Cóż za nieznośny ordynus, pomyślał z ogromnym niesmakiem Garro, który kątem oka haczył co chwila o wydatny i praktycznie niczym nie zasłonięty biust Caralli, jednej z najbardziej urodziwych ladacznic w zamtuzie. Rozczarowująca porażka w walce o życie amazonki wprawiła uzdrowiciela w zrozumiałe przygnębienie i wszystko wskazywało na to, że czarny nastrój Zingarczyka mogły odpędzić jedynie wyszukane pieszczoty Caralli.
A tymczasem Galvat naprzykrzał się żądaniem, które wcale nie miało uzdrowicielowi sprawić przyjemności: przygotowaniem do oczywistych tortur pojmanego w nocy nieboraka.
- Moja droga, zechciej z łaski swojej przynieść wino dla tego zacnego człowieka - poprosił ladacznicę wskazując dłonią na Ortisa - Zabaw go rozmową, tylko pamiętaj, że od teraz już się nie puszczasz na prawo i lewo. Muszę pomóc Galvatowi, niebawem wrócę.
Idę ocucić Morela, potem wrócę do Ortisa, by zaproponować mu przejęcie biznesu na zasadach partnerstwa (przygotuję później odpowiednią wstawkę fabularną).