PBF - Charleston by Night

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 31 maja 2015, 15:07

- Zgadzam się - powiedział krótko Łowca, wyrażając poparcie dla słów Terrego. Wszedł do Sanktuarium przed chwilą, na tyle długą jednak, by usłyszeć ostatnią wypowiedź Świra. Na ramieniu niósł wielką, czarną torbę na kije golfowe, która wydawała się dziwnie niekształtna. Sądząc po sposobie, w jaki położył ja na ziemi, musiała być także bardzo ciężka. Rozpiął ją i zaczął wyjmować jej zawartość, wykładając na stół strzelbę, trzy granaty, kilka pudełek z nabojami i cztery kamizelki kuloodporne. Zebrani zamilkli na chwilę przyglądając się czynnościom, wykonywanym przez Assamitę, który jednocześnie zaczął tłumaczyć, w typowy dla siebie, pozbawiony emocji sposób.

- Lekkie kamizelki kuloodporne, typ II. Ochronią was przed pociskami 9 mm, 40 S&W oraz amunicją 357 typu Magnum. Nie ograniczają zbytnio ruchów i można je nosić pod okryciem wierzchnim. Te tutaj pozbawione są wkładek ceramicznych, więc nie ochronią was przed wystrzałem z shotguna. Nie ochronią was także przed trafieniem w głowę. Więc należy liczyć się z faktem, iż będą bezużyteczne w starciu z wrogami, którzy znają naszą naturę. Niemniej mogą okazać się przydatne w innych sytuacjach, dlatego uznałem, że powinniśmy mieć je na wyposażeniu.

Skończył prezentację kamizelek i przeszedł do broni:

- Heckler & Koch FABARM FP6 - powiedział, wskazując na leżącą na stole strzelbę. - Prototyp, którego jeszcze nie znajdziecie na rynku - uśmiechnął się z chłodną satysfakcją. - Broń prosta w obsłudze, o niewielkim rozmiarze, który czyni ją bardzo poręczną w mieście. Jej długość wynosi zaledwie sto pięć milimetrów, waga trzy kilogramy. Poradzisz sobie bez problemów - spojrzał na Gavina. Cygan już otwierał usta by coś powiedzieć, lecz Assamita nie dał mu dojść do słowa.

- Najpierw posłuchaj, później gadaj - ubiegł go. - Potrzebujecie broni, która skutecznie zniechęci waszych przeciwników, w sytuacji, gdy mnie nie będzie w okolicy, lub jeśli zginę. To co widzisz przed sobą doskonale się do tego nadaje - podniósł broń i omawiając jej funkcje jednocześnie prezentował je zebranym.

[center]Obrazek[/center]
- Mechanizm typu pump-action pozwoli ci na szybkie przeładowanie tej zabawki, bez konieczności zdejmowania palca ze spustu. Magazynek zawiera 7 naboi typu 12 gauge, dodatkowo jeden mieści się w lufie. Do tej broni, poza standardową amunicją dostaniesz srebrny śrut oraz amunicję zapalająca typu Dragons' breath. Co do tego pierwszego, mam nadzieję, że nie będziesz musiał tego używać. Niemniej jeśli zajdzie taka potrzeba pozwoli ci to wyeliminować atakującego Lupina. Dragons' breath z kolei zmieni tą strzelbę w miotacz ognia, kładąc każdego Kainitę na waszej drodze. I zniechęcając do dalszego ataku tych, którzy zobaczą efekt. Weź pod uwagę, iż amunicja zapalająca może podpalić łatwopalne materiały w okolicy. Nie strzelaj z niej w zamkniętych pomieszczeniach, jeśli nie masz drzwi za plecami. Jeśli znajdziemy chwilę, pokażę ci dokładnie jak to działa. Wolałbym, żebyś wiedział. Jest to dość spektakularne.
[center]Obrazek[/center]
Odłożył strzelbę i sięgnął po szare pudełko, po czym wysypał na dłoń garść dziwnych naboi, zakończonych czymś co przypominało gumkę od ołówka:

