PBF - Charleston by Night

Rellon
Reactions:
Posty: 90
Rejestracja: 03 stycznia 2015, 08:24

Post autor: Rellon » 11 marca 2015, 03:37

Charleston WV 1017 Edgewood Tuckwiller House 09.08.1993 Tuż przed Epicką sceną walki!

- Ta banda idiotów i nieopierzonych kurcząt zaraz nas zabije, tylko dla własnej przyjemności wzajemnego kokoszenia się! Gavin nie miał ochoty tonąć w aksamitnych objęciach Otchłani z powodu niekompetencji jego współtowarzyszy. Może kiedyś, jednak już teraz postanowił że będzie to zejście z orkiestrą i fajerwerkami. Tymczasem postanowił działać zdecydowanie:

- Tłumacz Assamito, czego nie rozumiesz przekazuj dosłownie. - zwrócił się do Namtara Ravnos, po czym skłonił się lekko w kierunku przybysza, kładąc prawą dłoń na swoim sercu - Ja, tumnimos* z krwii Celio Phuri Dae, Gavin Josf Bellanger vel Josef Stritz vel Antony Rico vel Sergio Phuri Dae, noszący miano Windwalker, przybywam z ramienia Tzaddik** Tabah Mufazzala przedstawiciela Wuzoh*** klanu Ravnos. - tu Gavin wyprostował swoje ciało i mówił, patrząc w oczodoły przybysza z których zionęła pustka i głód.
- Na mocy Prawa Złodziejskiego Świata****, wybrany zostałem spośród mych braci do wykonania zadania, jakim jest wytropienie i zlikwidowanie zabójców przyjaciela mego klanu, znanego Tobie jako Atrahasis Red Wisdom, znanego mi i mym braciom jako Szkarłatny Mędrzec. Powierzone zadanie zamierzam wykonać do końca, mojego lub mych wrogów. - Mówił, chociaż w głowie czuł zawroty, jakby ktoś patrzył w niego i przez niego w teraźniejszości, przeszłości i przyszłosci.
- Takim honorem zostałem obdarowany i z nim będę żył pośród pieśni mego ludu, jako że taka jest ścieżka i nagroda pośród Tych Którzy Nie Mają Domu. Jeżeli skłamałem, zabij mnie tu na miejscu i zawlecz moją duszę w odmęty Pustki z której Pochodzisz. - tu skłonił się ponownie - Dziękuje za głos.
Ravnos mówi spokojnie i dostojnie, jasno i klarownie wyrażając swoją wolę i motywy działania. Daleko mu do dumy Assamity czy wyższości Lasombry, jest to prosta deklaracja ścieżki jaką ma zamiar podążać złodziej. Po czym milknie, pozwalając innym wykazać swoją "szczerą" wole.
Postawa Ravnosa wyraża świadomość celu i prawdopodobnej ceny jego wykonania. Daleko jej do zwykłej, mętnej i wystraszonej myszy którą tak usilnie wszystkim sprzedawał. Gavin zdaje sobie sprawę że prawdopodobnie większość z nas nie wróci z tej wyprawy. Jest to jednak cena którą godzi się zapłacić, w końcu i tak był już martwy.
Jest to najszczersza jak dotąd wypowiedź Ravnosa, prawdopodobnie także najszczersza jaką kiedykolwiek usłyszycie w tym PBF'ie :D
* Akt przemienienia, tu jako przemieniony.
** Big man - osoba przewodząca daną kompanią. Bardzo ważna figura w hierarchii klanu Ravnos
*** Czyści
**** Jest ich wiele. W tym wypadku wewnętrznie (wewnątrz klanu) dotyczy ona powinności spłaty długu względem Red Wisdoma, zewnętrznie (względem powiedzmy otoczenia) dotyczy konieczności zemsty na osobach które skrzywdziły przyjaciela klanu.
Ostatnio zmieniony 11 marca 2015, 14:12 przez Rellon, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 11 marca 2015, 11:21

Nieźle - pomyślał ze szczerym podziwem. Ten towar musi być naprawdę mocny. Na wszystkie demony pustyni, przez chwilę zdawało mi się, że słyszę Ravnosa, który mówi prawdę! Pełen szacunku dla talentu Skrybów, ze swojego Klanu, zaczął tłumaczyć słowa Gavina...
Tłumaczę wszystko słowo w słowo. W sumie nie ma w tej wypowiedzi nic, co by mogło zirytować ducha, a po drugie jest to wreszcie jakiś konkret, więc mam nadzieję, że odniesie efekt.
Ostatnio zmieniony 11 marca 2015, 13:18 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 11 marca 2015, 12:18

Terry zdjęty mrożącym krew w żyłach strachem, z niedowierzaniem, niesmakiem, ale i fascynacją obserwował ostatnie wydarzenia. Czuł się źle, przypomniał sobie bowiem coś od czego starał się uciec przez ostatnie stulecia. W głowie jego, dudniącym echem rozbijały się słowa jego Mentora. "Musisz natychmiast mu udowodnić, że działasz w słusznej sprawie! W przeciwnym wypadku wszyscy zginą." Przełknął ślinę, w wyćwiczonym, teatralnym geście i z wolna zaczął mówić.

