PBF - Charleston by Night

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 22 czerwca 2015, 12:10

Charleston WV Point Pleasant 10.08.1993

Rafael prowadził spokojnie auto, jakby dokładnie wiedział gdzie jechać.

- Zawiozę was do najbliższego motelu i wynajmę pokój - oznajmił spokojnie.

Przerwał na chwilę, jakby zastanawiając się nad słowami Horacego, po czym rzekł:

- Przykro mi, ale nie mogę dzielić się informacjami na temat mojej pracy z innymi członkami Rodziny. Przykaz Democritusa... A skoro mówimy o autobusie i waszym udziale w tym wypadku, to chciałbym wiedzieć, co koteria Red'a robi w Point Pleasant? Muszę zadać te pytania, to mój obowiązek. Ten autobus kompletnie nie pasuje do sprawy, więc stawiam, że atak był skierowany na was. Macie jakichś wrogów?
Ostatnio zmieniony 22 czerwca 2015, 12:24 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 22 czerwca 2015, 12:25

Przysłuchując się toczonej rozmowie, Terry zastanawiał się nad najlepszym rozwiązaniem zaistniałej niefortunnej sytuacji. Z pomocą przyszedł mu Rafael. Kiedy wspomniał o motelu, Malkavian nachylił się lekko w stronę Victorii i równie ściszonym głosem co wcześniej ona powiedział.

- Myślę, że motel jest dobrym pomysłem. Musimy doprowadzić się do ładu. Ty możesz wezwać swoją świtę, niech przywiozą ubrania. To da nam chwilę na przegrupowanie. I decyzję co dalej. - zrobił krótką pauzę, zastanawiając się nad czymś, po czym dodał - Zaś co do twoich obaw, Jeep jest mało istotny w tej chwili. Plus Rafael się nim zajmie. Horacy go zna i wiemy już do kogo należy.

Poza tym, "pozbyć" się terenówki nie mamy jak. Nie możemy tam wrócić. Żadne z nas. Chyba, że Darth Namtar, ale wtedy zginie wiele niewinnych osób. Pewnie Łowca by się ucieszył, jednak to zbyt wysoka cena za jego dobry humor. Zresztą cała ta sprawa nie daje mi spokoju. On jest komunikatywny tylko kiedy ma dobre samopoczucie. To zaś osiąga jedynie poprzez zabijanie i pożeranie. Nie mogę na to przystawać, to jest jawne łamanie piątego przykazania. Jednak kiedy ma podły humor, pozostaje poza jakąkolwiek kontrolą, a wtedy jest tylko gorzej. Nie wiem co mam robić. Nie mogę pozwalać mu na takie zachowanie, jednak jest to jedyny widoczny dla mnie sposób by zapobiec totalnej rzezi. Mogę sobie tłumaczyć, że wybieram mniejsze zło, lecz niezmiennie wybieram zło. Nie wiem co mam robić.

- Co do wrogów, z pewnością znajdzie się kilku. Jednak nie widzę sposobu by wiedzieli, że będziemy w tamtym miejscu w tamtej chwili. zdecydowaliśmy o trasie naszego przejazdu raczej spontanicznie i w ostatniej chwili. W dodatku zatrzymaliśmy się tylko przez tego łysego gościa z MiB... - odpowiedział na ostatnie pytanie ghula.

Albo może i nie przypadek. Może Jasper i Grace wcale nie są tak głupi, na jakich starali się wyglądać...
Ostatnio zmieniony 22 czerwca 2015, 16:29 przez Frater_Terry, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 22 czerwca 2015, 14:41

Charleston WV Point Pleasant 10.08.1993

- Łysego gościa z MiB? O czym ty mówisz? Zatrzymał was tam? Gdzie dokładnie? - wyraźnie zaciekawiony Rafael wyrzucił z siebie garść pytań.

- Wyszedł przed maskę naszego samochodu - odparł Terry. - Był tam na miejscu zdarzenia. To on był powodem, dla którego w ogóle się tam zatrzymaliśmy. Zaszedł nam drogę.

- To gdzie on teraz jest? Dlaczego nie powiedzieliście od razu? Kurwa mać! - wykrzyknął Rafael.

- Sekundy przed wypadkiem z jakiegoś powodu wpadł na maskę naszego samochodu - wyjaśnił Terry. - Siła uderzenia wyrzuciła go w powietrze. Wpadł do budynku przez okno.

Twarz Ghula przybrała nagle stanowczy wyraz i agent gwałtownie skręcił w lewo, zawracając na jezdni. Wszyscy w samochodzie zaskoczeni obrotem wydarzeń, złapali się uchwytów na dłonie, by utrzymać się w fotelach. Nagły zwrot pojazdu nieprzyjemnie skojarzył im się z niedawnym wypadkiem, wywołując niepokój i złe wspomnienia. Rafael pospiesznie zatrzymał nagle samochód i polecił:

- Wysiądźcie tutaj! Muszę tam natychmiast wrócić! - powiedział zdecydowanie.

- Powiedz nam tylko, gdzie w miarę blisko znajdziemy jakiś motel - zawołał Malkavianin. - Nie możemy w tym stanie chodzić po ulicach!

- Historic Lowe Hotel 401 Main Street. Powiedziałem wysiadać! Szybko! - odparł, po czym nacisnął pedał gazu, nie spuszczając sprzęgła. Silnik zaryczał, przynaglając Spokrewnionych do opuszczenia auta.
Co robicie?
Ostatnio zmieniony 22 czerwca 2015, 14:53 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 22 czerwca 2015, 18:01

Wysiadam. Mam zamiar otoczyć siebie innych niewidzialnoscia (trzecia kropka). Opis wkrótce. Możecie zacząć się niepokoić :P
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 22 czerwca 2015, 18:20

Po informacji odnośnie motelu, bezzwłocznie wysiadam. Właściwie widzę to w ten sposób, że odpowiedź pada kiedy jestem już na zewnątrz, schylony przez otwarte drzwi.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 22 czerwca 2015, 18:36

Morderca zatrzymał motor tuż przy granatowym Fordzie agenta. Deszcz lał się z nieba nieustannie i pierwsze krople wody zaczynały już przesączać się przez materiał kurtki. Ulewa zmyła zapach jej włosów z dłoni Mordercy. Smak strachu i barwa krwi były już tylko wspomnieniem. Przyjął to jednak ze spokojem. Wszystko wszakże przemijało... W swoim czasie... Wciąż zresztą pamiętał o zdjęciu spoczywającym bezpiecznie w jego kieszeni. Uśmiechnął się lekko. Laa*, lepiej nie myśleć o tym przy nich... Spojrzał na wysiadających w pośpiechu Niewiernych i zapytał:

- Maadha taf'al?* Co jest grane? - poprawił się, widząc że niekoniecznie go rozu