PBF - Ach, ci przeklęci korsarze!

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 14 maja 2015, 22:10

[Galvat]

Galvat wspomagał potężnych barbarzyńców zaangażowanych w walkę. Traktował sztyletem wrogów którzy byli w zwarciu z załogą Szelmy. Wybierał atak z flanki i z zaskoczenia. Był w tym naprawdę dobry - doskakując i tnąc w plecy i po nerkach niczego nie spodziewających się przeciwników. Pomimo żywiołowości, wszystkie działania Łotrzyka charakteryzowała precyzja, cierpliwość i opanowanie. W bitce czekał na najlepszy moment do ataku, co bardzo różniło się od efektownego, choć nieco w jego ocenie zbędnego machania mieczem na lewo i prawo. Zamorańczyk zwykle wolał odczekać chwilę, aby przeciwnik odkrył się, dając mu ten jeden moment, przesądzający o zwycięstwie i śmierci. Jego ciosy charakteryzowały się iście diabelną precyzją. Galvat bezbłędnie trafiał w szczelinę w zbroi, a jego ostrze śpiewało pieśń śmierci . Największych twardzieli pozostawiał barbarzyńcom. Przynajmniej formalnie. Sam zakradał się od tyłu, podcinając im ścięgna. Lubił patrzeć gdy z miną zaskoczenia, klnąc z bólu padali na kolana.

Jeden trup to za mało, jeszcze wielu pozostało - nucił w głowie piosenkę wbijając właśnie ostrze pod żebra jakiegoś biedaka, który stawiał właśnie opór nacierającemu barbarzyńcy. Ta melodia zawsze nastrajała go optymistycznie dając dobre widoki na przyszłość.

- I tak jestem o was szybszy, miernoty - wyszeptał do zaskoczonego atakiem człowieka.

Wtem pojawił się kapitan z swoim rozkazem powrotu na Szelmę. Galvat rozejrzał się i natychmiast zorientował się w sytuacji.

- O żesz jego, jebana, ćwa mać - wymamrotał kalecząc język swoich przodków, patrząc na nadciągającą falę. Złapał za linę z hakiem, którą miał zwiniętą na ramieniu , po czym biegiem ruszył, aby jak najszybciej przedostać się z powrotem na Szelmę.

[center]Obrazek[/center]
Przedostaję się na Szelmę najszybszym dla mnie sposobem. Może to być skok, lina lub bieg po złamanym maszcie. Na Szelmie przywiązuje się liną do stałego elementu statku np. masztu.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 maja 2015, 22:23

Na pokładzie "Szelmy"

Przywołany do porządku życzliwą radą Stygijczyka, uzdrowiciel oderwał wzrok od marynarza, którego szyję strzała przybiła do drewnianego relingu "Szelmy". Obrazy rzezi poczynionej na pokładzie nieprzyjacielskiego okrętu przez kapitana i towarzyszących mu pasażerów nie opuszczały myśli struchlałego medyka, nie potrafiącego otrząsnąć się z grozy na widok rozczłonkowywanych potężnymi ciosami królewskich marynarzy.

Wyrastająca ku przestworzom fala w ułamku chwili skupiła na sobie niepodzielną uwagę Zingarczyka. Otwierając szeroko oczy i mamrocząc nieskładnie błagania o boskie miłosierdzie, Garro rzucił się w ślad za Nehaharem szukając jakiejkolwiek luźnej liny.
Garro skupia się na przymocowaniu do pokładu swej skromnej osoby!

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 15 maja 2015, 18:22

Sigurd w ostatniej chwili chwycił się mocno rzuconej mu przez Adotha liny. Zawisł przy prawej burcie statku, gdy ten wznosił się na dużej fali, czekając w bezsilności na drugie uderzenie. Aesir dyndał nogami w powietrzu, próbując się wspiąć na górę. Miecz i trarcza przewieszone na plecach strasznie utrudniały ruch, ale wojak nie miał zamiaru się ich pozbywać. Cymmeryjczyk coś ryknął z góry, ale grzmot błyskawicy uderzającej gdzieś w okolicy totalnie go ogłuszył. Po chwili poczuł, że zostaje wciągany do góry.

Kapitan Conan wraz z Adothem wciągali na statek wiszącego Sigurda, podczas gdy reszta ekipy i korsarze przywiązywali się linami do masztów i wszystkiego, co mogło wytrzymać taki napór wody.

Podwójnie zabezpieczony Garro miał jeszcze na tyle luzu, że pomagał korsarzowi - ponuremu zingarczykowi - przywiązać się do skrzyni.

Uderzenie fali było niczym oberwanie kijem w głowę.

Cisza.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 15 maja 2015, 18:32

Nehaher otworzył oczy. Nadchodził świt, sądząc po leniwych promieniach słońca. Coś jednak nie dawało mu spokoju, ale był jeszcze zbyt ogłuszony i otępiały, by stwierdzić, co jest nie tak.

Garro za to wiedział lepiej. Rozciął niżem ostatnie więzy mocujące go do kawałka drewna i wstał, by pomóc nieprzytomnemu Galvantowi. Adoth, Sigurd i paru korsarzy również odzyskało przytomność. Do ptasiego śpiewu dołączyły kolejne, brzydkie zwrotki, traktujące ogólnie o matkach argossańskich marynarzy.

- Zaraz... ptasi śpiew? - szepnął cicho Nehaher, rozglądając się wokoło.

- Kurwa, gdzie moje złoto? - powiedział wściekle Adoth, otrzepując piach z ramion.

- Przynajmniej w końcu tak nie trzęsie - odezwał się Sigurd, plując piaskiem.

Resztki tego, co zostało z "Szelmy", było porozrzucane po piaszczystej plaży tropikalnej wyspy, na którą rzuciło większość znajdujących się na zingarskim statku.
Nie bardzo wiecie, co się stało po uderzeniu fali - wszyscy prędzej czy później straciliście przytomność i obudziliście się na plaży. Wyspa wydaje się bezludna i średniej wielkości - ale to mogą być pozory. W każdym bądź razie po kapitanie Conanie i argossańskich królewskich statkach ani śladu - są za to wkurzeni korsarze w liczbie 16, którzy gramolą się powoli i próbując odzyskać z morza cokolwiek jeszcze zostało.

Na szczęście morze było dla was łaskawe i w kilku beczkach znaleźliście resztę swoich rzeczy: ale straciliście trochę złota: aktualnie wszyscy macie nie więcej, niż 200 złotych lun w różnej postaci (głównie kamienie szlachetne).
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 15 maja 2015, 19:21

Adoth

No kamraci żyjemy, nie ma co się martwić hehe, jak znajdziemy na tej wyspie jeszcze burdel toć to istny raj będziemy mieli hehe cymeryjczykowi dopisywał optymizm, nie wiadomo tylko czy po jakimś ciosie w głowę fragmentem Szelmy czy też od nadmiaru słonej wody

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt: