PBF - Charleston by Night

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 17 marca 2015, 12:16

- Pojąłem - rzekł w odpowiedzi na propozycję Victorii. Rozluźnił się i ponownie oparł o ścianę. Przysłuchując się wypowiedziom pozostałych Kuffrów, wyjął z kieszeni oksydowany nóż wojskowy i zaczął się nim bawić. Chód stali i ciężar broni w ręku uspokajały go. Pomagały ponownie zebrać myśli...

- Nie potrzebujemy pomocy. Im mniej osób wie, tym lepiej - wtrącił się, odpowiadając na propozycję Nosferatu. - Potrzebujemy krwi z Animalizmem. A to da się załatwić.

Uśmiechnął się lekko, obserwując refleksy tańczące na ciemnym ostrzu. Imiona tych, którzy spoczywają w starożytnych kryptach... Tak, to mu się podobało. Bardzo podobało... Bowiem Krypty zwykle skrywały cenną (krew) zawartość...

- Jest w mieście Sabat, są Anarchiści. A to oznacza że zdobędę krew... Tak, też uważam, że najpierw powinniśmy załatwić sprawę w miastach Camarilli. Później zdecydujemy co dalej.

- A jeśli chodzi o twoje pytanie - powiedział zimno, spoglądając na Ravnosa. - Jedynym narzędziem śmierci jakim dysponujecie, jestem ja. Więc jak sądzę imię oznacza cel. I nie martw się. Nie planuję przenosić walki na niczyj teren. Zniszczenie zabójcy klienta jest moim zadaniem. Nie zamierzam dawać Sabatowi możliwości skorzystania z sytuacji przede mną...

Nóż lśnił. A w mrocznym odbiciu na jego ostrzu, Morderca widział błysk swych zębów, wyszczerzonych w uśmiechu. I wiedział, że już niedługo popłynie krew...
Ostatnio zmieniony 17 marca 2015, 14:25 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 17 marca 2015, 13:25

- Animalizm to ta droga wolniejsza o ktorej mówiłem. Nie da sie wezwać wszystkich krukow z można jedynie te w zasiegu głosu. Chodzic i wołać po miescie kruki i prosic zeby odkazaly jednego z nich. No nie wiem, ale to chyba malo subtelne.Nie tylko kruki będą slyszaly wezwanie. Wydaje mi się, że znacznie szybciej byloby poprosić o pomoc Coraxa a tak się sklada że znam jednego. Jak to mówią kruk krukowi oka nie wykole. Nawet jeśli nie pomoże odnaleźć podpowie gdzie szukac kolegów. Decyzja jest wspólna jeśli nie ma aklamacji, głosujemy.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Rooster
Reactions:
Posty: 111
Rejestracja: 11 grudnia 2014, 16:37

Post autor: Rooster » 17 marca 2015, 14:50

- Spokojnie panowie... - Victoria odezwała się łagodnym już w tej chwili głosem. Kiedy emocje ją opuściły, poczuła się dużo lepiej i swobodniej.

- Zanim zaczniemy analizować te mapy i planować kolejne posunięcia, byłabym jednak za tym, by wrócić do tematu starca i tego, co każde z was o nim wiedziało lub wie. - Zwróciła się do Horacego, podchodząc bliżej i przyglądając mu się z zainteresowaniem. - Zatem wybacz, że przerwę wam te radosne plany, które tak skwapliwie chcecie opracowywać z Gavinem już w tej chwili, ale na to będzie jeszcze czas. Mamy go tutaj dużo, a chyba nie tylko ja chciałabym wysłuchać waszych historii.

- Sam mówiłeś, że nikomu z nas nie ufasz. Zrozumiałe, że na to potrzeba czasu. Dla nas wszystkich. Weź jednak pod uwagę fakt, iż my nie wiemy praktycznie nic o Tobie, poza tym, że Charlestone to miejsce, które nazywasz domem. A jeszcze dziwniejszym wydaje się fakt, iż mając świadomość, że Atrahasis wyraźnie przestrzegał, by nie ufać NIKOMU poza naszą piątką, proponujesz wyjawienie naszych działań jakiemuś ...zmiennokształtnemu?

Lasombra powstrzymała się od dalszych pytań, cisnących się na jej usta, pozwalając by nawet niewypowiedziane, pomknęły i dotarły do świadomości rozmówców. Na chwilę się zamyśliła, po czym dodała:

- Poza tym uważam, że wyjawianie komukolwiek naszych poczynań jest bardzo złym pomysłem i sprowadzi na nas niebezpieczeństwo. Jeśli niewiele więcej wścibskich oczu, które i tak skrupulatnie będą patrzeć nam na ręce...

- Ale wracając do dyskusji, którą chciałabym wznowić... O Namtarze wiecie już sporo. Ja również wyjaśniłam, co mnie ze starcem łączyło i dlaczego tutaj jestem. Zatem proszę was o to samo, drodzy panowie. Wierzę, że informacje te mogą skrywać tajemnice, których nie widać na pierwszy rzut oka. A wspólnie możemy dojść do czegoś sensownego. Jak powiedziałam, czasu mamy sporo... Zatem słuchamy...

- Kto chce zacząć?
Ostatnio zmieniony 17 marca 2015, 15:43 przez Rooster, łącznie zmieniany 1 raz.

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 17 marca 2015, 16:39

Terry zrobił kilka kroków w przód, wysuwając się przed resztę koterii, tak by każdy mógł go wyraźnie widzieć i słyszeć.

- To może ja. Jeszcze za swojego śmiertelnego życia zrobiłem coś, co strasznie rozgniewało mojego Stwórcę. W ramach zemsty przemienił mnie, by móc torturować mnie "aż po dzień Sądu Ostatecznego", jak to zdarzyło mu się ująć. Wiele swych pierwszych lat jako spokrewniony, spędziłem w ciemnych lochach, gdzie ten który mnie przemienił zapoznawał mnie konsekwentnie z nowymi wymiarami bólu. Niechętnie wracam do tych wspomnień, jednak mówię o tym byście zrozumieli ogrom wdzięczności jaki czuję do Mędrca w Czerwieni, jako że to właśnie on pomógł mi się wydostać z tego koszmaru. Uwolnił mnie i pomógł uciec. Przysiągłem mu wtedy pomoc, kiedy tylko będzie jej potrzebował. Kilka razy na przestrzeni lat zdarzało nam się krzyżować ścieżki. To nie jest tak, że znaliśmy się jakoś wybitnie, ale od momentu śmierci nie miałem nikogo, kto byłby w moich oczach bliżej definicji przyjaźni. Dlatego też kiedy mnie wezwał, to nie była to nawet kwestia wyboru. Jestem tu, bo nie ma możliwości by było inaczej.

Zacisnął szczęki na wspomnienie dawnych wydarzeń. Miał szczerą nadzieję że jego wypowiedź okaże się w pełni dla wszystkich satysfakcjonującą, i nie będzie już musiał cofać się do tych mrocznych nocy swej egzystencji. Po chwili zadumy coś mu się przypomniało.

- I nie wiem czy to ma znaczenie, ale mój Stwórca właśnie jest osobą odpowiedzialną za wcześniejszy atak magiczny. Możliwym jest, że atak był wykierowany właśnie we mnie, a Gavin czy Klaus byli przypadkowymi ofiarami. - spojrzał w kierunku Ravnosa - Jeśli tak jest w istocie, przepraszam Cię że swoją obecnością cię naraziłem na niebezpieczeństwo. - następnie podniósł palec wskazujący ku górze i zaczął przechadzać się między zebranymi - Ale możliwym jest też, że po odczytaniu testamentu, jakiś jego bystrzejszy sługa wyniósł Księgę kondolencyjną zawierającą podpisy części z nas. Wystarczające by mieć do nas dostęp poprzez Czarnomagiczne praktyki. I niezwykle wygodne jeśli ktoś chce ukryć szczegóły śmierci Atrahasisa - pozbyć się części osób które są tymi szczegółami zainteresowane...

Urwał swą wypowiedź. Zatrzymał się i opuścił rękę. Zapatrzony w dal, pogrążył się w świecie swych rozmyślań.
Ostatnio zmieniony 17 marca 2015, 17:20 przez Frater_Terry, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 17 marca 2015, 18:28

Nosferatu nabrał powietrza ale wstrzelił mu się Ojczulo. Horacy nie mógł uwierzyć w to co powiedziała Victoria zszokowało go to i zabolało, dlatego słuchał malkaviana kątem ucha nie mogąc pogodzić się z tym co usłyszał.

Jak można handlować takimi wyjątkowymi przedmiotami? Jak można w ogóle pomyśleć, by się ich pozbyć? Przecież są takie piękne...

Frater Terry w końcu skończył, a w Horacym na tyle opadły emocje że postanowił pominąć cały swój wstęp składający się właściwie wyłącznie z ekscentrycznych epitetów.

- Żeby było jasne. Nie mam zamiaru ufać komuś z zewnątrz, przed czym przestrzegał starzec. Nie do końca ufam nawet Wam. Moje stanowisko w tej sprawie jest klarowne od początku. Naiwnie uwierzyłem jednak w to do czego zachęcałaś madam, żeby dzielić się tym co się wie bo być może ktoś z koterii będzie potrafił to efektywnie wykorzystać. Powiedziałem o Coraxie bo miałem nadzieję że na przykład Ty zrobisz z tego użytek. Ale Zawiodłaś Victorio. Miałem nadzieję, że potrafisz zmusić go dominacją do odnalezienia kruków a potem użyć tej samej dyscypliny co w przypadku sabatnika. Ale nie chcesz lub nie potrafisz tego zrobić... przykre. Gavin ojciec kłamstwa mógłby go oszukać i podać inny powód poszukiwań bo przecież Corax go nie zna. Ojczulo Terry namieszać mu w głowie...

- Mniejsza z tym. - machnÄ…Å‚ rÄ™kÄ… - Trzeba siÄ™ jednak już teraz zastanowić nad jednÄ… rzeczÄ…, Å