofnął się gwałtownie, niemal spadając z ławy. Przez chwilę patrzył na niego szeroko otwartymi oczyma, jakby jego umysł potrzebował czasu, aby w pełni zrozumieć, co się właściwie stało. Zbladł wyraźnie, a dolna warga zaczęła mu nieco