Daję znać naszym, że wszystko ok.
PBF - Ścigając samego siebie
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Chudzielec nawet nie zauważył, że jego jedyny druh oddalił się od grupy w stronę nieznajomych. Simpson beznamiętnie brał garść piasku i powoli przesypywał przez palce, aby powtórzyć tę czynność po raz kolejny. Dlaczego Sunny go nie chciała. Miał przecież wszystko, czego mogła chcieć kobieta: był przystojny, miał łeb na karku, odwagę lwa, pieniądze i nienaturalnie dużą fujarę...
Dołujące rozmyślania Simpsona przerwało nagłe przerażenie faktem, że Flanagan gdzieś zniknął. Bart rozejrzał się bardzo nerwowo wokół i pobiegł do Duncana:
- Gdzie John? Puściliście go be ze mnie? Przecież go zabiją samego! Dawać mi tu granaty! Muszę go ratować!
- spokojnie Chudy - Duncan cicho oznajmił roztrzęsionemu Simpsonowi: - właśnie dał znać, że to chłopaki ze Sloan. Idą razem z nami na Jean.
- Kurwa, było tak od razu, a nie straszycie mnie tu. Ja pierdolę ale tu amatorka...
Dołujące rozmyślania Simpsona przerwało nagłe przerażenie faktem, że Flanagan gdzieś zniknął. Bart rozejrzał się bardzo nerwowo wokół i pobiegł do Duncana:
- Gdzie John? Puściliście go be ze mnie? Przecież go zabiją samego! Dawać mi tu granaty! Muszę go ratować!
- spokojnie Chudy - Duncan cicho oznajmił roztrzęsionemu Simpsonowi: - właśnie dał znać, że to chłopaki ze Sloan. Idą razem z nami na Jean.
- Kurwa, było tak od razu, a nie straszycie mnie tu. Ja pierdolę ale tu amatorka...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Sloan
Sloan okazało się niewielkim górniczym miasteczkiem złożonym z ustawionych przy torowisku mieszkalnych kontenerów, skorodowanych, ale wciąż dość szczelnych, by mogły zapewnić schronienie przed palącymi promieniami słońca. Otaczające osadę barykady ze złomu, starych opon i skruszonego skalnego gruzu tworzyły pierścień fortyfikacji obsadzonych przez gromadę posępnych robotników i przewodzących im ludzi w czarnych kamizelkach kalifornijskiej służby więziennej.
Przybycie ekspedycji z Primm i Goodsprings wzbudziło w Sloan zrozumiałą ekscytację. W ruch poszły butelki wody i mięsne przekąski, w większości na bazie mięsa gekonów. Wszyscy zaczęli gadać jednocześnie, co sprawiło, że gwar ludzkich konwersacji uniemożliwiał zrozumienie czegokolwiek. Zmęczony marszem chudzielec schronił się w cieniu rzucanym przez jeden z kontenerów, tęsknym wzrokiem podążając za rozmawiającą z miejscowymi Sunny.
Odgłos wilgotnego węszenia sprawił, że włosy Barta zjeżyły się w ułamku chwili, a jego czoło zrosiły krople zimnego potu. Nie ważąc się na wykonanie gwałtownego ruchu, Simpson obejrzał się bardzo powoli za siebie wbijając szeroko otwarte oczy w stworzenie stojące w progu mieszkalnego baraku.
Był to wielki opasły kretoszczur. Stojąc słupka na tylnych łapach, z fałdami luźnej bladej skóry zwisającymi z brzucha, sprawiał obleśne wręcz wrażenie, a jego kaprawe oczka zdawały się przewiercać człowieka na wylot.
Sloan okazało się niewielkim górniczym miasteczkiem złożonym z ustawionych przy torowisku mieszkalnych kontenerów, skorodowanych, ale wciąż dość szczelnych, by mogły zapewnić schronienie przed palącymi promieniami słońca. Otaczające osadę barykady ze złomu, starych opon i skruszonego skalnego gruzu tworzyły pierścień fortyfikacji obsadzonych przez gromadę posępnych robotników i przewodzących im ludzi w czarnych kamizelkach kalifornijskiej służby więziennej.