- Jestem Sługą Światła, Boga na wysokościach, w Trójcy jedynego, i Jego Syna i Ducha Świętego. I nie ukorzę się ni nie klęknę przed wysłannikiem Piekieł. - słowa te pozwoliły mu nabrać tyle pewności siebie by zachować pozycję wertykalną, z kolanami z daleka od podłogi, jednak nie na tyle by głos uczynić bardziej stanowczym, czy chociażby spojrzeć zjawie w oczy. Kontynuował więc, powoli, starając się uważnie dobierać słowa, ze wzrokiem wbitym w podłogę.

- Te kilka szczegółów naszej misji, które zdradził mi Mędrzec w Czerwieni, są przeznaczone dla zebranych tu spokrewnionych przez niego wskazanych i nikogo innego. Przeto jeśli dowodem miały by być plany nasze lub wiedza którą Atrahasis się ze mną podzielił, to jest to w istocie ostatnia noc naszego nieżycia. Innym dowodem naszej współpracy z nim mógłby być testament jego, jednak wierzę że Książę zabrał go ze sobą wychodząc, więc i ta opcja odpada. Mógłbym też nadmienić że wiem o tym, że w śmierć jego zamieszani byli Przebudzeni, o ile nie byli bezpośrednią jej przyczyną. - Terry wypowiadał te słowa bardziej rozmyślając nad wydarzeniami obecnymi, niż informując Złego Ducha czy zebranych. Ostatnia myśl jednak, zrodziła dodatkowe wątpliwości w jego głowie.

Co rodzi pytanie. Dlaczego ów Siła nieczysta nie zareagowała kiedy to się działo? Czy tak łatwo ją spętać i zaślepić, czy może jego moc ograniczona jest do tej komnaty? Nie może być, bo z łatwością zaatakował Mroczną Panią która stałą na zewnątrz. Czy może śmierć Czerwonego Mędrca na rękę jej była? Jeśli tak, to czy udowadniając że dla niego pracujemy nie podpisujemy na siebie wyroku? Nie, nie, wiedziałbym już gdyby tak było...
Ostatnio zmieniony 11 marca 2015, 13:15 przez Frater_Terry, łącznie zmieniany 1 raz.

Rooster
Reactions:
Posty: 111
Rejestracja: 11 grudnia 2014, 16:37

Post autor: Rooster » 11 marca 2015, 15:03

Victoria stojąc w ciszy z boku obserwowała wysłannika Śmierci i tego, który był jej narzędziem. Ich rozmowa i zupełnie swobodny sposób, w jaki Morderca ją prowadził i tłumaczył słowa Ravnosa i Malkava sprawiły, że mimowolnie po plecach Lasombry przebiegł zimny dreszcz strachu i grozy. Wiedziała, że te dwie istoty są potworami, dla których zupełnie obce są ludzkie emocje czy wartości, którymi kierują się śmiertelni i kainici. Jej rosnący niepokój dodatkowo wzbudzał fakt, że psychopata jako jedyny mógł rozmawiać z duchem i tego rodzaju spotkania nie były mu obce. I w żaden sposób nie mogli zweryfikować prawdziwości słów, które przekazywał duchowi. Równie dobrze mógł właśnie wszystkich posłać na śmierć i ta świadomość uderzyła w Victorię. Jednak nie mieli wyboru, a to rodziło kolejne obawy. Jedyną rzeczą, której w tej chwili jej umysł się chwytał, był Kontrakt i honor Klanu Łowców, o którym mówił jej starzec... Spojrzała na Namtara, mając nadzieję, że jej słowa zostaną przetłumaczone zgodnie z ich przeznaczeniem.

- Pragniesz, byśmy udowodnili Tobie, że wypełniamy wolę Mędrca... Zatem pierwszym z nich jest testament Red Wisdoma, który dzisiejszej nocy został odczytany w tym domu. Wyrażona w nim ostatnia Wola Atrahasisa jasno wskazuje, iż był świadomy zagrożenia i spodziewał się swojej Ostatecznej Śmierci. Dlatego zawczasu zabezpieczył się, powołując do istnienia naszą koterię, byśmy wspólnymi siłami wyjawili i pomścili jego śmierć.

- Testament mówi również, że wszyscy jesteśmy spadkobiercami tej posiadłości i całego jej wyposażenia co oznacza, że na mocy ostatniej Woli Atrahasisa, znanego jako Red Wisdom, posiadamy pełne prawo do przebywania w tym miejscu. - wypowiadając ostatnie słowa na chwilę zamilkła, skupiając się na bardziej osobistych rzeczach. Odezwała się ponownie.

- Z wiedzy, którą przekazał mi Mędrzec wiem, iż każdy z tu zebranych ma wobec niego dług do spłacenia i dla każdego z nas pomszczenie jego śmierci jest sprawą honoru. Sprzeciwienie się temu ściągnie na nas gniew i hańbę pośród członków naszych Klanów i reszty Rodziny - rozejrzała się po całej koterii. Smutek malujący się na jej twarzy dobrze oddawał stan jej ducha.

- Dla mnie to sprawa osobista - dodała już ściszonym głosem - bowiem Ten, którego pożegnaliśmy dzisiejszej nocy, naraził własne nieżycie, ratując mnie przed stosami i ogniem Sabatu. Otoczył mnie opieką na wiele miesięcy, zatem winna mu jestem oddania krwi i spłacenia długu wdzięczności. Tego wymaga ode mnie pamięć o mym ojcu, który zginął tamtej nocy.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt: