Górna Marina, 3 listopada 2021, 12:30
We wnętrzu pływalni pracowali policyjni technicy oraz paramedycy pakujący do nieprzeźroczystych czarnych worków kolejne nieruchome ciała. Kilku mężczyzn w kurtkach Federalnego Biura Śledczego zbiło się w grupkę opodal basenu, spoglądając na jego dno i dyskutując ze sobą z ożywieniem. Badass nie zwrócił na nich większej uwagi, rozdarty pomiędzy potrzebą zajrzenia do każdego z czarnych worków, a chorobliwą fascynacją widokiem pokiereszowanej tylnej ściany pływalni oferującej przez wielkie dziury piękny widok na brudne wody zatoki.
Tofi nie miał pojęcia, co właściwie stało się w budynku pływalni, ale strach przeistoczył jego żołądek w kulę lodu i skręcał boleśnie trzewia. Wszędzie wokół widział pozostałości po wyjątkowo krwawej jatce, chociaż za nic w świecie nie potrafił sobie przypomnieć czegokolwiek związanego z tak dramatycznymi wydarzeniami.
Ta pierdolona syntokoka wyłączyła mi chyba ten pierdolony mózg!
Starając się nie zwracać na siebie żadnej uwagi młodzieniec ruszył szybkim krokiem w stronę basenu, z rosnącą ekscytacją odnotowując w pamięci, że żadne z dostrzeżonych wokół ciał nie należało do któregoś z jego nowo poznanych przyjaciół czy wuja.
Leżąca przy basenie znajoma torba podniosła Badassowi włoski na karku swym widokiem, ale stojący tuż obok niej mężczyzna w kurtce opatrzonej literami FBI sprawił, że czarnoskóry młodzieniec nie zdołał znaleźć w sobie dość odwagi, by torbę podnieść.
Był to ten sam szorstki pogromca kryminalistów, który chwilę wcześniej przesłuchiwał Tofiego w brutalny sposób będący oczywistą drwiną z jego praw obywatelskich, a potem kazał młodego wywieźć na komisariat.
Agent FBI stał do Badassa tyłem rozmawiając z innymi policjantami i spoglądając jednocześnie na ekran dużego tabletu.
Tofi, rzucasz na szalę całe swe szczęście i chuchasz na moje kostki, a potem idziesz po torbę wujka?
