PBF - Ach, ci przeklęci korsarze!
Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"
- Zostawcie jednego przy życiu, byśmy mogli go wypytać, kto ich na nas nasłał - sapnął czarownik, także wstając. - Nie musi być cały, ważne, żeby mógł mówić...
- Jeśli tego nie zrobicie, to znajdziemy się w ciemnej dupie Kushyty - dodał po chwili. - A ów nieznajomy poszczuje nas kolejnymi zbirami... I tak do skutku. Wszakże pomyślcie, że i Conan dupa, kiedy wrogów kupa - Nehaherowi najwyraźniej zebrało się dziś na ludowe powiedzonka. - Trzeba nam usunąć prawdziwego wroga, a nie jego wysłanników. Zostawcie wiec takiego, który wygląda, jakby coś mógł wiedzieć.
- Zostawcie jednego przy życiu, byśmy mogli go wypytać, kto ich na nas nasłał - sapnął czarownik, także wstając. - Nie musi być cały, ważne, żeby mógł mówić...
- Jeśli tego nie zrobicie, to znajdziemy się w ciemnej dupie Kushyty - dodał po chwili. - A ów nieznajomy poszczuje nas kolejnymi zbirami... I tak do skutku. Wszakże pomyślcie, że i Conan dupa, kiedy wrogów kupa - Nehaherowi najwyraźniej zebrało się dziś na ludowe powiedzonka. - Trzeba nam usunąć prawdziwego wroga, a nie jego wysłanników. Zostawcie wiec takiego, który wygląda, jakby coś mógł wiedzieć.
Ostatnio zmieniony 08 lipca 2015, 17:43 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
Adoth wraz z Sigurdem wyskoczyli przez wąskie, boczne okienka. Zaraz za nimi wyskoczył Galvat, który przeturlał się dwa metry po ziemi, by na końcu odbić się mocno nogami i stanąć na równe nogi. Ukryty w karczmie Nehaher skupił się i mamrotał coś w po stygijsku. Napastnicy zdołali już podłożyć ogień i obrzucić karczmę dwoma słojami z płonącą cieczą. Trzech z nich dobyło broni: ogromne, półtoraręczne miecze wysunęły się z sykiem z pochew. To nie mogli być zwykli piraci: zabójcy byli profesjonalistami. Z zasłoniętych twarzy przebijały się jedynie duże oczy, dodatkowo pomalowane na biało, by optycznie powiększyć oczy. Czwarty z napastników krył się w cieniu i wlaśnie wypuścił kolejny bełt, który chybił celu: gdyby Adoth nie odskoczył, pocisk wbiłby mu się w prawe oko.
Napastnicy przemówili coś w dziwnym, gardłowym języku i ruszyli powoli w ofensywnej postawie w stronę barbarzyńców. Galvat pozostał widocznie uznany za niezbyt ważnego, bądź chcieli zostawić strzelcowi pole na czysty strzał. Łotr z Zamory rzucił nożem w idących przeciwników; nóż z głośnym brzdękiem odbił się od półtoraręcznego miecza, którym zasłonił się zabójca.
To z pewnością byli zawodowcy.
Języki ognia szybko wspinały się na pierwsze piętro; czerwona poświata zapewniała dobrą widoczność. Pierwsze krzyki ludzi rozległy się po okolicy.
- Pożaar! Pożaaaar! - krzyczeli po zingarsku i argossańsku mieszkający nieopodal ludzie, uciekając z domów.
Szczęknęły skrzyżowane miecze. Sigurd walczący mieczem i tarczą miał przeciwko sobie dwóch nacierających napastników. Adoth szykował się do odparcia trzeciego nacierającego. Tymczasem z cienia wyskoczył trzeci napastnik, biegnąć wprost na Galva: w prawej ręce trzymał zakrzywioną szablę, w drugiej zaś nóż do parowania ataków.
Napastnicy przemówili coś w dziwnym, gardłowym języku i ruszyli powoli w ofensywnej postawie w stronę barbarzyńców. Galvat pozostał widocznie uznany za niezbyt ważnego, bądź chcieli zostawić strzelcowi pole na czysty strzał. Łotr z Zamory rzucił nożem w idących przeciwników; nóż z głośnym brzdękiem odbił się od półtoraręcznego miecza, którym zasłonił się zabójca.
To z pewnością byli zawodowcy.
Języki ognia szybko wspinały się na pierwsze piętro; czerwona poświata zapewniała dobrą widoczność. Pierwsze krzyki ludzi rozległy się po okolicy.
- Pożaar! Pożaaaar! - krzyczeli po zingarsku i argossańsku mieszkający nieopodal ludzie, uciekając z domów.
Szczęknęły skrzyżowane miecze. Sigurd walczący mieczem i tarczą miał przeciwko sobie dwóch nacierających napastników. Adoth szykował się do odparcia trzeciego nacierającego. Tymczasem z cienia wyskoczył trzeci napastnik, biegnąć wprost na Galva: w prawej ręce trzymał zakrzywioną szablę, w drugiej zaś nóż do parowania ataków.
Technicznie:
Walka się rozpoczęła. Galvat zaczął od ataku rzucając nożem. Napastnik odbił rzucony nóż i kieruje się dalej na Sigurda. W kolejnej rundzie dojdzie do bezpośredniego starcia z barbarzyńcami, a także czwarty napastnik dosięgnie Galvata. Nehaher jest w kordawskiej karczmie, Garro gdzieś znikł. Jakie są wasze plany? Pożar za niedługo całkiem pochłonie budynek i prawdopodobnie przeniesie się na pobliskie domostwa. Dodatkowo zaalarmowani mieszkańcy Tortugi zaraz się tu zlecą, by ugasić pożar. Może wybuchnąć niezłe zamieszanie...
Walka się rozpoczęła. Galvat zaczął od ataku rzucając nożem. Napastnik odbił rzucony nóż i kieruje się dalej na Sigurda. W kolejnej rundzie dojdzie do bezpośredniego starcia z barbarzyńcami, a także czwarty napastnik dosięgnie Galvata. Nehaher jest w kordawskiej karczmie, Garro gdzieś znikł. Jakie są wasze plany? Pożar za niedługo całkiem pochłonie budynek i prawdopodobnie przeniesie się na pobliskie domostwa. Dodatkowo zaalarmowani mieszkańcy Tortugi zaraz się tu zlecą, by ugasić pożar. Może wybuchnąć niezłe zamieszanie...
Spoiler!
Spoiler!
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)