PBF - Wybawiciel

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 07 października 2015, 23:38

Powolnym ruchem podniósł ciężką dłoń. Ważyła chyba tonę. Minęła dłuższa c hwila nim kciuk i palec wskazuąc dotarły do oczu wpijając się w spojówki Zacisnął palce jakby by poczuć jakiś konkretny, namacalny bodziec na którym mógłby skupić świadomość. Bujał się przez moment jak gdyby nadal dłubał ten cholerny wyryty podpis, który nie chciał ustąpić. Wyciągnął dłoń przed siebie, by przegonić bzdury. Wóda i prochy ... Nie... spięcie było... potem odpłynął... Wytrzeszczył oczy, szybkim ruchem odepchnął się nogami od podłoża uderzając plecami o ścianę.

- Spokojnie kolego, bez wygłupów i nerwowych ruchów - powiedział Didier. Obok niego stał człowiek góra; Bezac. - Przechowam ci to na jakiś czas kolego. - powiedział chowając rewolwer za pasek pod poły szpitalnego ubrania. Obserwowali przez chwilę reakcję Meksykanina, wypatrując jakiegokolwiek nerwowego ruchu. Gotowi do działania w każdej chwili.

Ervin wpatrywał się w obydwóch. Po kilkusekundowej obserwacji przeskoczył wzrokiem na innych, któzy z wolna dochodzili do siebie, rozbiegane oczy szybko chłonęły otoczenie... nie... nie oczy... wszystko w jakiś sposób stało się oczywiste. Zrozumiałe. Schemat jak w banalnym rysunku technicznym, tyle że dotyczył .. myśli i postaw.

Ale jazda. Wóda z prądem nabrała właśnie nowego znaczenia.

..Teraz stary będzie coś pierdolił. Ktoś się poużala, ktoś będzie wystraszony, a ten tam będzie rozsądny. To sterczy w powietrzu jak widły w gnoju. Wystarczy chwycić... no i jest..

- Jestem doktor Wiktor Markov. Macie szczęście, że Pascal po nas zadzwonił...

Nogi miał jak z plasteliny, wstał podpierając się o ścianę.

-Jak się coś wsadzi, to da radę i wyjąć.. -burknął sam do siebie pod nosem. Skoro wleźliśmy do tej piwnicy to i wyjdziemy..taki kolejny schemat.. kolejny rysunek. Sapiąc ruszył na górę wciąż obijając się o ściany. Nie mógł przełknąć śliny, tkwiła na suchym podniebieniu jakby była jednym wielkim, niezależnym kawałkiem stwardniałego gówna.

-Didier... - Stahler nie był pewien, czy powiedział, czy pomyślał.. -rozsądniej będzie oddać mi zabawkę, jest moja, będę zły wciąż o niej myśląc, lubię ją.. *

Panowie ładni zmartwili się o swoje popsute gadżety. Przecież niedługo kupią sobie nowe. Świat nie zdechnie bez tego.

- To Cosme, mam szesnaście nieodebranych... - powiedział Markov

- Cholera, ja też...- powiedział Didier, jedną ręką kładąc ciało. Po czym od razu odebrał nadchodzące połączenie. - No, co tam...- jego twarz nabrała wyraźnego niepokoju. - Powoli Cosme bo cię nie rozumiem. Ale kto spierdolił dokładnie?!... Wyscy!! Co ty pier... Halo, halo! - krzyczał do słuchawki - Bezac, za mną, wszystkie bloki się otworzyły. Przez to zwarcie wszyscy wyszli!! - wykrzykując to pędem ruszył do bloku centralnego, który prowadził dalej, aż do zachodniego skrzydła... z otwartymi izolatkami.

- To wasza wina... - powiedział Bezac i rzucił się pędem za Didierem.

- Proszę tu zostać i się gdzieś zamknąć! - powiedział Markov i zabawnym truchtem ruszył korytarzem za pozostałymi, zostawiając białego jak ściana Pascala.

Mężczyźni coraz bardziej zaczęli dochodzić do siebie. Zastrzyk coraz bardziej zaczynał działać...

- Zajebią Was. Ja to sobie poradzę, bo kiedy wy zwykle wpierdalacie poranną kaszkę to ja już drugą tonę gruzu przerzucam... albo jakąś kurwę gratisdajkę....