[center]Obrazek[/center]
- Pociski glasera - poinformował Gavina - Niezwykle skuteczne. Pod tą zaślepką z tworzywa sztucznego znajdują się ołowiane kulki, które uwalniane są w momencie trafienia w cel, wywołując podwójną falę uderzeniową, która miażdży tkanki ofiary. Efekt naprawdę robi wrażenie - drapieżny uśmiech Assamity nie pozostawiał co do tego wątpliwości. - Na siedemdziesiąt trafień zwykle notuje się sześćdziesiąt dziewięć trupów, a tego, któremu udało się przeżyć lekarze określają mianem cudu medycznego. Ponadto jest to dość bezpieczna amunicja: nie rykoszetuje, nie przebija ścian, dzięki czemu nie zabijesz przypadkowo kogoś znajdującego się w drugim pokoju. Kaliber pasuje do twojego rewolweru. Używaj tego z głową.

Odłożył kule na stół i bez dalszych wyjaśnień zebrał granaty i dwa pudełka pocisków.

- Na razie Dragon's breath będę nosił przy sobie. Nie chcę byś coś przypadkiem podpalił. Dam ci ją, gdy będzie potrzebna. Jeśli uznam, że sobie dobrze radzisz i ocenię, że twój poziom opanowania w czasie akcji jest odpowiedni, będziesz mógł ją nosić sam.

Spojrzał na zebranych Niewiernych i dodał:

- Wybierając broń i opancerzenie starałem się dostosować je do waszych umiejętności i mieć na uwadze przede wszystkim zwiększenie waszych szans na przeżycie. To wszystko, co mam do powiedzenia. Hal fahimutum hadha ad-dars?* Są jakieś pytania?
Dla Gavina: Dostaniesz 12 naboi typu Glasser (o ile pamiętam SW M640 ma ładowność 6), poza tym wymienioną strzelbę: H&K FABARM FP6 (niemiecka technologia - najlepsza!), do niej normalną amunicję i gruby srebrny śrut. Dragon's breath na razie noszę sam.
Generalnie w czasie całej tej prezentacji Namtar jest spokojny, ale też wydaje się dość zadowolony. Widać, że omawianie tego typu tematów sprawia mu pewną zawodową przyjemność.

* arab. Czy wszyscy zrozumieliście?
Ostatnio zmieniony 02 listopada 2015, 23:29 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Rooster
Reactions:
Posty: 111
Rejestracja: 11 grudnia 2014, 16:37

Post autor: Rooster » 01 czerwca 2015, 19:19

Słowa Terrego na temat Zegara jeszcze bardziej zasępiły Victorię. Podróż przez lustra i trudności, jakie napotkała po drodze, wprowadziły ją w paskudny i złowieszczy nastrój. Nie mogła pozbyć się tego nieprzyjemnego uczucia niepokoju i lęku, a obecność Spectr dodatkowo pogarszała sytuację. Nie pamiętała, by kiedykolwiek wcześniej widziała ich aż tyle. Dopiero gdy znalazła się w Sanktuarium, odetchnęła z ulgą.

Krótki i rzeczowy wykład Assamity na temat broni mógłby zrobić większe wrażenie, gdyby jakkolwiek znała się na tym, co do nich mówił. Ale było inaczej i nie miała zamiaru tego zmieniać. Nigdy nie lubiła broni palnej. Robiła za dużo zamieszania jak na jej gust. Nigdy też tak naprawdę nie miała powodów, by z niej korzystać. Nawet broń, którą nosił Lucas, służyła raczej do zastraszania ludzi. Z wampirami należało obchodzić się inaczej. Choć musiała przyznać, że w ich obecnej sytuacji niewątpliwie będę potrzebować czegoś podobnego.

- Dobrze się spisałeś Łowco. - Jedno nerwowe spojrzenie w kierunku metalowej broni wystarczyło, by skupić uwagę na innych sprawach - Skoro jesteśmy tutaj już wszyscy, ustalmy kilka rzeczy na dzisiejszą noc. - Spojrzała na zebranych, a zdenerwowanie dawało się łatwo odczytać z jej spiętego ciała.

- Pozwólcie, że wrócę na chwilę do tematu Zegara. Nie wiem czy ruch jego wskazówek czy zbliżające się wielkie bum to sprawia, ale poza terenem domeny i Sanktuarium w świecie astralnym dzieją się dziwne rzeczy. Spotkałam w drodze przez lustra Spectry... to Upiory, które poddały się mocy Zapominania i są uosobieniem swoich najgorszych cech. Było ich dużo i nie jest to naturalny stan. One potrafią wywoływać strach, więc proszę was byście mięli świadomość ich obecności, kiedy już stąd wyruszymy... Zwłaszcza ci z was, którzy korzystają z nadwrażliwości... - spojrzała na Malkavianina - Terry, jeśli poczujesz jakikolwiek wpływ magii czy ataku z tej strony, uprzedź nas wszystkich natychmiast... - ton jej głosu nieco złagodniał, a rysy twarzy wygładziły się, kiedy zaczęła mówić dalej.

- Przypominam, że to już ie są przelewki i nie możemy pozwolić sobie na błędy. Zwłaszcza w terenie.

- Poza tym... - zaczęła spokojniej już przechadzać się po pomieszczeniu - mamy do dyspozycji dwa nowe samochody. Jakaś terenówka i coś nie rzucającego się w oczy. Stoją przed domem, zatankowane. Kluczyki i dokumenty są w kuchni, więc sądzę Gavinie, że skoro jako jedyny prowadzisz samochód, lepiej by były u ciebie.

Podeszła do swojego sarkofagu i oparła się o niego bokiem, składając ręce przed sobą i patrząc gdzieś daleko w przestrzeń, w sobie tylko znajome miejsca.

- Claire próbowała dowiedzieć się czegoś więcej o naszym nieszczęsnym malarzu, ale dziś rano wymeldował się z jednego z hoteli i tu ślad się urywa. Wydaje się, że nie chce być odnaleziony i trudno się temu dziwić. Wczorajsza noc wstrząsnęła miastem, a niestety to zaledwie początek...

- Mam też kilka informacji o Klausie, choć wydają się mało konkretne. Bardzo dużo się przemieszczał wczorajszej nocy, między innymi Point Pleasant razem z grupą innych sobie podobnych. Kręcili się blisko jednego z Kościołów, ale nie weszli do środka. Pojechali jeszcze przeszukać jeden pusty dom. Szukali czegoś, po czym zabrali jakieś papiery. Później powrócili do Charleston, ale wcześniej spotkali się z inna grupą i wymienili się z tym co wynieśli z domu w Point Pleasant. W Charleston udali się do swojej kryjówki, gdzie wypili wspólnie krew i poszli spać. - Zwróciła się do Horacego, który nad wyraz "rześko" prezentował się tego wieczoru.

- Horacy, co się znajduje w tym kościele w Point Pleasant?
Victoria początkowo jest wyraźnie zdenerwowana, ale stopniowo uspokaja się. Chociaż obecność broni wywołuje u niej zniesmaczenie i raczej będzie unikać kontaktu z nią.
Ostatnio zmieniony 01 czerwca 2015, 19:28 przez Rooster, łącznie zmieniany 1 raz.

Rellon
Reactions:
Posty: 90
Rejestracja: 03 stycznia 2015, 08:24

Post autor: Rellon » 02 czerwca 2015, 02:19

Kilka chwil zajęło Ravnosowi przyswojenie nowych informacji. Zaczynał powoli rozumieć że na początku i końcu każdej nocy, członkowie koterii dzielą się informacjami które zdobyli. Świadomość że podział ten nigdy nie będzie całkowity, nie dawała mu spokoju. Próbował jednak ukryć to pod postawą osoby skłonnej do współpracy, choć nieco lekkomyślnej.

