Galvat nie odzywa się i czeka na rozwój sytuacji. Kątem oka obserwuję okolicę, by nie być zaskoczonym. Generalnie przyglądam się sakiewkom i czujnością osób w moim otoczeniu. Patrzę kto jest już pijany, a kto nie.
PBF - Ach, ci przeklęci korsarze!
-
lightstorm
- Reactions:
- Posty: 882
- Rejestracja: 25 października 2014, 09:40
Argossański korsarz bez słowa wyciągnął sakiewkę z pasa i rzucił ją lekko wprost do ręki Garro, który bez trudu złapał i zmierzył w garści wagę sakiewki. Intuicja podpowiadała mu, że to będzie z 50 sztuk monet. Teraz w grę wchodziła waluta, w jakiej dostał zapłatę. Bez skrępowania rozsłupał skórzany mieszek i wyjął kilka monet.
Złote luny, z niewielkimi śladami użytkowania. Zielarz przygryzł jedną z nich. Miękka, ale czuć, że użyto domieszek innych zasobów. Bez wątpienia oryginalna. Topniejące zasoby złota zmuszają akwilońską mennice do bicia nowych monet z domieszkami innych metali; głównie tańszej i równie miękkiej miedzi. Dalsze oględziny sakiewki wskazywały na zawartość łącznie 48 złotych lun, co stanowiło szczodrą zapłatę za opiekę nad poturbowanym człowiekiem.
Mężczyzna gwizdnął, krzyknął coś i po chwili z "Trzech Czaszek" wyszło dwóch podobnych do niego korsarzy. Ci tylko przytaknęli głową i na chwilę wrócili do wnętrza, by zaraz wrócić z prostokątnym stołem. Powyłamywali z niego wszystkie nogi i przenieśli na niego nieprzytomnego kompana.
- Kup co trzeba i przyjdź do "Meteoryt". Wiesz gdzie to jest? - zapytał, ale widząc wzrok Garro nie czekał na odpowiedź. - Karczma na wzgórzu, przy północnym wyjściu z miasta. Tylko pośpiesz się... I nie próbuj uciekać - dodał ostrym tonem i ruszył wraz ze swoimi ludźmi zanieść nieszczęśnika do kwatery.
Złote luny, z niewielkimi śladami użytkowania. Zielarz przygryzł jedną z nich. Miękka, ale czuć, że użyto domieszek innych zasobów. Bez wątpienia oryginalna. Topniejące zasoby złota zmuszają akwilońską mennice do bicia nowych monet z domieszkami innych metali; głównie tańszej i równie miękkiej miedzi. Dalsze oględziny sakiewki wskazywały na zawartość łącznie 48 złotych lun, co stanowiło szczodrą zapłatę za opiekę nad poturbowanym człowiekiem.
Mężczyzna gwizdnął, krzyknął coś i po chwili z "Trzech Czaszek" wyszło dwóch podobnych do niego korsarzy. Ci tylko przytaknęli głową i na chwilę wrócili do wnętrza, by zaraz wrócić z prostokątnym stołem. Powyłamywali z niego wszystkie nogi i przenieśli na niego nieprzytomnego kompana.
- Kup co trzeba i przyjdź do "Meteoryt". Wiesz gdzie to jest? - zapytał, ale widząc wzrok Garro nie czekał na odpowiedź. - Karczma na wzgórzu, przy północnym wyjściu z miasta. Tylko pośpiesz się... I nie próbuj uciekać - dodał ostrym tonem i ruszył wraz ze swoimi ludźmi zanieść nieszczęśnika do kwatery.
Spoiler!
Spoiler!
Spoiler!
Garro: przyjmujesz zlecenie? Jeżeli nie, jest jeszcze czas, by się wycofać. Jeśli tak, to jakie są wasze dalsze plany? Raczej będzie to wymagać rozdzielenia się, chyba, że wszyscy chcecie obserwować, jak Garro opiekuje się poturbowanym mężczyzną.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Wyspy Baracha, pirackie miasteczko
- Nie sądzę, by było rozsądnie rozdzielać się, na nieznanym terenie - Nehaherowi wyraźnie nie podobał się ten pomysł. - Bezpieczniej będzie trzymać się w grupie. Co do posiłku, myślę, że warto się teraz nim zająć i ustalić przy stole, co zamierzamy czynić dalej. Warto także zebrać nieco informacji o okolicy, posłuchać plotek i dowiedzieć się, z kim mieliśmy właśnie do czynienia.
Uśmiechnął się i wskazał na tawernę:
- Ruszamy więc?
- Nie sądzę, by było rozsądnie rozdzielać się, na nieznanym terenie - Nehaherowi wyraźnie nie podobał się ten pomysł. - Bezpieczniej będzie trzymać się w grupie. Co do posiłku, myślę, że warto się teraz nim zająć i ustalić przy stole, co zamierzamy czynić dalej. Warto także zebrać nieco informacji o okolicy, posłuchać plotek i dowiedzieć się, z kim mieliśmy właśnie do czynienia.
Uśmiechnął się i wskazał na tawernę:
- Ruszamy więc?
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]