W jednym zdaniu zawarłeś co Ci się podoba? Rozmach i epickość? To jak slogany reklamowe. Mnie chodziło o konkrety, cytaty z treści SoK.
Na ognistą polemikę i dyskusję to za późno, temat się wyczerpał już dawno, zapał dyskutantów podobnie.
Reasumując, od Ciebie jako Fana SoK oczekiwałbym możliwie obszernych cytatów z SoK ze wskazaniem ich epickości, wspaniałości i uzasadnieniem obu powyższych i wszelkich posiadanych zalet wg Ciebie.
Saga o Katanie - dla tych co czytali
No sorry ale ten zabieg manipulacyjny przypominajacy warsztat dziennikarzy TVN czy Polsatu jest poniżej pasa .sternick67 napisał(a):
Knurion, pisząc "Przecież tak naprawdę gdybyśmy w obróbkę wzieli na tym forum jakąkolwiek książkę to jestem pewien ,ze trzymajac sie takiego poziomu krytyki jaką tutaj uprawiacie to każda ksiązka okazałaby się taka jak SoK." za przeproszeniem gadasz od rzeczy. Nikt nie krytykuje, czy niewielu to robi, dla samej przyjemności krytykowania. Żadna książka, z tych, o których wiem, nie jest równie zła, źle napisana, niedorzeczna, itd, jak SOK. Możesz sobie wymodlić domniemany spisek hejterów czy masonów, ale prawda jest taka, że SOK to straszna kupa, i twoja nędzna obrona tego dziełka tej oceny nie zmieni.
Dlaczego miałbym "sobie wymodlić domniemany spisek hejterów czy masonów, .... " ?
Połączony z 08.01.2015 21:06:53:
Statystycznie rzecz biorąc więcej ludzi jest głupich niż mądrych. Więc faktycznie większości powinno się podobać.Keth napisał(a):
Mimo to pomny tolerancji, jak panuje na tym forum, a także dobrych manier, pozwól mu spróbować przytoczyć argumenty biorące w obronę SoK - pamiętaj, że mimo wszystko inni mają prawo do własnego osądu. Co więcej, statystycznie rzecz biorąc muszą istnieć ludzie, którym powieść przypadnie do gustu, jakby kuriozalnie to nie zabrzmiało.
Pozostając dżentelmenami nie zamykajmy takim ludziom ust, proszę. Niektórzy z nas też nieco przesadzili w osobistych wycieczkach pod adresem Autora, po co powielać takie nieprofesjonalne błędy? Okażmy przynajmniej teraz swą wyższość i pobłażliwość zarazem.
Co miałeś na mysli Keth pisząc "takim ludziom ust " ? Czy mającym inne zdanie od Was ? Czy jednocześnie zakładamy ,że mający inne zdanie od Was są po prostu debilami pozbawionymi wyśmienitego gustu ....
Przyznam ,że ten temat bardziej wyobrażałem sobie w duchu merytorycznej krytyki np.
Autor juz od samego początku zabiera czytelnika w wir wydarzeń obejmującym swym zasięgiem geograficznym cały świat , w wymiarze czasowym przyszlośc jaki i przeszłość . Autorami wielu wydarzeń są istoty o niesamowitej mocy włącznie z bogami . Mnie podoba się za każdym razem śmiała próba opisu zachowań tak poteżncyh bytów. Autor przedstawia swoją wizje bogów i ich komunikacji która moim zdaniem jest infantylna np. prezentacja pierwszej bitwy katana w postaci spektaklu na nieboskłonie jak w amfiterzatrze. Niemniej trudno jest w sposób atrakcyjny przedstawić formę komunikacji tak dalece fantastycznych istot. Łatwo natomiast znaleźć wyjaśnienia przyjęcia akurat tak infantylnego modelu bóstw. Np. bogowie mogą przybierac formy pod jakimi sa znani stad tylko ograniczona ilość awatarów itd.
Ostatnio zmieniony 08 stycznia 2015, 21:06 przez Knurion, łącznie zmieniany 1 raz.
-
czegoj
- Site Admin
- Reactions:
- Posty: 3844
- Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 11 times
- Kontakt:
8art proszę NIE. Człowiek ma odmienne zdanie i nie trzeba tego psuć. Zadzwonił do mnie, przedstawił się i porozmawiał. Ma zwyczajnie inne zdanie i uszanujmy to.Nie widzicie, że to Trolion?
