No to w stronę otwartych drzwi, choć radzę dla pewności zbadać i te zamknięte czy czegoś zza nich nie słychać, nie czuć siarki itp
PBF - Dom pełen łotrów
- Jak widzisz ten tutaj był całkiem wrażliwy na ataki natury fizycznej - rzekł Nehaher studiując powierzchnię skrzydła nietoperza. - myślicie, że dałoby się go wypchać? Szkoda porzucać taki ciekawy okaz...
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
Pałac Villagro - parter
Stygijczyk spojrzał z żalem na Adoha
- Boleję nad tym, przyjacielu, że zupełnie brak ci zamiłowania do nauki. Czy wiesz na ile pytań można byłoby odpowiedzieć badając taki okaz? Ekologia i anatomia tych stworzeń wciąż stanowi zagadkę dla mędrców... I to jest fascynująca okazja do jej zgłębienia. Ale oczywiście niczego się nie dowiemy, bo zabobonna niechęć do tego rodzaju istot każe ci odrzucić nawet możliwość ich bliższego poznania... I w taki właśnie sposób świat ulega postępującej degradacji intelektualnej...
Westchnął z żalem, wyrażając tym samym swoje zaniepokojenie losami ludzkości, pozbawionej tak doniosłego okazu naukowego.
- No cóż, sam będę sobie musiał poradzić...
Z wyrazem niesmaku zajął się oprawianiem truchła, odcinając mu fragment skrzydła i wybijając kilka kłów. Odciął pasek materiału z obrusu i mamrocząc pod nosem zawinął w nie to, co udało mu się uzyskać. Trwało to pewną chwilę, lecz w końcu wysiłku Nehahera zostały uwieńczone sukcesem w postaci zgrabnej i podejrzanie pachnącej paczuszki, zawierającej szczątki nietoperza.
-To gdzie teraz? - zapytał odrywając się od pracy i omiatając wzrokiem obydwoje drzwi.
Stygijczyk spojrzał z żalem na Adoha
- Boleję nad tym, przyjacielu, że zupełnie brak ci zamiłowania do nauki. Czy wiesz na ile pytań można byłoby odpowiedzieć badając taki okaz? Ekologia i anatomia tych stworzeń wciąż stanowi zagadkę dla mędrców... I to jest fascynująca okazja do jej zgłębienia. Ale oczywiście niczego się nie dowiemy, bo zabobonna niechęć do tego rodzaju istot każe ci odrzucić nawet możliwość ich bliższego poznania... I w taki właśnie sposób świat ulega postępującej degradacji intelektualnej...
Westchnął z żalem, wyrażając tym samym swoje zaniepokojenie losami ludzkości, pozbawionej tak doniosłego okazu naukowego.
- No cóż, sam będę sobie musiał poradzić...
Z wyrazem niesmaku zajął się oprawianiem truchła, odcinając mu fragment skrzydła i wybijając kilka kłów. Odciął pasek materiału z obrusu i mamrocząc pod nosem zawinął w nie to, co udało mu się uzyskać. Trwało to pewną chwilę, lecz w końcu wysiłku Nehahera zostały uwieńczone sukcesem w postaci zgrabnej i podejrzanie pachnącej paczuszki, zawierającej szczątki nietoperza.
-To gdzie teraz? - zapytał odrywając się od pracy i omiatając wzrokiem obydwoje drzwi.
Wrzucam paczuszkę do sakwy
Ostatnio zmieniony 12 lutego 2015, 17:53 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Derrick a skąd mam wiedzieć w co celowałeś?, może we mnie i trafiłeś w to coś, przypadkiem....
Chodźmy dalej, ciekawe czy mają tu takich więcej.
Chodźmy dalej, ciekawe czy mają tu takich więcej.
Ostatnio zmieniony 13 lutego 2015, 21:17 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
- Przypadkiem to z córką szynkwarza można głupich dzieci narobić - syknął Derrick w stronę Sigurda - Ja w przeciwieństwie do was barbarzyńców, cenię sobie życie towarzyszy, nie szydzę z nich bynajmniej - myśliwy nie czekając na odpowiedź ciągnął dalej - A tak na prawdę to żem Adotha pragnął uchronić przed walką z tak niegodnym dla niego przeciwnikiem, a nie ciebie zaczepialski mój bracie.
Bossończyk obrócił się obrażony na pięcie i pomaszerował w stronę otwartych drzwi. Skonstatował się jednak przypominając sobie obleśne kształty czarciego pomiota. Zatrzymawszy się spojrzał na towarzyszy z nadzieją, że nie będzie musiał pierwszy wejść w nieznane.
Bossończyk obrócił się obrażony na pięcie i pomaszerował w stronę otwartych drzwi. Skonstatował się jednak przypominając sobie obleśne kształty czarciego pomiota. Zatrzymawszy się spojrzał na towarzyszy z nadzieją, że nie będzie musiał pierwszy wejść w nieznane.
Znamy siebie samego na tyle, na il