PBF - Bournemouth after Midnight

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 04 lutego 2015, 12:38

Price wsłuchiwał się w słowa Tremera. Gdzieś w środku bardzo zmartwiło, go to co usłyszał. Schował pistolet pod marynarkę.

- Nie sądzę Thomasie, by magiczna kula miała pozwolić Ci egzystować dalej. To był wyrok śmierci, a nie przygotowanie Ciebie do następnych działań.

Ventrue wstał z fotela i podszedł do Czarodzieja.

- Mamy ze sobą więcej wspólnego niż przypuszczałem - Xavier uśmiechnął się lekko. Może i Piramida nie odrzuca, ale jej wysoki rangą członek to uczynił. Możesz to wykorzystać, by stać się bardziej niezależnym. Pomogę Ci w tym... przyjacielu - Price wyciągnął dłoń w przyjacielskim geście.

Kończąc ciekawą wymianę zdań z Czarodziejem, Ventrue odezwał się do Toreadora:

- Doktorze możesz nam wszystkim wyjaśnić, dlaczego w Twoim schronieniu pojawił się Lupin? - Xavier spokojnym tonem zadał pytanie. Te bestie bardzo rzadko pojawiają w centrach miast. Ten Lupin mówił po serbsku nieprawdaż? Chciał dorwać dokładnie Ciebie, a nie całą koterię. Jesteś nam winny wyjaśnienia. Kto na Ciebie poluje i dlaczego? Co robiłeś dokładnie w Serbii? Z kim wtedy współpracowałeś? Co tak naprawdę robisz w Bournemouth? Nikt tutaj nie jest przypadkowo. Od kilku nocy bawisz się swoim telefonem, jakbyś oczekiwał jakiś wieści. Czym nie podzieliłeś się z nami? Odpowiedz mi na te pytania - Ventrue patrzył prosto w oczy Achille.
Spoiler!
Dominuje Toreadora. Gdy Achille będzie odpowiadał, dodaję dodatkowe pytania z Dominacją. Chcę się upewnić, że mówi prawdę. Mam Empatię więc tez sprawdzam, czy kłamie i unika odpowiedzi.
Xavier uznał, że Achille miał dostatecznie dużo czasu, by jako pierwszy się odezwać i złożyć jakikolwiek wyjaśnienia. Teraz będzie musiał zrobić to pod przymusem. Walka z Sabatem, to nie to samo co wkurwiony Lupin.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 04 lutego 2015, 22:14

Moreau spokojnie wytrzymał spojrzenie Princea. Powoli wyjął z kieszeni kartę SIM i pozwolił jej przemykac pomiędzy długimi palcami. Zaczął mówić beznamietnie I mechanicznie.

- Lupin pojawił się w moim mieszkaniu ponieważ chciał mnie zabić.

- Tak, mówił po serbsku.

- Polują na mnie sprawcy aktów ludobójstwa podczas wojny w Bośni i Hercegowinie. Dzisiaj z pewnym zaskoczeniem odkryłem ze są to wilkołaki.

- W Serbii studiowałem matematykę, natomiast w Bośni pracowałem jako lekarz. Oni zabijali, ja ratowałem. Oczywisty konflikt interesów.

- Z nikim nie współpracowałem. Znane mi koterie opuściły Bałkany. Nie wolno mi było angażować się w konflikt, tak długo jak tego przestrzegałem nikt mi też nie przeszkadzał.

- W Bournemouth mam grant I robie doktorat z teorii układów nieliniowych.

- Nie podzieliłem się z wami zakończeniem najnowszego sezonu Gry o Tron.

- Czy reminescencje Twojego stwórcy są usatysfakcjonowane odpowiedziami Xavierze? - Ostatnie zdanie było równie mechaniczne jak pozostałe. W głosie automatu przez chwile zabrzmiała jednak nuta przygany, szybko zastąpiona przez smutek.

Achille odchylil się w fotelu i przebiegł wzrokiem po zebranych. Delikatny, serdeczny uśmiech zagościł na jego ustach.
- Jeżeli okaże się że działalność garou jest ściśle powiązana z problemami Vallo będziemy mogli się dalej z nimi mocowac. W przeciwnym wypadku postaram się nie ściągać na Was niebezpieczeństwa. Oczywiście nadal będę członkiem Koterii i będziecie mogli na mnie liczyć. - Toreador ułożył SIM na czubku wyprostowanego palca, z uwagą obserwując jego chwiejna równowagę. - Przyznam, że w powiązaniu z moimi problemami doceniłbym Wasza wiedzę oraz środki. Jednak nie będę żądał Waszego nieżycia. Z resztą wiele już dla mnie zrobiliście i jestem Wam za to wdzięczny.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 04 lutego 2015, 22:55

