- Jeśli będzie zagrożeniem. Jeśli zaś nim nie będzie, to wtedy nie. Chyba nie będzie, co? Jak myślicie? W sumie Horacy zauważył, że Kret w pojedynkę nie zrobiłby czegoś takiego. To znaczy, że miał pomoc, jeśli dobrze rozumiem tę insynuację. Chyba, że miałeś na myśli po prostu jego pobudki moralne, czy raczej zasady, które by mu na to nie pozwoliły. To wtedy co innego. Ale chyba ktoś o umyśle zwierzęcia nie ma takich granic. Jeśli zaś faktycznie nie był sam i ma wspólników w zbrodni, to stawiał bym na coś silnego. Jak wilkołaki właśnie. Też są zwierzętami, eee, poniekąd. I nie musiały być to te "dobre", z mojej wiedzy wynika, że u nich także jest coś takiego jak Sabat u nas. Oni się jakoś nazywali, tylko nie mogę w tej chwili tego złapać, gdzieś mi uciekło. Ale nieważne! Ważne, że skoro współdziała z tymi złymi to może być zagrożeniem jak Darth Namtar powiedział! Z drugiej zaś strony, może być zupełnie odwrotnie. Może po prostu on jest ten dobry i ma dobrego wspólnika i... - przerwał na chwilę, jakby coś sobie przypomniał - A co jeśli on jest ten zły, ale ma ochroniarza jak my. Jeśli dobrze mi się wydaje, klan Łowców ma gdzieś politykę. Czyli mógł na przykład wynająć sobie ochronę. Mógł być też dobry i wynająć sobie ochronę. Wtedy moje następne pytanie można uznać za niebyłe, ale może ono też być istotne, więc pozwolę sobie je po prostu zadać. Co wtedy, Duchu z Otchłani? Co w sytuacji kiedy Kret stanowiłby dla nas zagrożenie, chciałbyś go... usunąć, a okazało by się, że ma ochronę twego klanu? Co wtedy jest ważniejsze, Klan, czy Kontrakt? Czy może macie jakiś tryb postępowania w takich chwilach? I czy zakłada on naszą śmierć w takim przypadku, czy może kontrolowany dialog między stronami?
Właściwie całość wypowiedzi Terry'ego została zeń wypluta, niczym seria z karabinu maszynowego. Jego mina zaś pokazywała większą niż zazwyczaj pewność siebie. Sprawiał wrażenie dumnego, jakby właśnie zadał najważniejsze pytanie w historii, na które to właśnie jemu udało się wpaść.
Spoiler!
[/center]
[/center]