PBF - Bournemouth after Midnight

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 13 lutego 2015, 14:20

Zurych; Dystrykt 1; 21;11/14; wieczór

Achile wyszedł właśnie ze sklepu z niewielką papierową torbą ze symbolem tarczy. W czerwonym polu stał srebrny krzyż, będący logiem znanej marki Swiss. Opakowanie skrywało dwa znakomite scyzoryki i kartę sim miejscowej sieci komórkowej. Jeszcze przed północą mieli spotkać się z Carlem Blackwoodem, którego Xavier przysłał na przeszpiegi, toteż Moreau miał jeszcze mnóśtwo czasu. Dyskretnie sprawdził czy czeski CZ75 nadal tkwi w kaburze pod pachą i zatrzymał się przy sklepowej witrynie, oferującej turystyczne pamiątki.

Toreador rozejrzał się w obie strony pasażu handlowego. Wciąż kręciło się tu mnóstwo ludzi, którzy wyglądali niemal jak zblazowani spacerowicze. Pary powoli zmierzające zapewne do którejś z setek restauracji, teatrów, kin, ludzie z psami, trochę krzyczących dzieci. Moreau aż dziwił się, że wszystkim tym ludziom chce się chodzić w takim mrozie. On sam nie odczuwał chłodu, martwe ciało przyjmowało temperaturę otoczenia. Jedno z dzieci idące z rodzicami przykuło jego uwagę, a w zasadzie szczegół wypełnionego helem balonika, trzymane w małej rączce śmiejącego się chłopca.

Liczyhrabia z ulicy Sezamkowej

Obrazek śmiesznego wampira na balonie... Ten nie istotny z pozoru szczegół przypomniał mu o czymś. Czy powinni pozostać w Zurychu incoqnito, czy uczynić Tradycji zadość i przedstawić się Rodzinie?

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 13 lutego 2015, 15:22

Price siedział w wygodnym fotelu paląc papierosa. Na stoliku obok stała szklanka z starą whiskey. Nie ruszał się z tego fotela od dłuższego czasu, zamknięty na świat zewnątrz, pochłonięty przez myśli.

Nigdy nie doceniłbym kruchości ludzkiej psychiki. Gdybym nie doświadczył na własnej skórze, nadnaturalnego wpływu woli nieumarłych, pozostałbym obojętny na sprawy ludzi. Przeklęta krew, przeklęta Moc która zrobiła ze mnie...zimnego, logicznego kalkulatora strat i zysków. Thomas ma rację, za kolejnym zakrętem nieskończoności czeka nieuchronna zmiana.

Złapał za szklankę i wypił kilka łyków.

Powinienem wrócić do wspomnień. Kim wtedy byłem? Cholera, przecież byłem członkiem gangu, ćpunem oderwanym od rzeczywistości...Od dawna pomagałem innym i to się nie zmieniło. Ten obraz...szkielety. Pamiętam go... dzieciństwo w wielkiej rezydencji familii Price'ów. Surowy ojciec przygotowujący do życia w szlacheckiej rodzinie... Matka pochłonięta działalnością filantropijną. Gdzieś głęboko moje cele zostały takie same, ale zmianie uległ powód. To Robert zawsze myślał tylko o sobie...nawet pomagając innym kierował się tylko i wyłącznie swoim ego. To takie oczywiste, Vallo o tym wiedział dlatego powiedział, że jestem spoza układów.

Kolejny łyk poprzedzony wciągniętym dymem papierosa.

Wszystko wydaje się teraz takie proste. Czuję się jak robot, którego najpierw zaprogramowali rodzice, potem ulica, Robert... Kim jestem? - Price zadał pytanie w myślach i nagle uświadomił sobie coś bardzo ważnego. Emocje, one są prawdziwe...nieważne kim byłem. Najważniejsze to kim chcę się stać, ale przede wszystkim jestem Ventrue. Tego już nie da się zmienić...
Ostatnio zmieniony 13 lutego 2015, 15:46 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 13 lutego 2015, 21:49

Zurych; GenferStrasse; Alden Luxury Suite Hotel; 21;11/14; wieczór

Koteria zebrała się w hotelowym barze. Moreau czekał tam już od dłuższej chwili zapatrzony w ekran smartfona. Barman grzecznie poproszony przez Ventrue wziął sobie przerwę i zamknął bar. Xavier zasiadł do stolika. Po chwili ciszy Achile odezwał się jako pierwszy:

- Sprawdzałem tę rezydnecję. To około dziesięć kilometrów stąd. Kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset hektarów. Próbowałem zobaczyć zdjęcia satelitarne na google maps ten rejon został potraktowany macoszemu. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności czy nie, ale niewiele widać. Lasy, łąki, napewno jakieś duży dom, zapewne w mocno pagórkowatym terenie. Trudno cokolwiek powiedzieć przy tej jakości zdjęciach. - Toreador przekazał smartfona kainitom, aby Ci też mogli przyjrzeć się wyszukanym przez Moreau detalom. Achile kontynuował:

- Pozwoliłem sobie w olnym czasie wynająć auto. Nic ekstrawaganckiego, żeby nie rzucać się w oczy. Pod hotelem stoi już Opel Insignia. Byłoby wielkim faux pas i klęską, gdybyśmy udali w "gościnę" do Rundstedta vanem na brytyjskich blachach upakowani na pace vana. Pod miastem jest kilka dogodnie ustyuowanych przy drodze barów i moteli. Może to tam spotkalibyśmy się z twoim kontaktem Xavier? Aha, jeszcze jedno, czy w ogóle mamy zamiar przedstawić się miejscowemu Księciu?

