Jak sprzedamy fanty dziś to następnego dnia ruszamy, dogaduję to z Simpsonem. potem wracam i daję znać oficerom RNK kiedy tam ruszamy, poszukać tego Kajdaniarza z połamanymi nogami.
PBF - Ścigając samego siebie
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Panowie, damy Wam znać, najszybciej pojedziemy tam jutro. Postaramy się załatwić dzisiaj nasze sprawy tutaj, obgadamy to i jeszcze dziś otrzymacie odpowiedź kiedy tam pojedziemy, i widzieliśmy naszego znajomego pastora, proszę by do nas dołączył jeśli go zwerbowaliście do armii.
Ostatnio zmieniony 21 stycznia 2015, 13:34 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przyczółek Mojave
Major przesunął się nieznacznie w bok tarasując Johnowi drogę, najwyraźniej nie zamierzając dopuścić, by mężczyzna opuścił przedwcześnie biuro.
- Chwileczkę, pozostaje ważna kwestia - powiedział kalifornijski oficer - Ilu osadników chcecie zabrać ze sobą do Primm i jak dokonacie wyboru?
Nim Flanagan zdążył odpowiedzieć, odezwał się siedzący za biurkiem Jackson.
- Pamiętajcie, że to obywatele Republiki - zastrzegł Strażnik - Konstytucja nakazuje nam dbałość o ich bezpieczeństwo nawet poza granicami Kalifornii. Co chcecie im zaproponować na miejscu?
- Primm jest gotowe zapewnić im wyżywienie i dach nad głową w zamian za niewielką opłatę, przynajmniej na początku - zabrał głos milkliwy dotąd Nash Johnson - Jeśli zechcą się u nas zatrzymać na dłużej, będą mile widziani, zwłaszcza ci znający się na jakimś fachu.
- Ilu zatem zabierzecie pierwszym transportem? - ponowił swe pytanie major.
Major przesunął się nieznacznie w bok tarasując Johnowi drogę, najwyraźniej nie zamierzając dopuścić, by mężczyzna opuścił przedwcześnie biuro.
- Chwileczkę, pozostaje ważna kwestia - powiedział kalifornijski oficer - Ilu osadników chcecie zabrać ze sobą do Primm i jak dokonacie wyboru?
Nim Flanagan zdążył odpowiedzieć, odezwał się siedzący za biurkiem Jackson.
- Pamiętajcie, że to obywatele Republiki - zastrzegł Strażnik - Konstytucja nakazuje nam dbałość o ich bezpieczeństwo nawet poza granicami Kalifornii. Co chcecie im zaproponować na miejscu?
- Primm jest gotowe zapewnić im wyżywienie i dach nad głową w zamian za niewielką opłatę, przynajmniej na początku - zabrał głos milkliwy dotąd Nash Johnson - Jeśli zechcą się u nas zatrzymać na dłużej, będą mile widziani, zwłaszcza ci znający się na jakimś fachu.
- Ilu zatem zabierzecie pierwszym transportem? - ponowił swe pytanie major.
Rozmowa dobiega końca, trzeba tylko dograć kilka detali...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- W Primm jest hotel, więc co najmniej tyle osób, ile pomieści hotel, chyba że Nash wie jeszcze o innych lokum, które mogą przyjąc uchodźców. Napewno nie będą spać pod gołym niebem. Na coś takiego, ja, jako człowiek o najwyższych standardach moralnych i jako przyszły major armii RNK nie mogę pozwolić. - poinformował Simpson, boczący się trochę na przedstawicieli RNK za to, że nie przyjęli go w drodze natychmaistowej promocji oficerskiej w struktury wosjkowe Kaliforni. Ale co tam. To była tak naprawdę strata jedynie dla Republiki. Jeśli nie dostrzegają geniuszu Simpsona, to dostrzeże go ktoś inny.
- Co do wyjazdu do Nipton. Wyruszmy tak żeby być na miejscu o świcie. Pokręcimy się na halluksach, zobaczymy co się da zrobić i zwiniemy Boxara. Musiał się dobrze zbunkrować. Ile aut ruszy w konwoju do Nipton? A tak na marginesie, to jeśli nie chcecie osiedlić w Nipton uchodźców, to chociaż... Nie albo nie. - Simspon urwał nagle i wykonawszy nieokreślony ruch rękoma zaczął innaczej: - Przecież ja nie jestem jakimś doradcą za frajer. Za dobre rady Barta trzeba słono płacić, a skoro nie jestem oficerem, to nie czuję się zoobligowany do udzielania takowych w ramach służby wojskowej.
