PBF - Wybawiciel

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 20 września 2015, 19:48

David Beltford żył w świecie yuppie, garniaków z korpo, wyścigu szczurów i trudnych meetingów. W tym świecie każde negocjacje ociekały krwią, nierzadko na zawsze kończąc czyjąś karierę i jego sny o potędze. W takim świecie wygrywali najsilniejsi i najbardziej brutalni. Liczył się tam każdy szczegół, każdy element który dawał przewagę dlatego nierzadko do trudnych negocjacji wstrzykiwali sobie pewien specyfik rozluźniający mięsnie twarzy w taki sposób, iż nawet wynajęty psycholog nie był w stanie nic wyczytać z mimiki. Oczywiście często decydująca okazywała się także wytrwałość więc kiedy dwaj jego koledzy zmierzali do drzwi on nadal pozostał przy stoliku.

Po uwadze Davida zrobiło się na króciutką chwilę cicho w gabinecie. Pascal zamilkł zerkając na doktora. I David miał wrażenie, że całą uwaga Gayeta teraz skupiła się na nim. Jego dwaj towarzysze nagle przestali się dla doktora liczyć jakby w jedną chwilę zmierzył, zważył i dokładnie poznał ich charaktery by umieścić w jednej z szarych szufladek w swoim umyśle. Głos doktora był spokojny i tak samo jak twarz nie zdradzał żadnych emocji*.

- Cóż wygląda na to, że wypada wyjaśnić powód dla którego zabroniłem podpisywania Panu Pascalowi tego dokumentu. Termin wyznaczony w umowie był ambitny, żeby nie powiedzieć mało realny. Właściciel tego szpitala wyznaczył go nie mając wiedzy jak skomplikowane i czasochłonne jest przekazywanie pacjenta do innych placówek. O ile w miarę bez problemów udało mi się ta sztuka łagodniejszymi przypadkami wśród pacjentów o tyle nie łatwo było znaleźć miejsca dla tych najbardziej... trudnych. Jestem właśnie po kolejnej rozmowie ze szpitalem w Lyonie. Podtrzymują swoją wolę ich przyjęcia ale ze względu na obniżony skład personelu na święta, zrobią to dopiero za kilka dni. Przykro mi, że muszę Pana rozczarować ale do północy kiedy rozpoczną się święta zmarłych pozostało... - powiedział spoglądając na markowy zegarek na ręce - ...niecałe sześć godzin, więc szczerze wątpię czy uda nam się rozwiązać ten problem w całości przed upływem tego czasu. Czy grywa Pan w szachy, Panie Beltfort?
Spoiler!
* test czytania emocji dla Davida, doktor Gayet to bardzo opanowany człowiek i z racji swojej profesji jest to test niezwykle wyzywający. Wyznaczam Stopien Truności na 9 (ST=9) turlam i… test nieudany niestety…
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 21 września 2015, 22:48

Erwin wyszedł na zewnątrz gabinetu pierwszy za nim wściekły Baart, który o oraz wyjął komórkę próbując gdzieś zadzwonić.

Erwin przystanął na chwilę podziwiając widoki natury. Nie patrzył bynajmniej za okno, gdzie burza zdawała się powoli dochodzić do swego apogeum. Erwina dużo bardziej interesowała Julia, która chcący lub nie była odwrócona do niego plecami i mocno pochylona, poszukiwała w metalowej kartotece zapewne teczek kolejnych pacjentów. Erwin zaciągnął się dymem i pozwalając sobie na rzadką chwilę odprężenia doceniał szczegóły wnikliwym okiem, jakiego nie powstydziłby się żaden najlepszy koneser plastikowej sztuki nowoczesnej.

Rozwścieczony niepoważną sytuacją Baart jeszcze przez chwilę krążył niczym rekin po pomieszczeniu trzymając telefon przy uchu. Nadal się nie poddawał mimo, iż nikt nie odbierał. Spojrzał na zegarek, była dopiero osiemnasta. Mimowolnie jego wzrok opadł na otwartą kartę pacjenta. Czekając na połączenie wzrok bezwiednie sunął po tekście wyłapując najpierw zdjęcie a potem serię wychwyconych z kontekstu wyrazów.

[center]Obrazek[/center]

............................bliźniacy......
................................................wielokrotne morderstwo............................
....................................kanibalizm...............
...................................................zdiagnozowana schizofrenia.........

Nagle telefon stał się drugorzędny i mało ważny a w głowie de Jonga zabrzmiały słowa przed chwilą wypowiedziane przez doktora Gayeta o tych trudniejszych przypadkach. Których jeszcze stąd nie przeniesiono...

- Hej! - powiedział Julia i jednym płynnym ruchem zabrała kartotekę sprzed oczu Baarta - Tak się nie robi Monsieur, to nie eleganckie.
Czekam na wpis Yarina i pcham story dalej.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 22 września 2015, 10:28

David czuł się coraz bardziej nieswojo. Doktor był dobrym play'erem, jak mawiano w jego branży: jego mowa ciała zdawał się nic nie mówić. Ludzie z predyspozycjami do opanowywania komunikacji niewerbalnych byli na miarę lampy Alladyna czy złotej rybki. Agent był pełen podziwu.

Szybko jednak otrząsnął się, by wrócić na ziemię. Informacje jakie otrzymał jedynie go sfrustrowały. Liczył się fakt, że sprawa się przedłuży, czego David nie znosił jak również to, że nie miał na to wpływu - przecież nie otworzy teraz placówki dla chorych psychicznie pacjentów, by móc nakręcić tę pieprzoną reklamówkę.

Beltfort był zły. Pogoda za oknem nie nastrajała go pozytywnie. Pomimo wchłonięcia niemałej dawki proszku, czuł się zmęczony. Do tego jeszcze klimat tego miejsca - momentalnie zatęsknił za swoim skórzanym fotelem, szklanką świeżo wyciśniętego soku z grejpfruta oraz dźwiękami płyty winylowej pierwszych nagrań Pink Floyd.

- Ja jestem gotów, by wykonać swoje zadanie, jednakże, jak się okazuje, pozostałe zainteresowane strony nie są. Były wystarczająco dużo czasu, aby wykonać wszystkie kroki, bym mógł nakręcić spot reklamowy. Naprawdę - David pochylił się do rozmówcy - na co dzień zajmuję się poważniejszymi zleceniami, a taka sytuacja jest mi zupełnie nie na rękę.

David pomyślał o Nathanie i Julii - och jaka oni będą mieli dużo do odwdzięczenia się za to, ze sam sobie musi radzić z tym bagnem.

- Interesuje mnie, w jaki sposób państwo rozwiążą problem, gdyż nie przyjmuję do wiadomości faktu, abym przez kilka dni, w tak gorącym okresie, jakim są święta, siedział bezczynnie.

Pomimo tego, że administrator dobitnie wyjaśnił, że MUSZĄ poczekać, to jednak David zagrał mocniej - być może coś ugra, gdyż w obecnej sytuacji do stracenia nie ma zbyt wiele.

- Dawno nie grałem w szachy i nie przepadam za tego typu rozrywkami. Zresztą, co to ma do rzeczy?
Ostatnio zmieniony 23 września 2015, 10:33 przez Yarin, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 22 września 2015, 15:58

- Pardon... - burknął de Jong czujący się jak złapane na kradzieży dziecko. Udał, że skupił się znów na ekranie Iphona, ale w głowie miał cay czas obraz dwóch kuzynów Hanibala Lectera.

W sumie jakiego profilu wariatów miał się tu spodziewać? Kleptomanów kradnących cukierki w Lidlu i erotomanów -gawędziarzy? Zresztą jakie to miało znaczenie. Jeśli jeszcze tu byli, to pewno ślinili się od garści psychotropów, które zapewne łykali codziennie jak dropsy, albo już byli przeniesieni na inną placówkę o zaostrzonej ochronie. I w tym miejscu za jakiś czas mieli wypoczywać bogacze sącząc drinki na tarasach i kontemplując malownicze krajobrazy. Wzdrygnął się na myśl, że miałby spać w pokoju kryjącym mroczną przeszłość...

"Witam w Twin Suite. Pokój ten był przez kilkanaście lat domem dwóch braci kanibali. Naprawdę przeuroczy ludzie. W tej łazience znaleziono ciało jednego z nich w połowie skonsumowane przez brata. Gdyby mieli państwo koszmary, to proszę zamówić środki uspokajające przez room service Życzę miłego pobytu".


Teraz już nawet cieszył się, że doktor grał na zwłokę, lub chciał całkowicie wycofać się z umowy z Azure. Za bardzo współczułby ludziom, którzy mieli tu pracować jako hotelowa obsługa i przebywać jako goście.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 22 września 2015, 22:10

Doktor nie odrywał wzroku od twarzy Dawida. Żaden jednak z mięśni na jego twarzy nie podpowiedział Beltfortowi co też doktor dostrzegł i wyczytał z jego twarzy.

- Zapewne dlatego, że skoro zostaje Pan tutaj przypilnować ociągających się w spraw, będzie Pan dysponował większą ilością czasu by znaleźć chwilę na partię. Zawsze to wi