PBF - Ach, ci przeklęci korsarze!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 września 2015, 19:53

Południe, Tortuga, burdel "Boskie muszle"

Garro nie potrafił wyzbyć się poczucia niewysłowionej straty. W przeciągu jakże krótkiego pobytu w miasteczku zdołał z pomocą krzepkich towarzyszy położyć podwaliny pod kupieckie przedsięwzięcie, które w przyszłości mogło mu przynieść sowite zyski i niemałą pozycję w pirackim półświatku. Przejęcie praw własności do zamtuza było wszak dopiero początkiem i perspektywa rychłego opuszczenia wyspy absolutnie nie przypadła uzdrowicielowi do gustu.

Z drugiej jednak strony Zingaczyk wiedział doskonale, że bez pomocy swych kompanów nie przetrwa na rządzącej się okrutnymi prawami wyspie nawet tygodnia. Jeśli reszta szajki przesądziła o odpłynięciu, Garro mógł się z tym jedynie pogodzić.

- Chodź no tutaj, siadaj na kolanie - odezwał się w końcu Garro popatrując z ukosa na paradującą w kusej tunice Carallę - Okropny mam humor, nic nie poprawia mi go lepiej od possania cycka...
Cóż tu jeszcze dodać? Garro pozostanie w zamtuzie do chwili odpłynięcia, załatwiając ostatnie związane z tym biznesem sprawy.

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 22 września 2015, 21:45

Adoth

Dobra stawimy się, ino piwo dopiję po czym beknął donośnie

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 24 września 2015, 20:48

Adoth i Sigurd na spokojnie dokończyli posiłek. Indyk zapiekany z tropikalnymi owocami, do tego wino i placki kukurydziane stanowiły miłą odmianę w diecie obu mięśniaków. Choć Szczawik okazywał zniecierpliwienie, słowem się nie odezwał, by nie popsuć humoru rosłych mężczyzn. W końcu, gdy biesiada dobiegła końca, szczurowaty człowieczek poprowadził obu najemników przez kręte uliczki Tortugi. Ruch na ulicach był wzmożony; widać było, że dużo marynarzy szykowało się do odpłynięcia, nosząc wszelakie towary z magazynów i składzików do przystani.

Szpon i Pazur wyglądał na typową spelunę, jakich jest dużo w portach; drzwi trzymające się na zawiasach tylko na słowo honoru, zabite deskami okna, wokoło mnóstwo śladów po przepełnionych pęcherzach i ledwo strawionym jedzeniu. Nagle z wnętrza budynku, niby wystrzelony z okrętowej balisty, wyleciał mężczyzna, rozwalając w drobne drzazgi drewniane drzwi.

- Taką silę mógł mieć tylko kapitan Conan - mruknął Sigurd z podziwem.

Troje mężczyzn weszło do środka, w którym panował półmrok, smród i zaduch. Dwóch kolejnych mężczyzn bez słowa minęło ich przy wejściu, niosąc nowy kawałek drewna - służący pewnie za improwizowane drzwi.

Kiedy oczy obu awanturników przyzwyczaiły się do panujących tu ciemności, czekała ich miła niespodzianka.

- No, cwaniaczki, dawać kasę od teog szui, Orlanda! No już, już, bo moi chłopacy sami ją wezmą, a to wam się nie spodoba! - powiedział głos, który zaraz wynurzył się z ciemności. Rosły murzyn z posklejanymi w dredy włosami, w lśniącym półpancerzu skinął ręką. Sigurd zauważył, że razem z Adothem wpadli w pułapkę... otaczało ich conajmniej ośmiu ludzi z drewnianymi pałkami.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 25 września 2015, 16:25

Adoth

Całuj psa w nos, może i dostaniesz te pieniądze, ale wydasz je na znalezienie nowych pachołków

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 27 września 2015, 11:38

Sigurd nie tracił czasu na zbędne pogadanki. Od razu rzucił się z pięściami na czarnoskórego pirata, który miał czelność stać najbliżej. Ten nawet nie zorientował się, co go uderzyło w szczękę; padł jak długi na ziemię, z obłokiem kurzu wznieconego z podłogi.

Właśnie zaczęła się regularna rozróba. Mężczyźni kotłowali się ze sobą, walili pięściami, kopali nogami, uderzali czym popadło. Pomimo ogromnej postury obu barbarzyńców, przewaga liczebna bandytów była zbyt duża, by można sobie było z nią poradzić. W końcu dopadli Adotha, który dzielnie stawiał opór; dostał czymś drewnianym w potylicę, co go zamroczyło. Poprawiony cios pozbawił go przytomności, tylko cudem nie roztrzaskując czaszki.

Sigurd bronił się jak tygrys w pułapce, ale i on w końcu uległ przewadze liczebnej; trzymało go czterech mężczyzn, dwóch kolejnych obszukiwało jego kieszenie. Miecz i tarcza zostały wyrzucone przez okno. Aesir dostał jeszcze parę bonusowych uderzeń od pociętych przez niego piratów, aż w końcu uspokoił sytuację przywódca szajki, murzyn z dredami i półpancerzem.

- No, no, dwadzieścia osiem złotych lun. Dużo forsy przy sobie nosicie... nosiliście! - prychnął śmiechem mężczyzna, przesypując monety do drewnianej skrzynki, odrzucając jednocześnie miedziane blaszki i sztuczne klejnoty, którymi wypełnione były sakwiewki. Znalazło się też tam parę kamieni. - Jesteście MI dłużni jeszcze dwieście razy tyle! O ile umiecie aż do tylu policzyć, huncwoty! - krzyknął nagle i kazał obudzić Adotha. Gdy ten się ocucił i zorientował gdzie jest, spróbował jeszcze chwilę walczyć, ale murzyni mocno go trzymali. - Pamiętajcie: do końca tego tygodnia ma być tutaj okrągła sumka czterech tysięcy złotych lun, plus dwieście za zwłokę, albo będziecie nowymi zabawkami czarnych wodzów w Kush, lub obiektami eksperymentów żmij ze Stygii! - powiedział, wyszczerzając dwa złote zęby wstawione zamiast jedynek.

- Wypad mi z nimi, ubrudzą mój lokal - dodał, nie słuchając złorzeczeń i przekleństw obu barbarzyńców, którzy byli podwójnie wystychnięci na dudka! Niedość, że wpadli w pułapkę, to jeszcze ktoś wcześniej wypchał im sakiewki guzikami, kamykami i innymi szpargałami!
Ograbili was z całej forsy. BTW Araven dał mi znać, ze musi zrezygnować z dalszej gry z powodu braku czasu. Przygoda ma się już ku końcowi, także jeszcze trochę wytrzymajcie!
***

Kolejne chwile mijały, gdy Nehaher i Galvat błąkali się po uliczkach, wypytując miejscowych o miejsce przebywania Larcji. W końcu, jeden z pomniejszych handlarzy zaciągnął obu na stronę.

- Larcja zniknęła kilka dni temu. Nie mogła wypłynąć, bo jak na złość była bezwietrzna pogoda i spokojne morze. Przyszło po niąparu drabów, chwilę z nią pogadali i poszła z nimi do sklepiku po drugiej stronie ulicy - o tam - mężczyzna wskazał niewielki kantor z szyldem "Domowe wypieki". To był jeden z tych sklepików, w którym na parterze była piekarnia, zaś na piętrze mieszkał piekarz z rodziną. Z tym że ten sklepik nie miał piętra, a piekarz pewnie nie miał rodziny.
Ostatnio zmieniony 27 września 2015, 13:56 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 27 września 2015, 18:23