- DAVID ZABIERZ AHMEDA Z ŁAZIENKI!!! SZYBKO!!! - wrzasnął nagle Baart aż Pascal podskoczył ze strachu tracąc zupełnie rezonans.
- Wielkie nieba, śmiertelnie mnie Pan wystraszył. - powiedział kładąc rękę na sercu. Przepraszam pana na moment... - rzucił do Ervina przez ramię zbliżając się do Baarta - Panie deJong czy coś się stało?
Niemal w tym samym momencie z za zakrętu korytarza wybiegli David oraz Ahmed, którzy wyglądali jakby właśnie chcieli pobić swoje życiowe wyniki w biegu na setkę. Obaj wyhamowali niemal wpadając na Baarta.
- Co się stało? - Zapytał ponownie Pascal ukryty za plecami Baarta. - Czyżby w łazience znowu rura znowu strzeliła? Mam nadzieję, że się Panowie nie ubrudzili. Bo tam wszystko pod ciśnieniem pewnie.
Przez chwilę obaj sprinterzy stali spoglądając w kierunku załomu korytarza. Ale nie dochodził ich żaden odgłos pościgu, nawet jeden szmer. W korytarzu zapanowała cisza, przerywana jedynie szybkimi oddechami dwóch biegaczy oraz chrapliwym oddechem Camille leżącego w kocu na szpitalnym korytarzu.
Ktoś zagląda znów za załom? A może kierownik budowy chce się przejść zakręcić wyciek z tej rury?
Spoiler!