PBF - Charleston by Night

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 05 marca 2015, 20:55

Koteria stała przed szerokim wejściem do sali rytualnej. Wszyscy zastanawiali się co dalej uczynić. Namtar stanął w przejściu nie pozwalając przejść żadnej z osób. Kontrakt bowiem zobowiązywał. Nosferatu zatrzymał się najdalej z wszystkich obserwując uważnie całe zajście. Frater Terry ruszył w stronę pokoju, ale silna ręka Łowcy zatrzymała go:

- Nie wejdziesz tam - syknął krótko Morderca.

- W mojej ocenie tam wcale nie jest niebezpiecznie - opowiedział ksiądz - nie rozumiem dlaczego...

- Ale w mojej jest. Nie wchodzisz! - przerwał mu Łowca, kładąc nacisk na ostatnie zdanie.

Terry miał dość szarpania się tej nocy z Assamitą. Nie chciał więcej prowokować Sługi Ciemności.

- Widzisz coś? Co oznacza ten napis? - zapytał Namtar.

Terry skupił się i przełączył na widzenie magicznych aur, przedmiotów i wszystkiego, co mogłoby wydać się dziwne i podejrzane. Nadal jednak nie widział niczego, co zwracałoby jego uwagę.

- Oczywiście, ta zacna sentencja tyczy się Mężów Świętych. Skromność jest strażnikiem wszystkich cnót... - odezwał się po chwili.

Victoria stała razem z Horacym, tuż za dwójką rozmawiającą przed wejściem. Gavin w tym czasie poszedł po gaśnicę. Znalazł ją dość szybko, na parterze pod schodami.

Lasombra odezwała się miękko podchodząc do drzwi:
- Panowie, odsuńcie się. Postaram się odwrócić ciało tak, byśmy zobaczyli jego twarz korzystając z mocy Sfery Mroku. Jedna macka z ciemności powinna wystarczyć, by to uczynić.

Frater Terry i Namtar przesunęli się tak, by Victoria widziała lepiej wnętrze sali, oświetlone światłem lamp z korytarza. Z mnogich cieni, zaczajonych w kątach pomieszczenia wypełzła macka z żywiej ciemności. Drgający i zwijający się kształt podpełzł do wyrytego na posadzce kręgu i oplótł ciało nieznajomego. Po chwili, bez oporu macka przesunęła leżącego, ukazując twarz romskiego mężczyzny po trzydziestce.

Nagle w pomieszczeniu nastąpiła niewidzialna acz wyraźna zmiana. Macka z ciemności zniknęła, rozpraszając się w opar wirującej mgły. Victoria ze zdumieniem obserwowała ten widok, nie mogąc uwierzyć w to co się stało. Nagle jakaś niematerialna siła uderzyła ją w plecy, rzucając do środka sali. Assamita zorientował się w porę i zagrodził ręką wejście łapiąc się za masywną futrynę. Niestety moc niewidocznego napastnika była zbyt duża i Łowca nie zdołał utrzymać się na nogach. Ciało Victorii uderzyło w stojącego w przejściu Namtara i oboje wpadli do środka sali. Lasombra przeleciała ponad cztery metry, uderzając z nieludzką siłą w piedestał. Ból eksplodował w jej ręce, przez chwilę wypełniając cały wszechświat. Zebrani usłyszeli nieprzyjemny trzask łamanych kości. Łowca poradził sobie dużo lepiej. Jego wyszkolenie w walce, połączone z niezwykłym refleksem pozwoliło mu upaść na bark, dwa metry przed wejściem do środka. Błyskawicznie wstał na równe nogi, po czym zachwiał się i padł nieprzytomny. Obserwujący tą scenę nieumarli zdawali sobie sprawę z faktu, że gdyby nie interwencja Assamity, Victoria uderzyłaby w piedestał z o wiele większą siłą. Horacy i Terry stali przez chwilę w milczeniu, przerażeni tym, czego byli świadkami. Gavin wszedł właśnie po schodach, niedbale bujając trzymaną w ręku gaśnicą. Patrząc na ich oniemiałe miny, zapytał:

- Ominęło mnie coś?

Zajrzał ciekawie do środka i syknął nagle, gdy jego spojrzenie padło na leżącego na ziemi mężczyznę. Na jego twarzy pojawił się wyraz rozpoznania, który przeszedł w szok i niedowierzanie.
Spoiler!
Namtar: Nadwrażliwość 2: Facet nie ma żadnej aury. Zgodnie z wynikiem rzutu powinieneś wiedzieć, czy jest blada czy nie oraz jakiś kolor.
Terry: Nadwrażliwość 2: Widzisz, że facet leżący na ziemi jest diabolistą. Nie widzisz w pomieszczeniu niczego niezwykłego.

Victoria: Użycie Sfery Mroku 3: -1 Punkt Krwi ST:7 = 1 sukces. Wystarczy by zrobić jedną mackę z ciemności, która bez problemu poruszy ciało, a nawet je przeciągnie do was jeśli będzie taka potrzeba.

