Drużyna po kolejnych kilku minutach rozmowy zgodziła się na warunki Conana. Ten zaś przypieczętował nową przyjaźń porządnym łykiem wina (poza Conanem wszyscy sobie je mocno rozcieńczyli, nie chcąc ryzykować pijaństwem przed akcją). Wtedy dopiero ich cymmeryjski nowy sojusznik wyjawił szczegóły zadania.
Servio to handlarz przyprawami z Argos, który swój kantor ma na drugim końcu portu, zaraz przy jego statku "Pogromca fal". Często kupuje złupione przez korsarzy przyprawy, którymi płyną handlarze z Iranistanu czy Czarnych Królestw. Przyprawy te cenione są zarówno w Argos, jak i Aquilonii oraz Nemedii, więc ich cena jest wysoka, zwłaszcza przy znikomej konkurencji. Servio zakontraktował u Conana zamówienie na przyprawy takie jak cynamon, kardamon, papryka i bazylia. Conan złupił wskazany przez kupca statek, przywiózł towary a w zamian miał dostać kilka wiader specjalnej zaprawy do wzmocnienia drewna statku oraz najnowszy model sekstansu do nawigacji po Morzu Wschodnim. Zamiast tego Servio zakpił z niego i dostarczył trzy beczki zepsutych ryb oraz uszkodzoną busolę. Handlarz nie jest w ciemię bity i zbiegł zaraz po transakcji. Ostatnio jednak okazało się, że wrócił na wyspę pod nieobecność Conana i dalej prowadzi interesy.
- Chcę, byście dali mu porządną nauczkę - kontynuował. - Tak, by do końca życia zapamiętał, że oszukiwanie jest bardzo nieładne - szelmowski uśmiech wiele powiedział drużynie. - Ma żyć i być sprawny - dodał szybko widząc ten sam uśmiech u Galvata. - Plus ma mi zapłacić 500 złotych Lun. Możecie wziąć od niego oczywiście więcej, ale 500 ma trafić do mnie. Resztę co weźmiecie to wasze! (błysk w oku dający pozwolenie na ugranie większej kwoty).
- Ach, byłbym zapomniał. Servio handluje też gladiatorami na areny w Messancji... także łatwo skóry nie sprzeda. Chociaż z drugiej strony może gladiatorzy odwrócą się przeciwko niemu? Kto wie? - zadał pytanie retoryczne.
Larcia to kothyjska handlarka bronią. Conan zamówił u niej dziesięć kordelasów i sześć harpunów z linami używanych do abordażu. Owszem, dostał obiecany towar, ale tak podłej jakości, że szybko się rozwalił. Trzeba wyjaśnić sprawę plus zażądać 100 złotych lun zadośćuczynienia.
- Zawsze handlowałem z Larcia. To twarda kobieta i jestem pewny, że nie zrobiła tego specjalnie. Chce się dowiedzieć co się stało i zażądać zadośćuczynienia w złocie. Ale od niej nie wyciskajcie więcej - lubię ją i chcę, by tak zostało. Chyba, że odkryjecie coś... interesującego. Wtedy weźmiecie, ile uznacie za stosowne i ponownie omówimy sprawę - powiedział Conan i kończąc wieczerze udał się na spoczynek. Drużyna zaś rozdzieliła się i ruszyła na łowy...
PBF - Ach, ci przeklęci korsarze!
Ostatnio zmieniony 04 sierpnia 2015, 21:43 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Około 3 w nocy. Tortuga, zatoka piratów i korsarzy, gdzieś na Wyspach Baracha.
Czerwone dachówki zamtuza łatwo było dostrzec, nawet w mrokach ciemnej nocy. Garro, Sigurd i Adoth przyczaili się w zaułku i obserwowali budynek po przeciwnej stronie ulicy. Kamienny, dwu piętrowy dom uciech wyróżniał się przede wszystkim swoim dachem oraz staranniejszym jakby wykonaniem. Dodatkowo, z wnętrza dobiegały przytłumione jęki udawanej rozkoszy oraz śmiech i okrzyki zadowolenia. Na dole zaś, przed wejściem, kręcił się podejrzany typek, pilnujący od przodu przybytku.
Szybki zwiad upewnił Sigurda, że na parterze znajdują się tylko dwa okna: akurat od strony głównej ulicy. Dodatkowo, były zasłonięte drewnianymi klapami z wyciętymi serduszkami. Okna na pierwszym i drugim piętrze były dość wysoko, ale przy pomocy drugiej osoby może dałoby się wejść. Na szczęście do zamtuza nie przylegał inny budynek, a okna wychodziły na wszystkie jego strony.
**
Kantor Servio był zamknięty na cztery spusty. Nehaher delikatnie przepytywał pijanego marynarza, który się napatoczył (pomógł mu w tym sztylet Galvata przyciśniety do szyi delikwenta, sugerujący mu delikatnie, że lepiej, żeby mówił prawdę). Ten na wpół przerażony, na wpół pijany w sztok dukał, że Servio zawsze śpi ze swoją załogą na statku by w razie niebezpieczeństwa od razu móc odpłynąć. Tam też trzyma swój towar. Po zadaniu kolejnych pytań Nehaher łaskawie pozwolił odtoczyć się dalej korsarzowi.
Czerwone dachówki zamtuza łatwo było dostrzec, nawet w mrokach ciemnej nocy. Garro, Sigurd i Adoth przyczaili się w zaułku i obserwowali budynek po przeciwnej stronie ulicy. Kamienny, dwu piętrowy dom uciech wyróżniał się przede wszystkim swoim dachem oraz staranniejszym jakby wykonaniem. Dodatkowo, z wnętrza dobiegały przytłumione jęki udawanej rozkoszy oraz śmiech i okrzyki zadowolenia. Na dole zaś, przed wejściem, kręcił się podejrzany typek, pilnujący od przodu przybytku.
Szybki zwiad upewnił Sigurda, że na parterze znajdują się tylko dwa okna: akurat od strony głównej ulicy. Dodatkowo, były zasłonięte drewnianymi klapami z wyciętymi serduszkami. Okna na pierwszym i drugim piętrze były dość wysoko, ale przy pomocy drugiej osoby może dałoby się wejść. Na szczęście do zamtuza nie przylegał inny budynek, a okna wychodziły na wszystkie jego strony.
**
Kantor Servio był zamknięty na cztery spusty. Nehaher delikatnie przepytywał pijanego marynarza, który się napatoczył (pomógł mu w tym sztylet Galvata przyciśniety do szyi delikwenta, sugerujący mu delikatnie, że lepiej, żeby mówił prawdę). Ten na wpół przerażony, na wpół pijany w sztok dukał, że Servio zawsze śpi ze swoją załogą na statku by w razie niebezpieczeństwa od razu móc odpłynąć. Tam też trzyma swój towar. Po zadaniu kolejnych pytań Nehaher łaskawie pozwolił odtoczyć się dalej korsarzowi.
Tutaj miejsce na wasze ewentualne pytania!
"Pogromca Fal" to drobny okręt handlowy, z załogą mogącą liczyć od 20 do nawet 80 ludzi. Jego zaletą z pewnością musiała być prędkość. Można się było domyśleć, że Servio handluje niewielką ilością bardzo cennych towarów i minimalizuje ryzyko, że napadną go inni korsarze i piraci, którym nie płaci haraczu lub nie prowadzi interesów.Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
lightstorm
- Reactions:
- Posty: 882
- Rejestracja: 25 października 2014, 09:40
Około 3 w nocy. Tortuga, zatoka piratów i korsarzy, gdzieś na Wyspach Baracha.
Zamorańczyk zniesmaczył się, po tym co usłyszał od przestraszonego marynarza:
- Cholera. I pewnie do tego śpi w budzie, otoczony najemnymi psami, by go ktoś nie dopadł.
Galvat spojrzał na Stygijczyka:
- Nie zamierzam tam iść, bo to w stylu barbarzyńców. Przeszukajmy jego kantor, a może znajdziemy coś cennego. Potem można iść negocjować, ale nie na statku pełnym ochrony. On dobrze wie, że Conan będzie chciał go dopaść, a tutaj nie trudno o najemników.
To powiedziawszy odwrócił się w stronę kantoru w poszukiwaniu drzwi wejściowych.
- Nie wydaje mi się, by jego zamki w drzwiach były wyzwaniem. Idziesz? - zadał pytanie odwracając się za siebie.
Zamorańczyk zniesmaczył się, po tym co usłyszał od przestraszonego marynarza:
- Cholera. I pewnie do tego śpi w budzie, otoczony najemnymi psami, by go ktoś nie dopadł.
Galvat spojrzał na Stygijczyka:
- Nie zamierzam tam iść, bo to w stylu barbarzyńców. Przeszukajmy jego kantor, a może znajdziemy coś cennego. Potem można iść negocjować, ale nie na statku pełnym ochrony. On dobrze wie, że Conan będzie chciał go dopaść, a tutaj nie trudno o najemników.
To powiedziawszy odwrócił się w stronę kantoru w poszukiwaniu drzwi wejściowych.
- Nie wydaje mi się, by jego zamki w drzwiach były wyzwaniem. Idziesz? - zadał pytanie odwracając się za siebie.
Chcę się włamać do kantorka. Jak można to tylnymi drzwiami. Używam wytrychów by otworzyć zamek i jestem skradny.
Ostatnio zmieniony 07 sierpnia 2015, 22:22 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]