Zaraz zaraz jedziemy do kolesia ktorym zajmuje się opieja spoleczna bo jest z wypalonym mózgiem i mamy nadzieję że nas nie wydyma?
PBF - Znak Kobry
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Charter Hill, 3 listopada 2021, 10:20
Chociaż większość gości bez żenady pozostawiłaby w mieszkaniu Swensona bałagan, pilnujący takich spraw Eduardo nie pozwolił nikomu wyjść przed poustawianiem przewróconych w trakcie bójki mebli. Mężczyźni uwinęli się z tym w dosłownie kilka minut, czując przypływ niespokojnej ekscytacji. Nie wszyscy by się do tego przyznali, że każdy był w jakiś stopniu ciekawy tego, jakie tajemnice skrywał wbudowany w srebrzysty neseser dysk.
Zbyt wielu wpływowych i możnych tego świata chciało wejść w jego posiadanie, by uliczni zawadiacy z Northside łudzili się przeświadczeniem o braku znaczenia swego przypadkowego łupu.
Drzemiący na podłodze Badass został obudzony przez Jima, korzystającego bez skrupułów z możliwości przydeptania czarnoskóremu młodzieńcowi stopy. Posykując niczym rozdrażniony kot, Tofi podniósł się na nogi i podreptał w stronę drzwi mieszkania.
Frank Sutton i Eric Temperstone już stali na korytarzu, obserwując wejście na pobliską klatkę schodową. Na najwyższym piętrze magazynowego kompleksu było kilka innych tanich mieszkanek o bardzo niskim standardzie, ale wszystkie sprawiały wrażenie pustych.
- Weźmiemy taksówkę, co? - zaproponował Badass, kiedy Gonzo zamknął drzwi mieszkanka i schował klucze pod znajomą doniczką - Daleko ta Górna Marina? Nie będziemy chyba zapierdalać taki kawał na piechotę? Gdzie to właściwie jest?
- Nie gadaj, że nie wiesz - odezwał się z kamienną miną oparty o ścianę korytarza Vega - Ze wsi jesteś czy co? To przecież w Kolorado!
- W Kolorado? - powtórzył z wyraźnym powątpiewaniem Badass - Białas, to kurwa naprawdę w Kolorado?
Chociaż większość gości bez żenady pozostawiłaby w mieszkaniu Swensona bałagan, pilnujący takich spraw Eduardo nie pozwolił nikomu wyjść przed poustawianiem przewróconych w trakcie bójki mebli. Mężczyźni uwinęli się z tym w dosłownie kilka minut, czując przypływ niespokojnej ekscytacji. Nie wszyscy by się do tego przyznali, że każdy był w jakiś stopniu ciekawy tego, jakie tajemnice skrywał wbudowany w srebrzysty neseser dysk.
Zbyt wielu wpływowych i możnych tego świata chciało wejść w jego posiadanie, by uliczni zawadiacy z Northside łudzili się przeświadczeniem o braku znaczenia swego przypadkowego łupu.
Drzemiący na podłodze Badass został obudzony przez Jima, korzystającego bez skrupułów z możliwości przydeptania czarnoskóremu młodzieńcowi stopy. Posykując niczym rozdrażniony kot, Tofi podniósł się na nogi i podreptał w stronę drzwi mieszkania.
Frank Sutton i Eric Temperstone już stali na korytarzu, obserwując wejście na pobliską klatkę schodową. Na najwyższym piętrze magazynowego kompleksu było kilka innych tanich mieszkanek o bardzo niskim standardzie, ale wszystkie sprawiały wrażenie pustych.
- Weźmiemy taksówkę, co? - zaproponował Badass, kiedy Gonzo zamknął drzwi mieszkanka i schował klucze pod znajomą doniczką - Daleko ta Górna Marina? Nie będziemy chyba zapierdalać taki kawał na piechotę? Gdzie to właściwie jest?
- Nie gadaj, że nie wiesz - odezwał się z kamienną miną oparty o ścianę korytarza Vega - Ze wsi jesteś czy co? To przecież w Kolorado!
- W Kolorado? - powtórzył z wyraźnym powątpiewaniem Badass - Białas, to kurwa naprawdę w Kolorado?
Wesoła gromadka opuszcza szybkim krokiem mieszkanko w Charter Hill...
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
- "Kolorado jest jednym z trzech stanów USA nie mających naturalnych granic. Wyznaczają je: długość i szerokość geograficzna, a tym samym Kolorado ma kształt czworoboku." Jednym słowem zajebista gigantyczna piaskownica. Może weźmiemy łopatki i foremki. Kurde! nie ma bliżej dobrego netrunnera, no nie ma?! Może najpierw powisz nam kim ten kolo jest bo mam wrażenie że jak się trzeba nim zajmować to, jest to jakiś stary śliniący się wypierdek o pustym spojrzeniu co mu mózg wyypaliły programy. Taki co kiedyś trzymał wszystkie sznurki świata a teraz nawet moczu utrzymać nie potrafi...
Gadaj Frank mi tu zaraz żeby się nie okazało że to kolejny gość od pogody.
Gadaj Frank mi tu zaraz żeby się nie okazało że to kolejny gość od pogody.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Charter Hill, 3 listopada 2021, 10:22
Sutton wyszedł na chodnik przed magazynem i spojrzał na kłębiący się przed oceanarium tłum turystów. Gigantyczna instalacja przyciągała podróżnych niczym magnes, a rozległe parkingi wokół kompleksu cały czas były pełne po brzegi. Krzyki rozbawionych dzieci niosły się nad przybrzeżnym bulwarem mieszając się z ostrymi dźwiękami wydawanymi przez siedzące na krawędziach pobliskich dachów brudnobiałe mewy.
- Posłuchajcie, to bardzo... specyficzny człowiek - powiedział po chwili namysłu nie oglądając się na stojących za plecami towarzyszy - Nie uwierzycie własnym oczom, kiedy go poznacie.
- Czuję ciary jak tak gadasz, stary - zrymował naprędce Badass, wygłaszając swą kwestię w stylizowany na hip-hop sposób - A teraz na serio, co to za kolo. Gadaj i nie próbuj nas dymać na ładne słówka.
- Były wojskowy - przyznał niechętnie reporter - Poznałem go dwa lata temu dzięki Molly. Kręciła materiał na zaliczenie i jakoś go namierzyła. Poprosiła mnie o pomoc, bo gość jest dość... ekscentryczny. Tylko mnie nie zrozumcie źle, on nie jest niebezpieczny, tylko trochę inny niż my.
- Pewnie ma dwa kutasy! - zarechotał donośnie Tofi, klepiąc się jednocześnie po udach - Jak w jakiejś książce, co ją kiedyś matka kazała mi czytać.
- Matka ci książkę wybrała? - roześmiał się mimowolnie Clarens - Moja siostrunia nie poznałaby dobrej książki nawet, gdyby ta ugryzła ją w cipkę!
- Nie gadaj tak kurwa o matce - zjeżył się bezgranicznie lojalny wobec rodzicielki Badass - A książka była zajebista, non stop akcja, jak w Marvelu, a najlepszy był obrazek takiej tam meduzy, laseczki z wężami na głowie i takimi cycami, mówię wam!
- Uspokój się, Tofi, bo się zmoczysz - rzucił półgłosem James - A ty słuchaj, Frank. Weźmiemy taryfy i pojedziemy do tego gościa. Jeśli zrobi na nas dobre wrażenie, dobijemy interes. Spróbuje nas wystawić, będzie z nim krucho... a może i z tobą. Kumasz?
Sutton wyszedł na chodnik przed magazynem i spojrzał na kłębiący się przed oceanarium tłum turystów. Gigantyczna instalacja przyciągała podróżnych niczym magnes, a rozległe parkingi wokół kompleksu cały czas były pełne po brzegi. Krzyki rozbawionych dzieci niosły się nad przybrzeżnym bulwarem mieszając się z ostrymi dźwiękami wydawanymi przez siedzące na krawędziach pobliskich dachów brudnobiałe mewy.
- Posłuchajcie, to bardzo... specyficzny człowiek - powiedział po chwili namysłu nie oglądając się na stojących za plecami towarzyszy - Nie uwierzycie własnym oczom, kiedy go poznacie.
- Czuję ciary jak tak gadasz, stary - zrymował naprędce Badass, wygłaszając swą kwestię w stylizowany na hip-hop sposób - A teraz na serio, co to za kolo. Gadaj i nie próbuj nas dymać na ładne słówka.
- Były wojskowy - przyznał niechętnie reporter - Poznałem go dwa lata temu dzięki Molly. Kręciła materiał na zaliczenie i jakoś go namierzyła. Poprosiła mnie o pomoc, bo gość jest dość... ekscentryczny. Tylko mnie nie zrozumcie źle, on nie jest niebezpieczny, tylko trochę inny niż my.
- Pewnie ma dwa kutasy! - zarechotał donośnie Tofi, klepiąc się jednocześnie po udach - Jak w jakiejś książce, co ją kiedyś matka kazała mi czytać.
- Matka ci książkę wybrała? - roześmiał się mimowolnie Clarens - Moja siostrunia nie poznałaby dobrej książki nawet, gdyby ta ugryzła ją w cipkę!
- Nie gadaj tak kurwa o matce - zjeżył się bezgranicznie lojalny wobec rodzicielki Badass - A książka była zajebista, non stop akcja, jak w Marvelu, a najlepszy był obrazek takiej tam meduzy, laseczki z wężami na głowie i takimi cycami, mówię wam!
- Uspokój się, Tofi, bo się zmoczysz - rzucił półgłosem James - A ty słuchaj, Frank. Weźmiemy taryfy i pojedziemy do tego gościa. Jeśli zrobi na nas dobre wrażenie, dobijemy interes. Spróbuje nas wystawić, będzie z nim krucho... a może i z tobą. Kumasz?
Nie zmieścicie się wszyscy do jednej taksówki, zamawiacie dwie? Alternatywą jest pójście na piechotę albo miejski autobus. Taksówka to jednak najszybsza i zarazem najbardziej anonimowa forma transportu (każdy z kursów będzie kosztował z osobna 40 euro).
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18