- Co do wyjazdu do Nipton. Wyruszmy tak żeby być na miejscu o świcie. Pokręcimy się na halluksach, zobaczymy co się da zrobić i zwiniemy Boxara. Musiał się dobrze zbunkrować. Ile aut ruszy w konwoju do Nipton? A tak na marginesie, to jeśli nie chcecie osiedlić w Nipton uchodźców, to chociaż... Nie albo nie. - Simspon urwał nagle i wykonawszy nieokreślony ruch rękoma zaczął innaczej: - Przecież ja nie jestem jakimś doradcą za frajer. Za dobre rady Barta trzeba słono płacić, a skoro nie jestem oficerem, to nie czuję się zoobligowany do udzielania takowych w ramach służby wojskowej.
Simpson chce się upewnić, że do Nipton pojedzie dostatecznie duży samochód, na który będzie można wrzucić dużo sprzętu.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przyczółek Mojave
Nash Johnson chrząknął zwracając uwagę wszystkich na swoją osobę, co nie do końca spodobało się lubiącemu grać pierwsze skrzypce chudzielcowi.
- Myślę, że bez kłopotu zabierzemy dwadzieścia, może nawet trzydzieści osób - powiedział staruszek spoglądając na przemian na Jacksona i Knighta - Nie wiedziałem... nie miałem pojęcia, że to aż tak źle wygląda. Przecież oni się tutaj tłoczą jak termity w kopcu. Widziałem nawet dzieci... myślę, że się dogadam z resztą rady Primm i obniżymy jakoś ceny pobytu.
Simpson jęknął w duchu uświadamiając sobie znienacka, jakie wrażenie wywarł na Nashu widok stłoczonych w miejscu internowania osadników i jak katastrofalny skutek owe wrażenie mogło wywołać w kwestii dochodów z akcji przesiedleńczej.
- Tak naprawdę wszystko zależy od was - dodał Johnson rozkładając bezradnie - Na piechotę ich do Primm nie poprowadzimy, chyba że naprawdę nam każecie... wezmę tylu, ilu się zmieści w pojazdach. Co możecie nam podstawić?
- Trzydzieści osób to dwie ciężarówki - oszacował na głos Knight - I dwa dżipy eskorty. Droga do Primm jest praktycznie czysta, więcej obstawy raczej nie będzie trzeba. Widzieliście na autostradzie coś niepokojącego?
Nash potrząsnął przecząco głową.
- Jeśli mogę coś napomknąć - powiedział staruszek postukując nerwowo palcami w blat stołu - Między Primm i zjazdem do Nipton jest porzucony posterunek policji drogowej. Budynek jest zaniedbany, ale nadaje się do zasiedlenia. Może byście ustawili tam jakąś grupę kontrolną?
- Pomyślimy o tym - odrzekł Jackson - Chcę asystować przy wyborze pierwszych osób do przesiedlenia. Osobiście dopilnuję, żeby wyjazd odbył się z zachowaniem wszelkich wymogów humanitarnych. Macie coś przeciwko?
Nash Johnson chrząknął zwracając uwagę wszystkich na swoją osobę, co nie do końca spodobało się lubiącemu grać pierwsze skrzypce chudzielcowi.
- Myślę, że bez kłopotu zabierzemy dwadzieścia, może nawet trzydzieści osób - powiedział staruszek spoglądając na przemian na Jacksona i Knighta - Nie wiedziałem... nie miałem pojęcia, że to aż tak źle wygląda. Przecież oni się tutaj tłoczą jak termity w kopcu. Widziałem nawet dzieci... myślę, że się dogadam z resztą rady Primm i obniżymy jakoś ceny pobytu.
Simpson jęknął w duchu uświadamiając sobie znienacka, jakie wrażenie wywarł na Nashu widok stłoczonych w miejscu internowania osadników i jak katastrofalny skutek owe wrażenie mogło wywołać w kwestii dochodów z akcji przesiedleńczej.
- Tak naprawdę wszystko zależy od was - dodał Johnson rozkładając bezradnie - Na piechotę ich do Primm nie poprowadzimy, chyba że naprawdę nam każecie... wezmę tylu, ilu się zmieści w pojazdach. Co możecie nam podstawić?
- Trzydzieści osób to dwie ciężarówki - oszacował na głos Knight - I dwa dżipy eskorty. Droga do Primm jest praktycznie czysta, więcej obstawy raczej nie będzie trzeba. Widzieliście na autostradzie coś niepokojącego?
Nash potrząsnął przecząco głową.
- Jeśli mogę coś napomknąć - powiedział staruszek postukując nerwowo palcami w blat stołu - Między Primm i zjazdem do Nipton jest porzucony posterunek policji drogowej. Budynek jest zaniedbany, ale nadaje się do zasiedlenia. Może byście ustawili tam jakąś grupę kontrolną?
- Pomyślimy o tym - odrzekł Jackson - Chcę asystować przy wyborze pierwszych osób do przesiedlenia. Osobiście dopilnuję, żeby wyjazd odbył się z zachowaniem wszelkich wymogów humanitarnych. Macie coś przeciwko?
Wątpię, by ktoś miał coś przeciwko...