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 14 lutego 2015, 13:34

- Myślę, że to dobry pomysł. Spotkamy się z detektywem w jakimś motelu. Pamiętajcie, że Blackwood został wykryty, a to oznacza, że może być śledzony. Ufam mu, ale nie zapominajcie, że mógł spotkać się z Dominacją Spokrewnionych. Na miejscu sprawdzę, czy ktoś grzebał mu w głowie.

Price zrobił poważną minę, po czym kontynuował:

- Nie jesteśmy w Bournemoutch i tradycja nakazuje się przedstawić Księciu. Nie wiemy kim Książe jest, ale na pewno jest bardzo wpływowy i potężny. Obecnie nie wiemy nawet, gdzie są Elizja i jak spotkać się z Księciem. Proponuję najpierw spotkać się z Rundstedt'em. Gdyby okazało się, że musimy zostać tutaj na dłużej poprosimy naszego gospodarza o zaaranżowanie spotkania z Panem miasta.

Ventrue spojrzał na Achille:

- Gdyby jednak ktoś wcześniej nas wykrył i pytał o powody przybycia, to pokażemy listowne zaproszenie, którego posiadaczem jest obecnie Blackwood. To główny powód dla którego chcę spotkać z detektywem. A co do samego Carla, to znam go bardzo długo, jednak nic nie wie o naturze nieumarłych. Blackwood jest po pięćdziesiątce, prawie całe życie pracował w zawodzie. Jest piekielnie dobry i bardzo spostrzegawczy. Dlatego mam prośbę - Xavier spojrzał na zebranych - nie zdradźcie się. Maskarada obowiązuje.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 14 lutego 2015, 21:34

"...Gdyby okazało się, że musimy zostać tutaj na dłużej poprosimy naszego gospodarza o zaaranżowanie spotkania z Panem miasta. " - powiedział Xawier

- Oczywiście jeśli Szanowny Pan Rundstedt nie zechce nam pierwiej wbić kołka w serce. Nadal nie wiemy czy to nie aby nasz wielkomyślny gospodarz stoi za tym całym zamieszaniem.

Thomas słuchał do końca Ventrue, nie przerywając. Kiedy Xawier kończył o maskaradzie, Teremerowi przez głowę przebiegła szybka myśl.

A ja, akurat mam wakat na miejscu Marka, który był moim wiernym towarzyszem przez tyle lat. Po tej całej eskapadzie będę musiał odwiedzić jego rodzinę i uporządkować sprawy. Miał taka uroczą córkę, jedenastoletnią, ciągle się śmiejącą blondyneczkę. Jak ona się nazywała... Nieważne. Taka szkoda. Choć był to sługa przydzielony "odgórnie" to muszę przyznać, że się z nim nieco zżyłem. Ostatnie stadium raka, można by powiedzieć, że otrzymał "propozycję nie od odrzucenia". Tremer uśmiechnął się do swoich myśli. Kiedy dostał drugą szansę, nadal popalał po kątach myśląc że nie zauważę. Jak można być tak głupim i się niczego nie nauczyć. Jednak mieli rację, trudno w tych czasach o dobra służbę. Wcześniej czy później będę musiał się tym zająć. W końcu trudno oczekiwać żebym wieczność przebywał bez pomocnej dłoni, dbającej o te wszystkie drobne rzeczy.

- Ja też uważam, że będąc w Zurychu nie sposób przetrwać kilku nocy nie przedstawiając się. Dwie wojny światowe pustoszyły Europę, zwłaszcza druga, podczas której zastosowano broń masowego rażenia była straszna. Wyobraźcie sobie zniszczone bombami prawie wszystkie stolice europejskich państw. Pomyślcie tylko ilu z naszych braci i sióstr zginęło od bomb zapalających. A Szwajcaria pozostała cała. Musiały tu się cisnąć tłumy naszych krewnych. Zatem chylę czoła tutejszemu księciu , który opanował ten bałagan uciekających tutaj starszych z całej Europy. Musi być niezwykle silny nawet na tle innych książąt. Ten kraj dla mnie to elizjum Europy. Myślę że Inconnu... - Thomas przerwał w pół - Nie jednak lepiej nie poruszać tych tematów, a przynajmniej nie tutaj.

WstaÅ‚ i spojrzaÅ‚ na siebie w lustrze nad barem oceniajÄ…c swój wyglÄ…d. Nawet jeÅ›li krwawiÅ‚ to czarny golf maskowaÅ