Enkaiden, Czerwony Dystrykt, 214.815.M41
Przyprowadzony przez czarnowłosą kelnerkę mężczyzna, szczupły i ubrany w jasny strój z wszytymi w materiał fosforyzującymi paskami, rozsiadł się na sofie z butelką piwa w dłoni. Na początku próbował zagadywać również do Haxtana, ale sztywna poza Sterna szybko go zniechęciła.
- Lubisz łowić na żywą przynętę?! - zapytał Hostera siedząc tuż obok psionika i mówiąc mu wprost do ucha w próbie przekrzyczenia głośnej muzyki. Stroboskopowe rozbłyski sprawiały, że odblaskowe wszywki na ubiorze mężczyzny pulsowały ustawiczną poświatą - Pomagam organizować połowy na Głębi Grendela, na grzbietopławy. To bardzo emocjonujący sport, bo co druga przynęta nie jest dość szybka, żeby uciec!
- A na co łowicie? - zapytał podniesionym głosem Hoster, zafascynowany wszystkim, co wiązało się z tematem oceanicznego świata - Co to żywa przynęta?
- Mam dojście do klansterów w porcie, którzy skaczą na Głębi za sto łusek od połowu! - pośrednik poklepał Merisiera poufałym gestem po udzie - Wcześniej okaleczają się nożami, żeby rozpuścić w wodzie krew! Grzbietopławy wyczuwają kroplę krwi z odległości dziesięciu mil! To zawsze wywabia je na powierzchnię!
- Nie wiem, czy to dobry pomysł... - Hoster zadrżał na wyobrażenie podobnego sportu - Czasami krew mi się puszcza z nosa... to chyba byłoby zbyt niebezpieczne...
- A może wolisz ostre zabawy z dziewczynami?! - wyczuwając stygnący entuzjazm obcoświatowca mężczyzna postanowił zarzucić inną przynętę - Niżej w Walcu są pewne kluby, gdzie można wejść tylko na specjalne zaproszenie. A zresztą, czego dokładnie szukasz? Jakiś gorący towarek?
Dalej Hoster, drąż tematy, wszędzie czai się grzech i herezja, a nuż zyskasz okazję, by się wykazać wielkim aktem heroizmu!