- I na huj było cwaniakować i wydzwaniać Dupong? Tak to bym cię jeszcze z weterynaryjnej łaski stąd wyprowadził, a teraz ci jakiś psychol opierdoli nóżki... zimne nóżki mniam! - kłapnął zębami Ervin i szyderczo zaśmiał. Powietrze wirowało od emocji. Myśli kłębiły się i zdradzały ich reakcje. Choć każdy chciałby rządzić nikt w tym poprawnym gronie nie ośmieli się ogłosić przywódcą. Będą masturbować się swoją rzekomą dominacją i przekonywać samych siebie o skrytej władzy nad innymi. Niektórzy nawet nie oprzytomnieją kiedy zaczną krwawić. Tym razem lepiej wyszedł ci dowcip stary popaprańcu.. hehe **. Przebudzony kierownik budowy uśmiechnął się szeroko. Powoli odzyskiwał formę, zaczął więc nucić pod nosem słowa starego klasyka.

'Cause I'm TNT
I'm dynamite
TNT and I'll win the fight
TNT I'm a power-load
TNT watch me explode***
Spoiler!
Jeśli już mogę używać sfery umysłu, to walę Didierowi taką sugestię do mózgu, żeby mi oddał gnata: Jest Ervina i może mnie pobić za karę. Groźni wariaci chodzą po korytarzach... Ervin potrafi jej użyć. Oddam mu ją tylko na trochę, dopóki nie wyjdziemy.
**- Ervin jako osoba mająca swoje sprawy z Bogiem, czasami sobie z nim rozmawia.

***- zakładam, że wszyscy kojarzą z jakiego to kawałka, ale słowa mi tu jakoś pasują https://youtu.be/kR6pxe8jaMs
Ostatnio zmieniony 07 października 2015, 23:57 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 08 października 2015, 14:58

Sanite, wschodnie skrzydło, 30 października, 5 godzin i 20 minut do północy.

Pięciu mężczyzn znajdowało się w jasno oświetlonym korytarzu wschodniego bloku psychiatrycznego. Pascalowi wydawało się, że patrzą jakby błędnym wzrokiem co, biorąc pod uwagę szok jaki doznali oraz zastrzyk, było w pełni zrozumiałe.

- Nie mam pojęcia o jakiej dziewczynie Pan mówi ale myślę Panie Beltfort, że ma Pan dużo racji z tym odszkodowaniem. Tylko od kogo je dochodzić? - spojrzał raz na Baarta raz na Ervina. - Przecież to nieumiejętność Państwa elektryka doprowadziła nas do tej sytuacji. - rzucił okiem na owiniętego w koc Camille, który nadal był nieprzytomny i zrobiło mu się przykro. - Na pewno jakoś da się to polubownie załatwić. Myślę, że wszystkim nam należy się odszkodowanie od naszych pracodawców. No ale nie ważne, w tej chwili. W tej sytuacji chyba nie powinniśmy pozostawać na korytarzu...
Ervin rozejrzał się po pozostałych, wyglądali jakby nadal byli w szoku. Nic im nie mówił ale wokół każdego z nich widział dziwną pulę barw, przeważnie przeplataną miriadami jasnych iskier*. Próbował skupić wzrok bez tych cholernych szmerów i nagle wszystko ustało. Chwile później zaczął w swojej głowie słyszeć głosy Baarta i innych choć nic nie mówili...

Baart spojrzał zdumionym wzrokiem po pozostałych. Nad każdym widział aureolę, lśniącą delikatnym światłem. Na Camille była ciemniejsza od innych.** Jak to powiedział doktor? Halucynacje, tak to musiało być to...

David również patrzył jakby nie obecnym wzrokiem. Prąd musiał mu chyba wypalić nieco pręciki w jego oczach, ponieważ widział pozostałych w nieco przyciemnionych światłach. Choć musiał to przyznać, że cholernie wyraźnie. Camille miał ciemniejszą sylwetkę od innych ale najmroczniejszą miał Ahmed. I w dodatku ciemniała ponuro z każdym krokiem kiedy po cichaczu oddalał się korytarzem.

[center]***[/center]

Ahmed ruszył w kierunku łazienki. Pamiętał dokładnie jej lokalizację, jeszcze pół godziny temu kiedy tu przybył było to pierwsze miejsce jakie odwiedził zaraz po przywitaniu się z robotnikami. Ruszył chwiejnym korkiem tuż przy szpitalnej ścianie, której co prawda brzydził dotykać ale chciał ją mieć w zasięgu na wszelki wypadek. Nie czuł się dobrze. W głowie mu pulsowało a wzrok płatał jakieś dziwne figle. Miał wrażenie, że we wszystkich osobach i niektórych przedmiotach widzi żyły białej energii. **** Jakby nakładały mu się dwie rzeczywistości na siebie niczym dwie podobne klisze filmowe. Potarł ręką oczy. Przemyć twarz. Umyć ręce. Tak, zdecydowanie to by mu pomogło. Skręcił za róg korytarza i podreptał w kierunku miejsca gdzie znaleźli dziwną komnatę. W oddali słyszał rozmowy towarzyszy, cichnące w miarę jak się oddalał korytarzem. I coś jeszcze. Coś jakby ciche huczenie wiatru. Nie, to nie był wiatr. Już gdzieś to słyszał. W swoim śnie! Przy krysztale i w cyklonie. Był tego pewien, takie buczenie towarzyszyło mu kiedy się wznosił, a te wszystkie dusze... to one tak mamrotały. Wzdrygnął się na to wspomnienie. Nie chciał ich słyszeć. Dźwięki ustały jakby na życzenie.

Przeszedł więcej niż połowę długości dzielących go do miejsca robót. Do komnaty ze zwłokami. Stanął chwiejnie przed łazienką. Coś mu tu nie pasowało.

Na białych drzwiach od łazienki widniał odbity fragment zakrwawionej ręki. Tego tu nie było ostatnim razem - pomyślał. Krew była też na posadzce. Ciągnęła się od miejsca gdzie przebili się przez ścianę. Ilość krwi znaczącej posadzkę rosła w miarę jak trop zbliżał się do drzwi łazienki. W wilgotnym szkarłacie była także ufajdana cała klamka, którą zamierzał dotknąć.

Poczuł falę obrzydzenia i uświadomił sobie, że jest tu przecież zupełnie sam...
Co robią pozostali? Czekam na spokojnie na deklaracje wszystkich. Jak na razie mam jedną Ahmeda.
Ahmed umywa ręce od sprawy, a przynajmniej jeszcze chwile temu zamierzał...

Info techniczne.

Użycia arkan. Jako, że nie macie jeszcze świadomości kreowania wolą rzeczywistości, proszę o informację w którym miejscu podświadomie z nich korzystacie. Możemy się umówić, że w poście będzie to odznaczane znacznikiem * lub jego wielokrotnością a w technicznej ramce na dole opis oczekiwań.

Radzę się zaopatrzyć w dodatek The Arcana of Creative Thaumaturgy (znajomi mają, może pożyczą http://docs9.chomikuj.pl/4144920039,PL, ... aturgy.pdf ). Tam w bardzo skróconej i przejrzystej formie jest jasno napisane co można na której kropce posiadanych arkan. Trzeba tylko luknąć na te co się posiada żeby się zorientować (przy średniej znajomości angielskiego zajmuje to z 15 minut max.). Przejrzałem z konieczności wszystkie posiadane przez was i przyznam szczerze, że niektórych nie rozumiem w cale, więc nie przejmować się jakby coś.
Na początku będę wam od czasu do czasu samodzielnie włączał działanie arkan i wplatał wizualne efekt w fabularkę.

Przykłady:
Spoiler!
Próba sugestii, rzucam dwiema kostkami za gnozę, zero rezultatów. Szkoda bo mogło by być przez to bardzo ciekawie.
* podświadome użycie arkany Umysłu, z pierwszej kropki widzenia aury 1 sukces, będziemy się posługiwać barwami aur z wampira, iskry symbolizują aktywne używanie magi. Efekt mija po jednej rundzie za sukces.
Czytanie, myśli jeden sukces, chaos, jakbyś bawił się pokrętłem od radia łapiąc rózne stacje.
Spoiler!
** podświadome użycie arkany Losu, z pierwszej kropki - widzenia przeznaczenia, rzut 1 sukces. Efekt mija po jednej rundzie za każdy sukces. Umawiamy się że Los widzisz w postaci aury nad postaciami, im ciemniejsza tym bliżej niebezpieczeństwa, śmierci itd.
Spoiler!
*** podświadome użycie arkany Losu, z pierwszej kropki - widzenia przeznaczenia, rzut 1 sukces. Efekt mija po jednej rundzie za każdy sukces. Umawiamy się że Los widzisz w postaci podświetlania postaci. Tak jak aktorów oświetlonych jupiterami na scenie teatru, im więcej światła tym jaśniejsza przyszłość. Im ciemniejsza postać tym bliżej zejścia ze sceny czyli niebezpieczeństwa, śmierci itd
.
Spoiler!
**** podświadome użycie arkany Ducha, z pierwszej kropki - widzenia przez Rękawicę, rzut 1 sukces. Efekt mija po jednej rundzie za każdy sukces. Widzisz świat duchów który jest jak całun dla naszego wymiaru. podświadome użycie arkany Ducha, z drugiej kropki - słyszenie mowy duchów, rzut 1 sukces. Efekt mija po jednej rundzie za każdy sukces. Dużo szmerów, nie słyszysz nikogo konkretnego bo blisko ich nie ma, ale jesteś pewien że są w pobliżu...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

</