Pozwolę sobie jednak na odrobinę polemiki. Po pierwsze jak sam powiedziałeś różnica odbioru może wynikać z doświadczenia. Wszak sam wspominałeś o młodym adepcie. Druga sprawa to czas jaki spędziliśmy z Kryształami czasu. Wielu książka rozczarowała, bo zwyczajnie przeceniliśmy możliwości autora, albo inaczej, przeceniliśmy swoje możliwości odbioru debiutanta, wszak Artur pozostaje debiutantem. Trzecia sprawa to wpływ czytelnika na sam świat. Wielu z nas kreowało go i miało wrażenie, że autor zechce przyjąć chociaż najmniejsze sugestie. Niestety autor nawet nie obejrzał się na maluczkich. Kolejna sprawa teraz już bardziej osobista - mówisz rozmach i epickość a twierdzę śmietnik i gar z kapustą. Wrzucam wszystko mieszam, a nóż coś ciekawego w tym pływa. Nie da się przewidzieć fabuły bo zastanawiasz się co na ciebie wyskoczy z następnej strony, a pod koniec powieści kto następny zginie. Nie ma zaskoczeń, są same wyliczanki - raz dwa trzy dziś wyskakujesz ty, a giniesz ty. Bez składu ładu i tym podobnych rzeczy. Po 1400 stronach jestem zaledwie w stanie powtórzyć imiona, a tabelki z tyłu książki dalej nie byłbym w stanie wypełnić z pamięci (chodzi o to kto kim jest i z jakiego archipelagu pochodzi). Z bohaterami się nie związuję, bo autor w pierwszych zdaniach zdradza, że przeżyje ich trzech. Bez sensu się z nimi wiązać. I ostatnia sprawa języka. Żyjemy w świecie, gdzie syf językowy zabija każdy język. Ciebie przeraża szlam niepochlebnych komentarzy, a mnie szlam językowy powieści. Jako bibliotekarz, nie jestem w stanie polecić tej książki młodemu człowiekowi (ba, żadnemu człowiekowi), bo jest zwyczajnie zła w moim odbiorze. Jak ją weźmie z półki to nie wyrwę mu z rąk z tekstem - proszę tego nie czytać, bo to jest złe. Jeśli weźmie to jego problem i musi się z nią zmierzyć, a jeśli zapyta o moje zdanie odpowiem - mnie się nie podobała.
I na zupełny koniec - jeśli przebrniesz przez całe 1400 stron (do czego absolutnie nie namawiam) i dalej będziesz utrzymywał, że książka jest ok to mogę powiedzieć tylko jedno - mamy różne gusta, ale o nich się nie dyskutuje.
Ostatnio zmieniony 08 stycznia 2015, 21:41 przez czegoj, łącznie zmieniany 1 raz.
czegoj napisał(a):
8art proszę NIE. Człowiek ma odmienne zdanie i nie trzeba tego psuć. Zadzwonił do mnie, przedstawił się i porozmawiał. Ma zwyczajnie inne zdanie i uszanujmy to.Nie widzicie, że to Trolion?
Pozwolę sobie jednak na odrobinę polemiki. Po pierwsze jak sam powiedziałeś różnica odbioru może wynikać z doświadczenia. Wszak sam wspominałeś o młodym adepcie. Druga sprawa to czas jaki spędziliśmy z Kryształami czasu. Wielu książka rozczarowała, bo zwyczajnie przeceniliśmy możliwości autora, albo inaczej, przeceniliśmy swoje możliwości odbioru debiutanta, wszak Artur pozostaje debiutantem. Trzecia sprawa to wpływ czytelnika na sam świat. Wielu z nas kreowało go i miało wrażenie, że autor zechce przyjąć chociaż najmniejsze sugestie. Niestety autor nawet nie obejrzał się na maluczkich. Kolejna sprawa teraz już bardziej osobista - mówisz rozmach i epickość a twierdzę śmietnik i gar z kapustą. Wrzucam wszystko mieszam, a nóż coś ciekawego w tym pływa. Nie da się przewidzieć fabuły bo zastanawiasz się co na ciebie wyskoczy z następnej strony, a pod koniec powieści kto następny zginie. Nie ma zaskoczeń, są same wyliczanki - raz dwa trzy dziś wyskakujesz ty, a giniesz ty. Bez składu ładu i tym podobnych rzeczy. Po 1400 stronach jestem zaledwie w stanie powtórzyć imiona, a tabelki z tyłu książki dalej nie byłbym w stanie wypełnić z pamięci (chodzi o to kto kim jest i z jakiego archipelagu pochodzi). Z bohaterami się nie związuję, bo autor w pierwszych zdaniach zdradza, że przeżyje ich trzech. Bez sensu się z nimi wiązać. I ostatnia sprawa języka. Żyjemy w świecie, gdzie syf językowy zabija każdy język. Ciebie przeraża szlam niepochlebnych komentarzy, a mnie szlam językowy powieści. Jako bibliotekarz, nie jestem w stanie polecić tej książki młodemu człowiekowi (ba, żadnemu człowiekowi), bo jest zwyczajnie zła w moim odbiorze. Jak ją weźmie z półki to nie wyrwę mu z rąk z tekstem - proszę tego nie czytać, bo to jest złe. Jeśli weźmie to jego problem i musi się z nią zmierzyć, a jeśli zapyta o moje zdanie odpowiem - mnie się nie podobała.
I na zupełny koniec - jeśli przebrniesz przez całe 1400 stron (do czego absolutnie nie namawiam) i dalej będziesz utrzymywał, że książka jest ok to mogę powiedzieć tylko jedno - mamy różne gusta, ale o nich się nie dyskutuje.
czegoj dzięki za ten komentarz jest on rzeczowy . Ciekawi mnie jakie będę mieć zdanie po przeczytaniu 1400 stron