- Nie wiem jak wam, mi jednak minuty na Zegarze Zagłady nie bardzo pasują do określenia ile właściwie mamy czasu. Jeżeli Baali naprawdę chcą zrobić coś z tym meteorytem, to podejmą akcję w ciągu następnych 6 dni. Po upływie tego czasu obiekt ten przestanie być zagrożeniem dla ziemi.

Ravnos mówił w sposób czysto nastawiony na przekazywanie informacji, wskazujący na to ze wie o czym mówi. Sama treść jednak wydawała się wręcz wzięta z kosmosu, jeśli nie z innego mrocznego miejsca.

- Jest też kilka innych informacji, które pozostawiam wam do waszej własnej interpretacji. - Tu Gavin wyciągnął laptopa, po czym udostępnił koterii zawartość maila od firmy Vito and Devil. - Jako że nasza przywódczyni zobligowała się do pokrycia wszystkich kosztów zadania, pozwoliłem sobie zakupić kilka usług na kredyt. Myślę że te kilkaset dolarów będzie niczym dla tak bogatej kobiety jak Ty, Victorio.

Gavin odsunął się od Laptopa, robiąc miejsce dla osób które zechcą przeczytać treść wiadomości. Skrzynka mailowa była pusta, a brak kontaktów w folderze nadawcy/odbiorcy sugerował ze musiała ona zostać założona niedawno.

- Rozważam wysłanie małego Lu w okolice Tug Fork, na łowienie skarbów. My możemy nie mieć na to czasu, zważywszy na dość napięty harmonogram, a Lu zrobi obecnie wszystko w imię miłości. Jak wielu przed i wielu po nim.

Gavin mówił dalej. W głębi serca jednak chciał by Lucjan trzymał się z dala od tego miasta, jak i innych wymienionych w wiadomości zjawisk. Wybrał więc tą robotę, którą uznał za najbezpieczniejszą i najbardziej pasującą do złodzieja.

- Samolot którym leciał mój ulubiony wampir z tego miasta miał tam przymusowe lądowanie. Cokolwiek przewoził, zostało rozkradzione przez ludzi żyjących w okolicy. Odnosiło się to co prawda głównie do biżuterii, niemniej... Jeżeli bęben o którym mówił Gangrel jest aż tak mistyczny to mógł przetrwać kraksę i obecnie może znajdować się w którymś z domostw w tamtej okolicy. Moim zdaniem warto spróbować. Zwłaszcza gdy w drużynie jest więcej niż jeden złodziej. Nie stać nas na marnowanie potencjału.

Gavin poczynił kilka kroków w stronę Łowcy, zbliżając się na tyle by nie naruszyć przestrzeni osobistej wampira. Były to małe kroki.

- Co do Ciebie Assamito, to będę potrzebował małego przeszkolenia dotyczącego zasad użytkowania tej broni. Osobiście preferuje raczej rewolwery niż strzelby, no ale cóż. Ty tu odpowiadasz za bezpieczeństwo i nie mam podstaw by kłócić się z Tobą o Twój dobór zabawek. Co jeszcze masz dla członków koterii?

- Już mówiłem, kamizelki kuloodporne i moje urocze towarzystwo - Łowca uśmiechnął się zimno. - Macie przeżyć, nie walczyć. Poza tym reszta nie umie posługiwać się bronią. Chyba nie chcesz, by sobie zrobili krzywdę?

Ostatnie słowa Łowcy sprawiły, iż Gavin pospiesznie zwrócił się do Horacego.

- A teraz wróćmy do tego co tak naprawdę ważne. Horacy... Co znajduje się w kościele w Point Pleasant i dlaczego znowu idziemy do kościoła?
Ostatnio zmieniony 02 czerwca 2015, 12:29 przez Rellon, łącznie zmieniany 1 raz.