- Koniec i bomba a kto czytał ten trąba. - Achille mruknął i przesadnie powolnym ruchem przeczesał włosy. Tylko Gombrowits lepiej to opowiedział...
- Kret w Bournemouth tez jest elementem żartu? - Uśmiechnął się sympatycznie. Achille w myślach oceniał jak zabawna była krotochwila Vallo. Zaraz mogło się okazać, że ani trochę. - ...Oraz czy w rezydencji było coś, czego szukali?
PBF - Bournemouth after Midnight
-
lightstorm
- Reactions:
- Posty: 882
- Rejestracja: 25 października 2014, 09:40
Price siedział spokojnie nie dając po sobie poznać, że sytuacja była przez chwilę bardzo trudna. W środku aż wrzało od wielu sprzecznych z sobą emocji. Oni to widzą... Patrzą i oceniają. Ochłoń...
Xavier na szczęście nie pocił się już. Był martwy. Jednak emocje to inna sprawa. Ventrue spojrzał na Toradora:
- Achille czy mógłbyś nalać mi czegoś wyszukanego. Ufam, że masz lepszy gust i podasz mi coś, czego naprawdę mi teraz potrzeba...
Po wypowiedzi Primogena nic nie było jasne. Xavier patrzył na niego i zrozumiał, że stary Ventrue niewiele więcej wie...
Po co ten dramat? Sprawdzasz mnie Vallo? Wydaje ci się, że to kolejna gra? Pamiętam co powiedziałeś mi w swoim domu:
Czymże byliby Ventrue bez innych. Bez Nosferatów, Malkavianów, Brujahów, Ravnosów i innych. Zan pan odpowiedź na to pytanie.
No właśnie... starszy kim jesteś bez innych? Kurczą Ci się pionki na szachownicy? W nas szukasz rycerzy, którzy odbiją martwą królową?
Xavier spojrzał Primogenowi prosto w oczy jeszcze raz i powiedział:
- Reprezentuję tylko głos koterii... Jesteśmy zmęczeni brakiem wiedzy i szczerze powiem, obawialiśmy się, że jesteś w niebezpieczeństwie. Oczekiwałeś się z nami spotkać, wiec zrobiłem wszystko, by do tego doszło. Tak więc jesteśmy. Nie musisz przepraszać starszy Stragetoi. Jeśli tego sobie życzysz, przyjmę przeprosiny.
Price zmienił tor myślenia przypominając sobie wsparcie Michaela na procesie. Wtedy mnie wybrałeś i oceniłeś. Nie jesteś wcale ludzki... dla ciebie to biznes, inwestycja na którą mogłeś sobie pozwolić wykupując moją dalszą egzystencję od Księcia... Nie jestem ci nic winien, to nie było szczere. Kochasz grę, a nie pionki. Po co się chwalisz swoją grą? Lubisz pokazywać, że umiesz grać? Że jesteś inteligenty? Zdradzasz się w ten sposób... Na moje nieszczęście jesteś lepszym taktykiem... wiedziałeś, że stanę się liderem tej koterii, wręcz delikatnie zasugerowałeś to podczas spotkania w swoim domu. Tutaj w tym pokoju, chciałeś tylko zobaczyć jak sobie z tym poradziłem. Upewniasz się, że inwestując we mnie masz szansę zdobyć swój cel... Oceniasz, na ile bronię swoich interesów, czy też jako lider koterii reprezentuję jej stanowisko. Sprawdzasz, czy potrafię powiedzieć to, czego inni nie są w stanie. Przez chwilę poczułem się jakbym siedział obok Roberta...
Xavier na szczęście nie pocił się już. Był martwy. Jednak emocje to inna sprawa. Ventrue spojrzał na Toradora:
- Achille czy mógłbyś nalać mi czegoś wyszukanego. Ufam, że masz lepszy gust i podasz mi coś, czego naprawdę mi teraz potrzeba...
Po wypowiedzi Primogena nic nie było jasne. Xavier patrzył na niego i zrozumiał, że stary Ventrue niewiele więcej wie...
Po co ten dramat? Sprawdzasz mnie Vallo? Wydaje ci się, że to kolejna gra? Pamiętam co powiedziałeś mi w swoim domu:
Czymże byliby Ventrue bez innych. Bez Nosferatów, Malkavianów, Brujahów, Ravnosów i innych. Zan pan odpowiedź na to pytanie.
No właśnie... starszy kim jesteś bez innych? Kurczą Ci się pionki na szachownicy? W nas szukasz rycerzy, którzy odbiją martwą królową?
Xavier spojrzał Primogenowi prosto w oczy jeszcze raz i powiedział:
- Reprezentuję tylko głos koterii... Jesteśmy zmęczeni brakiem wiedzy i szczerze powiem, obawialiśmy się, że jesteś w niebezpieczeństwie. Oczekiwałeś się z nami spotkać, wiec zrobiłem wszystko, by do tego doszło. Tak więc jesteśmy. Nie musisz przepraszać starszy Stragetoi. Jeśli tego sobie życzysz, przyjmę przeprosiny.
Price zmienił tor myślenia przypominając sobie wsparcie Michaela na procesie. Wtedy mnie wybrałeś i oceniłeś. Nie jesteś wcale ludzki... dla ciebie to biznes, inwestycja na którą mogłeś sobie pozwolić wykupując moją dalszą egzystencję od Księcia... Nie jestem ci nic winien, to nie było szczere. Kochasz grę, a nie pionki. Po co się chwalisz swoją grą? Lubisz pokazywać, że umiesz grać? Że jesteś inteligenty? Zdradzasz się w ten sposób... Na moje nieszczęście jesteś lepszym taktykiem... wiedziałeś, że stanę się liderem tej koterii, wręcz delikatnie zasugerowałeś to podczas spotkania w swoim domu. Tutaj w tym pokoju, chciałeś tylko zobaczyć jak sobie z tym poradziłem. Upewniasz się, że inwestując we mnie masz szansę zdobyć swój cel... Oceniasz, na ile bronię swoich interesów, czy też jako lider koterii reprezentuję jej stanowisko. Sprawdzasz, czy potrafię powiedzieć to, czego inni nie są w stanie. Przez chwilę poczułem się jakbym siedział obok Roberta...
Ostatnio zmieniony 17 marca 2015, 15:24 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]