Pokój był, krótko mówiąc, ciasny. Sześć legowisk z miare świeżej słomy stało prostopadle do dłuższej ściany, zaś obok każdego legowiska stał niewielki kufer, służący raczej jako dekoracja, aniżeli praktyczne zamknięcie. Poza tym w pokoju znajdował się niewielki stolik, dwa krzesła i niepewnie stojąca komoda. Z okna zaś był widok na główną ulicę - znajdującą się jakieś 3 metry pod parapetem.
Nehaher usiadł i zaczął medytować, natomiast Garro po dobiciu targu z karczmarzem postanowił ruszyć do swojego pierwszego klienta.
Siedzicie w pokoju, wokoło cisza. Galvat: idziesz z Garro? Nehaher: rozumiem, że próbujesz nawiązać łączność umysłową z Conanem. Co robią Adoth i Sigurd?