Ventrue ucieszył się słysząc odpowiedzi Toreadora. Podszedł do biurka i wyciągnął z szuflady kartkę papieru wraz z wiecznym piórem. Gdy położył ją na drewnianym blacie odwrócił się do koterii:

- Nie zostawię żadnego z was w potrzebie. Twoje problemy Achille są także problemami koterii. Nawet, gdy będzie trzeba walczyć z Lupinami, to nie cofnę się. Robert powiedział mi, że na te bestie działa srebro, a najlepiej wykonane z srebra kule. Zdobędę dla nas odpowiedni zapas tej amunicji. Podajcie mi ilość i kaliber pasujący do waszej broni - powiedział wskazując dłonią na kartkę. Zaraz zadzwonię do Coopera, by załatwił amunicję. Zobaczymy jak szybko uda się mu to zdobyć.

Ventrue po chwili zadał pytanie:

- Potrzeba wam czegoś jeszcze? Pieniądze nie grają roli...
Dzwonię później do Coopera i proszę o nietypowe zamówienie. Srebro kupuję w sztabkach i pozwalam przetopić. Cooper ma szerokie kontakty i czasami załatwiał nietypową amunicję. Płacę za wszystko jak zawsze. Obiecuję mu, że niebawem się spotkamy i powspominamy jak to było kiedyś w Londynie.
Ostatnio zmieniony 04 lutego 2015, 23:01 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 04 lutego 2015, 23:43

Thomas z lekkim rozbawieniem obserwował wypowiedź Achille. Bardziej jednak interesowała go sylwetka władczego Ventra. Wyprostowany, oczekujący jasnej i natychmiastowej odpowiedzi. Aura autorytetu wokół Xawiera zgęstniała tak, że pokój w którym przebywali, wydał się nagle duszny i ciasny. Było w tym momencie coś fascynującego w tej pozie Ventra. Thomas postanowił zachować ją w zakamarkach swego umysłu. Nigdy nie potrafił zachowywać się w tak wyrafinowany sposób, sam z siebie i naturalnie, jak Achille czy Xawier. Z racji choroby nie miał zbyt wielu relacji w swoim życiu. W towarzystwie bywał niepokojąco obcy w relacjach i wszyscy to czuli. Thomas wiedział, że ta jedna ważna lekcja mu gdzieś uciekła. Później odkrył panaceum na ten problem. Od tego momentu często zdarzało mu się uczyć niektórych gestów.

"- Czy reminescencje Twojego stwórcy są usatysfakcjonowane odpowiedziami Xavierze?"

To nie reminescencja, to Ich natura.

Thomas wysłuchał spokojnie do końca Toreadora. Obserwując reakcję dwóch dżentelmenów.

Cóż jeśli chcesz być szanowanym musisz spłacać długi, nawet te niechcący zaciągnięte.

- Jeśli o mnie chodzi, możesz na mnie liczyć. Mam tylko dwie sprawy techniczne drogi Achille. Lekarz a jednocześnie osoba tak dobrze znająca się na zabójczej broni. Obrońca życia, a jednak wampir i do tego z klanu artystów. Jak udaje Ci się łączyć tak wiele tak różnych twarzy?

- A druga sprawa, to myślałem że więcej spędzasz z lekturąmonsieur Achille, natomiast seriale TV, czy ja wiem... - Thomas uśmiechnął się i wykonał nieopisany gest ręką, jaki jeszcze noc wcześniej wykonywał Achille.

Niepokojąco szybko uczył się naśladować i niestety temu dziwakowi dobrze to wychodziło. Jednak nadal, wprawne oko potrafiło czasem wychwycić, iż pod tym gestami kryje się...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 06 lutego 2015, 14:59

Poole, Council Estate; Gabinet Marcusa; 19.11.14; północ

Całą drogę Marcus rozmyślał pogrążony w rozpaczy. Z jedej strony chciał zadzwonić do Zachariasza, ale z drugiej jego mierna egzystencja nie miała już dłużej sensu. Wampiry z którymi się związał odeszł w niebyt. Z jego winy. Nie mógł walczyć, przeciwstawić się furii lupinów tak jak zrobili to jebgo przyjaciele z koterii. A teraz on, najsłabszy, najgorszy wciąż stąpał po tym świecie, a oni, którzy zasłużyli by żyć zginęli.

Wyćwiczonym ruchem otworzył gabinet i wszedł na tyły.

Przedmiot