- Ishu porahh - odpowiedział demon wyrywając z siebie bełta. - Zajmę się większym zagrożeniem - wskazał pazurem na sukkuba, który powoli wślizgiwał długi język do ucha oczarowanego Garro, który z ogromnym podnieceniem na twarzy stał i trwał w swym błogostanie.
Uderzenie serca później bełt z klatki piersiowej demona złamał się w pół i spalił się w błyskawicznym tempie. Potwór z innego wymiaru zeskoczył lekko na schody i z ogromną szybkością minął Derricka i przywalił pięścią w twarz sukkbua w postaci aquilonki. Co się dalej działo, tego bossończyk nie widział. Wolał walczyć z ludźmi, aniżeli z piekielnymi mocami.
W tym czasie Sigurd wskoczył do pomieszczenia. Długi korytarz pokryty był warstwami rozwalonego sprzętu, zaś na drugim jego końcu - około 20 metrów dalej - słychać było kołowrotek, który napinał ogromną cięciwę tej minibalisty.
Za aesirem wskoczył Adoth, potem Nehaher i na końcu Derrick.
- Rzućta broń psubraty, albo was psiamać powybijamy - wrzeszczał na całe gardło Derick wbiegając za barbarzyńcami do pomieszczenia.
- Sami rzućcie broń! - odkrzyknął jeden z łotrów przy baliście.
Nie zdążycie dobiec, zanim wystrzeli. Cięciwa jest napięta już prawie do oporu. Pozostaje wam szukać schronienia w pomieszczeniach lub za sprzętem. Ewentualnie unik...
Piętro niżej zingarczyk Garro poczuł ogromny strach. Nagle został sam jak palec, a wokół niego z dużą szybkością biły się ze sobą dwa demony, którymi zwykle straszy się dzieci.
Garro nie jest już pod wpływem Uroku, za to jest przerażony (-1 do wszystkich testów w najbliższym czasie). Zupełnie nie pamiętasz, co się wydarzyło od czasu, gdy po raz pierwszy dotknąłeś aquilońską kobietę, której teraz nagle nie było juz w okolicy...