Przybycie ekspedycji z Primm i Goodsprings wzbudziło w Sloan zrozumiałą ekscytację. W ruch poszły butelki wody i mięsne przekąski, w większości na bazie mięsa gekonów. Wszyscy zaczęli gadać jednocześnie, co sprawiło, że gwar ludzkich konwersacji uniemożliwiał zrozumienie czegokolwiek. Zmęczony marszem chudzielec schronił się w cieniu rzucanym przez jeden z kontenerów, tęsknym wzrokiem podążając za rozmawiającą z miejscowymi Sunny.
Odgłos wilgotnego węszenia sprawił, że włosy Barta zjeżyły się w ułamku chwili, a jego czoło zrosiły krople zimnego potu. Nie ważąc się na wykonanie gwałtownego ruchu, Simpson obejrzał się bardzo powoli za siebie wbijając szeroko otwarte oczy w stworzenie stojące w progu mieszkalnego baraku.
Był to wielki opasły kretoszczur. Stojąc słupka na tylnych łapach, z fałdami luźnej bladej skóry zwisającymi z brzucha, sprawiał obleśne wręcz wrażenie, a jego kaprawe oczka zdawały się przewiercać człowieka na wylot.
Tylko patrzeć jak capnie chudzielca za fujarę! 
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Chudzielec zerwał się na równe nogi próbując desperacko wycelować w stwora, a w czym przeszkadzał mu z pas od strzelby, który podczas spoczynku owinął się kilkukrotnie wokół ramion Simpsona:
- Kurwaaaa! Poszedł stąd gadzie! Zabierzcie go stąd, bo go rozpierdolę!
- Kurwaaaa! Poszedł stąd gadzie! Zabierzcie go stąd, bo go rozpierdolę!
Czy w Falloucie są jakieś udomowione kretoszczury? Bo jakoś dziwne mi się wydaje pojawinie zwierzaka w środku, ufortyfikowanego miasteczka. Zobaczę, jaka będzie reakcja miejscowych, a potem jeśli to nie jest czyjeś zwierzątko domowe, będę strzelał.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Sloan
Chudzielec zawirował w miejscu nie potrafiąc się zdecydować, której broni użyć. W efekcie końcowym omal nie upadł na plecy, tracąc równowagę przy próbie jednoczesnego wycelowania w zwierzę z Beretty oraz przewieszonego przez ramię Centuria.
Wciąż stojący słupka kretoszczur łypnął na rozkrzyczanego człowieka swymi kaprawymi oczami, prychając i sapiąc w karykaturalny sposób.
- Opuść broń! Nie strzelaj! - zdesperowane okrzyki miejscowych dobiegły z kilku stron jednocześnie, podkreślone w przynajmniej jednym przypadku szczękiem odbezpieczanej pośpiesznie broni. Bart zamrugał oczami w wyrazie dezorientacji, cofnął się od wielkiego kretoszczura mierząc w zwierzę obiema lufami.
- Co to kurwa jest? - wysapał, przynajmniej na krótką chwilę zupełnie zapominając o miłosnym rozczarowaniu - Pieseczek?!
- Zostaw go w spokoju, to Glut! - oznajmił jeden z ludzi rozmawiających z Duncanem - Nic ci nie zrobi!
Chudzielec zawirował w miejscu nie potrafiąc się zdecydować, której broni użyć. W efekcie końcowym omal nie upadł na plecy, tracąc równowagę przy próbie jednoczesnego wycelowania w zwierzę z Beretty oraz przewieszonego przez ramię Centuria.
Wciąż stojący słupka kretoszczur łypnął na rozkrzyczanego człowieka swymi kaprawymi oczami, prychając i sapiąc w karykaturalny sposób.
- Opuść broń! Nie strzelaj! - zdesperowane okrzyki miejscowych dobiegły z kilku stron jednocześnie, podkreślone w przynajmniej jednym przypadku szczękiem odbezpieczanej pośpiesznie broni. Bart zamrugał oczami w wyrazie dezorientacji, cofnął się od wielkiego kretoszczura mierząc w zwierzę obiema lufami.
- Co to kurwa jest? - wysapał, przynajmniej na krótką chwilę zupełnie zapominając o miłosnym rozczarowaniu - Pieseczek?!
- Zostaw go w spokoju, to Glut! - oznajmił jeden z ludzi rozmawiających z Duncanem - Nic ci nie zrobi!
Oto namacalny dowód na to, że w Nevadzie można posiadać własnego zwierzaczka!