Namtar: Test refleksu ST:6 = 5 sukcesów. Zdążyłeś zareagować na lot Victorii.
Test Siły: ST:6 = 2 sukcesy +1 Siła Woli = 3. Za mało by zatrzymać lecące ciało Lasombry.
Test sporny Siły Woli ST:8 = 2 sukcesy, przeciwko 4 sukcesów.
Test wyparowania obrażeń ST:6 = 5 sukcesów. Zero obrażeń.

Victoria: Uderzasz lewą ręką w piedestał. Test wyparowania obrażeń ST:6. Zero sukcesów. Kość pęka: Jedno Obrażenie Prawdziwe. I 2 obuchowe. Tracisz 3 stany zdrowia.
Test sporny Siły Woli ST:8 = 6 sukcesów, przeciwko 4 sukcesów. Udany. Coś próbuje cię wyrwać z ciała. Czujesz, że w następnej rundzie też będzie próbować. Masz przewagę 2 sukcesów.
Co robicie?
Mechanikę walki i działń opisuję w spojlerach, żeby nie zaśmiecać wpisu. Każdy może sobie ją przeczytać.
Spoiler!
W leżącym rozpoznajesz swojego brata, o którym myślałeś, że zginął z twojego powodu. Koszmary dręczące cię przez wszystkie te noce nie przygotowały cię na ten widok.
Ostatnio zmieniony 05 marca 2015, 21:42 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Rooster
Reactions:
Posty: 111
Rejestracja: 11 grudnia 2014, 16:37

Post autor: Rooster » 05 marca 2015, 21:26

Ból w ramieniu Victorii obezwładnił jej ciało, a złamana kość wbijała się w zesztywniałe z szoku mięśnie. Mimo fizycznych obrażeń, jej świadomość i siła woli oparły się niewidzialnej sile, która próbowała pochwycić jej ducha... Zbyt wolnym według niej ruchem zmusiła się, by podnieść ciało, przyciskając połamane ramię do boku i rzuciła się w stronę wyjścia. Nie rozumiała tego co się tu stało, jednak widok leżącego Namtara zmusił ją do błyskawicznej reakcji...

- Zabierzcie go... stąd... zanim to... wyrwie nas... z ciała... - urywanym i chrapliwym głosem rzuciła w kierunku pary stojącej w drzwiach.
Ostatnio zmieniony 05 marca 2015, 21:46 przez Rooster, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 05 marca 2015, 22:14

Spoiler!
No i mamy problem bo muszę działać a kropek nie ma. Zdaję się na ciebie. Po pierwsze znikam, robię szybki krok w bok tak żeby nie było mnie widać z wewnątrz pokoju i wchodzę w niewidzialność. Od razu wracam do pokoju na maksymalnej niewidzialności i będę starał się wynieść z pokoju każdego kogo szybko mogę złapać. Staram się nie przekraczać ani nie dotykać kręgu.
Zgodnie z moją deklaracją na pw Horacy ma nieźle rozbudowaną niewidzialność. Korzystam ze strefy cienia.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 05 marca 2015, 23:45

Charleston WV 1017 Edgewood Tuckwiller House, Bliska Umbra, 09.08.1993 03:05

[center]Obrazek[/center]

Namtar nie mógł się ruszać. Jego duch był jakby sparaliżowany, wszelkie bodźce zdawały się dochodzić z daleka. Powoli otworzył oczy uświadamiając sobie, co właściwie się stało. Całe pomieszczenie było spowite srebrnymi nićmi pajęczyny, wszystkie ściany, podłogę i sufit zaścielały klejącymi się, zdradliwe nici. Na samym środku stał piedestał dokładnie taki sam jaki w pokoju rytualnym, emanował z niego widmowy blask, podobny do księżycowego światła. Zdążył zauważyć, że w prawym dolnym rogu jest małe okrągłe wyjście. Tuż obok wisiał przyklejony do sieci mężczyzna, którego widział wcześniej. Rom odezwał się pierwszy:

- O kurwa! Stary nie słuchaj go, to pierdolony potwór z moich największych koszmarów! Nie pozwól, by... - nagle przerwał wypowiedź.

Łowca dostrzegł, iż z czoła tego mężczyzny wychodzi bardzo cienka srebrna nić, zupełnie inna niż te, które oplatały wszystko wokół. Była dużo jaśniejsza i błyszczała w przestrzeni. Podążył wzrokiem za nią i ujrzał pojawiającą się z nicości kościstą postać. Spostrzegł, iż szkielet trzyma w trupiej dłoni nić nie tylko bladego człowieka, ale i jego własną. Pewnie dlatego nie mogę się ruszyć - pomyślał, a może powiedział to na głos? Nie był pewien. W tym Umbralnym świecie wszystko zdawało się zlewać.

Szkielet odezwał się w języku staroperskim:

- Rozumiesz, co mówię? - głos trupa był suchy niczym piasek w klepsydrze czasu.

- Oczywiście. Jestem synem Tiamat. - odparł nie bez wysiłku.

- A więc jesteś starszym. Po co wszedłeś do tego domu?

- Mektub. Żeby wykonywać swoją pracę.

- W takim razie, powiedz dla kogo pracujesz?

- Dla Atrahasisa syna Gitmalu zwanego Mędrcem w Czerwieni.

Namtar poczuł, że wraca mu władza nad ciałem astralnym. Stojący trup nie wypuścił jednak z dłoni żadnej z nici.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika