- Pozwolisz, że sam zdecyduje, czy to jest ciekawe, czy nie - Ahmed rzucił beznamiętnym tonem, udając, że w ogóle go to nie interesuje. W środku drżał cały z podniecenia; sekrety, zapomniane pomieszczenia i wiedza to były rzeczy, którymi zajmował się po robocie. Chwilowo zapomniał o syfie latającym w powietrzu i skutecznie brudzącym jego nową marynarkę z H&M. Nawet powstrzymał odruch niedotknięcia ściany dłonią - poczuł, jak drobinki kurzu przelatują mu pomiędzy palcami.
Zajrzał do środka, wstrzymując oddech.
PBF - Wybawiciel
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Wystarczy podposać panie de Jong...
Concierge odsunął delikatnie podsunięte pod nos papiery:
- Chwila moment, mam upoważnienie do przejęcia budynku, a nie jego skrzydła. Mogę to uczynić jeśli przełożenie wyrażą zgodę, a pewnie nie będą zadowoleni z opóźnień i komplika...
Zaniemôwił słysząc robotników, którzy dokopali się do jakiegoś tajnego pomieszczenia:
- Sam pan widzi. W planach macie sami spore nieścisłości...
Odpalił latarkę w telefonie i ciekawie zajrzał do wnętrza.
Concierge odsunął delikatnie podsunięte pod nos papiery:
- Chwila moment, mam upoważnienie do przejęcia budynku, a nie jego skrzydła. Mogę to uczynić jeśli przełożenie wyrażą zgodę, a pewnie nie będą zadowoleni z opóźnień i komplika...
Zaniemôwił słysząc robotników, którzy dokopali się do jakiegoś tajnego pomieszczenia:
- Sam pan widzi. W planach macie sami spore nieścisłości...
Odpalił latarkę w telefonie i ciekawie zajrzał do wnętrza.
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Wnętrze pomieszczenia było długie ale wąskie i w całości zostało wykonane z ciosanego kamienia. W dłuższych, bocznych ścianach co parę kroków od siebie znajdowały się wykonane z kamienia stele w których wyrzeźbiony był celtycki krzyż* i jakieś napisy w języku którego żaden z was nie znał. W przeciwnym końcu pomieszczenia, do którego ledwie dosięgało wasze światło widać było jedynie zarys stołu bądź czegoś podobnego, na którym chyba coś leżało. Nikłe światło nie pozwalało jednak zobaczyć coś więcej.
Po chwili Camille przyniósł w końcu roboczą żarówkę osłoniętą stalową siatką na długim przedłużaczu taką jaką zwykle używają mechanicy. Błysk bystrego światła odbił się pomarańczowym blaskiem w pomieszczeniu. Erwin z wyraźną ulgą wyłączył zapalniczkę, która powoli robiła się nieprzyjemnie gorąca. Pozostali powyłączali zaś świecące komórki, które już nie był potrzebne. Teraz wszystko było na tyle dobrze oświetlone by się móc wszystkiemu się przyjrzeć. Mężczyźni którzy weszli zaczęli się ciekawie rozglądać po pomieszczeniu zauważając znacznie więcej szczegółów.
Jedna z wąskich ścian odkrytego pomieszczenia nie była wykonana z kamienia lecz murowana z cegły. Na wiekowej czerwonej wypalance były widoczne ślady, jakby po drapaniu pazurami.
Dookoła pomieszczenia na wysokości mniej więcej wzroku, czerwoną farbą ktoś wypisał serię napisów po łacinie.
...cotidianum da nobis hodie;: et dimitte nobis debita nostra,: sicut et nos dimittimus debitoribus nostris;: et ne nos inducas in tentationem;: sed.. /tu wykuta przez Numbiego wyrwa w murze zniszczyła fragment/ ...a Malo. - odczytał fragment na głos Baart.
Bez tego fragmentu zupełnie wypacza to cały sens. - przemknęło przez głowę deJonga.
W najbardziej odległym od wyrwy miejscu tego wiekowego pomieszczenia znajdował się otoczony pięcioma niewielkimi menhirami kamienny stół lub ołtarz. Kiedy zaciekawieni mężczyźni tam podeszli stwierdzili, że obecnie spełniał on jednak rolę katafalku. Leżała bowiem na nim drobnej postury zakonnica odziana w stary rozpadający się habit. Ciało było bardzo wysuszone i przypominało zmumifikowane truchła jakie archeolodzy znajdują czasem w starożytnych grobowcach.
Ahmed próbował ogarnąć myślami całość tego dziwnego miejsca doszukując się jakiegoś choćby ogólnego sensu w tym co widzi. Im dłużej się nad tym zastanawiał tym bardziej górowała jedna niepokojąca myśl. Wyglądało to jakby jakiś chory umysł w bluźnierczy sposób połączył święte chrześcijańskie obrządki ze starożytnymi pogańskimi ceremoniami Celtów. Bądź odwrotnie.
- Chyba jakaś Świętą tutaj pochowano... - Numbi przeżegnał się po chrześcijańsku - Spójrzcie na to... - Numbi wysunął powoli palec w kierunku szyi zakonnicy i koniuszkiem delikatnie uchylił rąbka rozpadającego się habitu. Błysnęło coś żółtego. Po czym podniósł to delikatnie na końcu palca, nieco w górę tak by każdy z zebranych mógł dokładnie obejrzeć. Był to celtycki torques wykonany ze szczerego złota, nabijany w kilku miejscach czerwonymi jak krew klejnotami. Był gruby niczym kciuk rosłego mężczyzny i misternie zdobiony po całości. W wyglądzie przypominał dwie splecione istoty zwrócone do siebie pyskami w ich oczach tkwiły zaś czerwone kamienie.
[center]
[/center]
W obliczu znaleziska, na chwilę zapadła zupełna cisza.
Myśli Erwina szybko skalkulowały wartość naszyjnika. Sam kruszec musiał ważyć chyba z kilogram, z czego na pewno było to pełne złoto a nie jakieś dmuchane badziewie jakiego dzisiaj pełno. Do tego dochodziły zapewne rubiny no i trudna do wyszacowania wartość historyczna. Na wolnym rynku pewnie byłby wart jakąś abstrakcyjnie wysoką kwotę, która rozwiązywałaby wszelkie finansowe potrzeby.
- Nie mogę znaleźć słów podzięki Panie deJong, że Pan nie podpisał tego dokumentu przed chwilą. - Powiedział zamyślony Pascal, gapiąc się na ozdobę z dziwnym błyskiem w oczach - Dzięki Panu, udało mi się właśnie uniknąć jednego z być może największych życiowych błędów...
Jego uśmiech rozbłysną tak szeroko, że widać było różowe końcówki jego dziąseł. A potem zgasło światło żarówki, pogrążając wszystko w zupełnej ciemności...
Po chwili Camille przyniósł w końcu roboczą żarówkę osłoniętą stalową siatką na długim przedłużaczu taką jaką zwykle używają mechanicy. Błysk bystrego światła odbił się pomarańczowym blaskiem w pomieszczeniu. Erwin z wyraźną ulgą wyłączył zapalniczkę, która powoli robiła się nieprzyjemnie gorąca. Pozostali powyłączali zaś świecące komórki, które już nie był potrzebne. Teraz wszystko było na tyle dobrze oświetlone by się móc wszystkiemu się przyjrzeć. Mężczyźni którzy weszli zaczęli się ciekawie rozglądać po pomieszczeniu zauważając znacznie więcej szczegółów.
Jedna z wąskich ścian odkrytego pomieszczenia nie była wykonana z kamienia lecz murowana z cegły. Na wiekowej czerwonej wypalance były widoczne ślady, jakby po drapaniu pazurami.
Dookoła pomieszczenia na wysokości mniej więcej wzroku, czerwoną farbą ktoś wypisał serię napisów po łacinie.
...cotidianum da nobis hodie;: et dimitte nobis debita nostra,: sicut et nos dimittimus debitoribus nostris;: et ne nos inducas in tentationem;: sed.. /tu wykuta przez Numbiego wyrwa w murze zniszczyła fragment/ ...a Malo. - odczytał fragment na głos Baart.
Bez tego fragmentu zupełnie wypacza to cały sens. - przemknęło przez głowę deJonga.
W najbardziej odległym od wyrwy miejscu tego wiekowego pomieszczenia znajdował się otoczony pięcioma niewielkimi menhirami kamienny stół lub ołtarz. Kiedy zaciekawieni mężczyźni tam podeszli stwierdzili, że obecnie spełniał on jednak rolę katafalku. Leżała bowiem na nim drobnej postury zakonnica odziana w stary rozpadający się habit. Ciało było bardzo wysuszone i przypominało zmumifikowane truchła jakie archeolodzy znajdują czasem w starożytnych grobowcach.
Ahmed próbował ogarnąć myślami całość tego dziwnego miejsca doszukując się jakiegoś choćby ogólnego sensu w tym co widzi. Im dłużej się nad tym zastanawiał tym bardziej górowała jedna niepokojąca myśl. Wyglądało to jakby jakiś chory umysł w bluźnierczy sposób połączył święte chrześcijańskie obrządki ze starożytnymi pogańskimi ceremoniami Celtów. Bądź odwrotnie.
- Chyba jakaś Świętą tutaj pochowano... - Numbi przeżegnał się po chrześcijańsku - Spójrzcie na to... - Numbi wysunął powoli palec w kierunku szyi zakonnicy i koniuszkiem delikatnie uchylił rąbka rozpadającego się habitu. Błysnęło coś żółtego. Po czym podniósł to delikatnie na końcu palca, nieco w górę tak by każdy z zebranych mógł dokładnie obejrzeć. Był to celtycki torques wykonany ze szczerego złota, nabijany w kilku miejscach czerwonymi jak krew klejnotami. Był gruby niczym kciuk rosłego mężczyzny i misternie zdobiony po całości. W wyglądzie przypominał dwie splecione istoty zwrócone do siebie pyskami w ich oczach tkwiły zaś czerwone kamienie.
[center]
[/center]W obliczu znaleziska, na chwilę zapadła zupełna cisza.
Myśli Erwina szybko skalkulowały wartość naszyjnika. Sam kruszec musiał ważyć chyba z kilogram, z czego na pewno było to pełne złoto a nie jakieś dmuchane badziewie jakiego dzisiaj pełno. Do tego dochodziły zapewne rubiny no i trudna do wyszacowania wartość historyczna. Na wolnym rynku pewnie byłby wart jakąś abstrakcyjnie wysoką kwotę, która rozwiązywałaby wszelkie finansowe potrzeby.
- Nie mogę znaleźć słów podzięki Panie deJong, że Pan nie podpisał tego dokumentu przed chwilą. - Powiedział zamyślony Pascal, gapiąc się na ozdobę z dziwnym błyskiem w oczach - Dzięki Panu, udało mi się właśnie uniknąć jednego z być może największych życiowych błędów...
Jego uśmiech rozbłysną tak szeroko, że widać było różowe końcówki jego dziąseł. A potem zgasło światło żarówki, pogrążając wszystko w zupełnej ciemności...
*chodzi mi konkretnie o francuski odpowiednik czyli croix nimbée
Zakładam, że weszli wszyscy za wyjątkiem Davida.
Ewentualne deklaracje jak nie to przyjmuję, że każdy odpala swoje światełka według możliwości.
Zakładam, że weszli wszyscy za wyjątkiem Davida.
Ewentualne deklaracje jak nie to przyjmuję, że każdy odpala swoje światełka według możliwości.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
Assad przygryzł wargi ze złości. Forsa forsą, ale te pomieszczenie z pewnością kryło w sobie jakąś aurę tajemnicy. Co prawda jako audytor i tak nie miałby za wiele do powiedzenia... Ale przynajmniej pod byle pretekstem mógłby tutaj przychodzić o każdej porze dnia i nocy, wedle upodobania. Gdyby to tylko należało do Azure Limited...
Jebane robole zbyt się pośpieszyły. Miał nadzieję wspomóc de Jonga i szybko załatwić interes, a tak... wyjdą z pustymi rękami. I premia i cały misterny plan w pizdu. Dyrektor oddziału... ba! Cały zarząd! Tak się wkurwi, że prawdopodobnie to koniec korpokariery Ahmeda i Baarta. Egipcjanin czuł, że właśnie ... hej! Zaraz!
- W takim razie trzeba renegocjować umowę. Jestem pewien, że Azure Limited zapłaci panu odpowiednią sumę za cały ten kompleks - stwierdził Ahmed i nie czekając na odpowiedź, bez skrępowania zaczął się rozglądać po pomieszczeniu. Póki piłka w grze, musi wykorzystać szansę i zbadać to, co było niezbadane od stuleci.
Jebane robole zbyt się pośpieszyły. Miał nadzieję wspomóc de Jonga i szybko załatwić interes, a tak... wyjdą z pustymi rękami. I premia i cały misterny plan w pizdu. Dyrektor oddziału... ba! Cały zarząd! Tak się wkurwi, że prawdopodobnie to koniec korpokariery Ahmeda i Baarta. Egipcjanin czuł, że właśnie ... hej! Zaraz!
- W takim razie trzeba renegocjować umowę. Jestem pewien, że Azure Limited zapłaci panu odpowiednią sumę za cały ten kompleks - stwierdził Ahmed i nie czekając na odpowiedź, bez skrępowania zaczął się rozglądać po pomieszczeniu. Póki piłka w grze, musi wykorzystać szansę i zbadać to, co było niezbadane od stuleci.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Baart odruchowo przeżegnał się widząc zmarłą. Czuł, że trzeba uszanować zmarłą, tym bardziej, że wszystko wskazywało na to iż była osobą stanu duchownego.
Widział jak inni zachłannym wzrokiem spoglądają na omamiające blaskiem złoto, rodząc prostacką chciwość. Nie wiedział czy miejsce było tylko spokojnym miejscem spoczynku czy miejscem zbrodni. Sprawa mogła mieć znamiona zabójstwa i należało powiadomić policję, choć szczerze wątpił czy powstrzyma to od grabieży rzucających na prawo i lewo kaprawymi oczami robotników i ich szefa, a nawet Ahmeda:
- Proszę niczego nie dotykać. To jest sprawa dla policji. Powinni wszystko zabezpieczyć.
- Nie mogę znaleźć słów podzięki Panie deJong, że Pan nie podpisał tego dokumentu przed chwilą. - Powiedział zamyślony Pascal, gapiąc się na ozdobę z dziwnym błyskiem w oczach - Dzięki Panu, udało mi się właśnie uniknąć jednego z być może największych życiowych błędów...
- Myślę, że podpisując cokolwiek naraziłbym firmę na ogromne straty. - odsapnął spokojnie concierge.
- Ahmed... kompleks jest nic nie warty dla Azure. Teraz położy na tym łapsko konserwator zabytków i miną lata za nim będzie można zacząć jakiekolwiek remonty na tym terenie. Lata przez które firma będzie musiała utrzymywać budynek nie czerpiąc żadnych zysków. Nie są aby wartość precjozów pokryły choćby w małym ułamku straty wynikające z opóźnień.
Widział jak inni zachłannym wzrokiem spoglądają na omamiające blaskiem złoto, rodząc prostacką chciwość. Nie wiedział czy miejsce było tylko spokojnym miejscem spoczynku czy miejscem zbrodni. Sprawa mogła mieć znamiona zabójstwa i należało powiadomić policję, choć szczerze wątpił czy powstrzyma to od grabieży rzucających na prawo i lewo kaprawymi oczami robotników i ich szefa, a nawet Ahmeda:
- Proszę niczego nie dotykać. To jest sprawa dla policji. Powinni wszystko zabezpieczyć.
- Nie mogę znaleźć słów podzięki Panie deJong, że Pan nie podpisał tego dokumentu przed chwilą. - Powiedział zamyślony Pascal, gapiąc się na ozdobę z dziwnym błyskiem w oczach - Dzięki Panu, udało mi się właśnie uniknąć jednego z być może największych życiowych błędów...
- Myślę, że podpisując cokolwiek naraziłbym firmę na ogromne straty. - odsapnął spokojnie concierge.
- Ahmed... kompleks jest nic nie warty dla Azure. Teraz położy na tym łapsko konserwator zabytków i miną lata za nim będzie można zacząć jakiekolwiek remonty na tym terenie. Lata przez które firma będzie musiała utrzymywać budynek nie czerpiąc żadnych zysków. Nie są aby wartość precjozów pokryły choćby w małym ułamku straty wynikające z opóźnień.