Powieść Artura - fluff
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
[center]Trzynastozgłoskowcem rodem z Częstochowy,
bowiem w tym mieście żem się urodził.
W Częstochowie także żem się wychował.
Coś wspaniałego, owa Częstochowa.
Potem dopiero przyjechał żem do Łodzi.
A co mi, kurde, szkodzi?
Tra-la la-la, bum-cyk-cyk,
całą sagę puknę w mig.[/center]
bowiem w tym mieście żem się urodził.
W Częstochowie także żem się wychował.
Coś wspaniałego, owa Częstochowa.
Potem dopiero przyjechał żem do Łodzi.
A co mi, kurde, szkodzi?
Tra-la la-la, bum-cyk-cyk,
całą sagę puknę w mig.[/center]
Ostatnio zmieniony 18 grudnia 2014, 19:53 przez namakemono, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przestańcie się wyśmiewać, zawistnicy o ograniczonej ciasnymi ramami wyobraźni! Co do recenzji pana Krzysztofa, z jednej strony żałuję, że ktoś mnie tak zawodowo ubiegł, z drugiej zaś czuję się w obowiązku kilkakrotnie podkreślić, że ów Krzysztof i ja Krzysztof to zupełnie dwie różne osoby! Ja w przeciwieństwie do rozmówcy pewnie napisałbym coś jeszcze o balladach!
"Praojcowie ras" to istoty powstałe z esencji nicości i dobra."Istoty początku" to byty powstałe z esencji dobra i równowagi.
Nawet jednak połączone ich siły nie dały rady uratować tan Grota. Nie pomogły też kapłanowi, bo nie były w stanie go dostrzec. Bo żaden z bogów ani innych potężnych istot nie widzi kapłana. I nikogo to nie niepokoi. Nieważne, problem już z głowy.
Nie pomogły też parze smoków zostawionej w wirze nicości parę komnat temu.
Udało się jednak uratować ciążę smoczycy. Konkretnie "sześć zarodków, z których wykluje się pięć smoków i jeden nielotny odmieniec". Dwa złote smoki ze srebrnymi wzorkami, dwa srebrne smoki ze złotymi wzorkami, jeden złoto-srebrny smok o "niesamowitej tygrysiej mozaice" i jeden "półsmok, a w zasadzie degenerat". Dzięki esencji czasu z form chaosu udało się szybko dorosnąć zarodki do formy półmetrowych jaj. Cztery przygarnęła Mantisa z tanem Arkadianem, piąte adoptował Gnom, a wzięła na przechowanie Hannah, szóste wzięli praojcowie ras i istoty początku.
Wypada też wspomnieć, że gruby kapłan jednak przeżył. Używał przez ostatnie czternaście stron rycerskiej zdolności podtrzymania życia. Dzięki temu wytrzymał do chwili, gdy praojcowie ras i istoty początku przy pomocy Lasata go uzdrowiły. Przy okazji, jak zwykle, przycwaniakował i zmienił Lasatowi charakter na dobry.
Praojcowie ras i istoty początku usunęły też esencję świętości z Bezimiennych, dzięki czemu porzucili oni śluby czystości i wszystko skończyło się happy endem.
-
Rikandur
- Reactions:
- Posty: 392
- Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
- Has thanked: 36 times
- Been thanked: 3 times
Keth, wybacz że tak pytam. A w całym tym zachwycie. Jaką rolę w tym wszystkim gra główny bohater ? Znaczy się przyszły bóg orków I szczyt Uruk-Hai-owatości ?
Bo z twych niezwykle szczodrych detali to mi za tuszą kapłana Kartan znika gdzieś, czy go, nie daj Autorze, zabili Bezimienni ?!
Bo z twych niezwykle szczodrych detali to mi za tuszą kapłana Kartan znika gdzieś, czy go, nie daj Autorze, zabili Bezimienni ?!
Pan Jackson I pan Bloom to niech odczekają, w końcu nie wiedzą z Kim mają do czynienia, a szanownego autora Martina ... a bo ja wiem ? Może mu kondycja spadła I jak się czujesz szczodry to zainspiruj go. Bo coś ostatnio zmiękł względem swoich bohaterków. Oj nie te czasy jak karzełek ojca w kiblu z kuszy. Nie te czasy.Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Powiem tylko, że to może być 47 ćwierćtomów po 1260 stron każdy. Nie powinienem mówić, ale Peter Jackson coś przebąkiwał o ekranizacji, Orlando Bloom prosi o jakąś postać, choćby i drugoplanową a George RR Martin pytał, czy mam coś przeciwko, żeby napisał jakiegoś spin-offa .
-
sternick67
- Reactions:
- Posty: 25
- Rejestracja: 16 grudnia 2014, 09:07
Może to i lepiej, że Katana w Sadze o Katanie jest tak niewiele, gdyż... (z wiadomej fejsbukowej strony):
Wtem! "Katan poczuł się bardzo nieswojo. (...) Prawdopodobnie dzięki przelanej przez arcydruida wiedzy, zorientował się, że z jakichś powodów znalazł się w innym miejscu i czasie."
Czyli doznał wizji. A w tej wizji...;
Jego "lewa, dziwnie pulchna rączka nie utrzymała ciężaru tułowia. (...) Był szkrabikiem. (...) Małym, bezbronnym bobaskiem (...) w jaskini będącej częścią Labiryntu Śmierci..."
[dramatyczna muzyka narasta]
"Gdzieś w oddali jakieś fajne wejście świeciło długimi ostrzami..."
"Swoimi małymi ząbkami łapczywie i ze smakiem zaczęło wgryzać się w czerwone od krwi mięsko..."
"Wędrując przyjacielskim szlakiem pięcioramiennych białych gwiazdek, młode orczątko czuło, że jest naprawdę fajnie na takiej ścieżce."
"Postanowił nie walczyć z tym i zdał się na instynkt bobasa...."
"Po najlepsze kawałki wpełzł nawet do środka truchła, gdzie odnalazł jeszcze jakąś krzepnącą a smaczną ciecz..."
"Mikrosekundy dzieliły orczątko od śmierci, gdy nagle..."
"Cios, niemożliwy do zarejestrowania przez ludzkie oko, przeszył powietrze niczym błysk światła..."
"Panikował, a zarazem robił małymi łapkami kroczki, które przywiodły go do zguby..."
"Na chwilę przed dotknięciem magicznych ostrzy one zniknęły, a w komnacie echem rozbrzmiało słodziutkie... Ośtlogal."
"Bobas orkowy domyślił się, że jest bardzo blisko celu."
"Radośnie, na czterech kończynach przeraczkował pomiędzy nogami gospodarza nie zdając sobie sprawy, że właśnie minął jedną z najpotężniejszych istot tego świata."
"Potem podpełzł do krawędzi i zwymiotował..."
"Za bierną aprobatą wciąż oszołomionego Bezimiennego i nim wielki demon, zlizujący coś z twarzy jednego pyska lub przeżuwający trupa w drugim, zareagował, rycerz pobiegł w kierunku drogi z wodospadem."
Ja osobiście mam dosyć.
Wtem! "Katan poczuł się bardzo nieswojo. (...) Prawdopodobnie dzięki przelanej przez arcydruida wiedzy, zorientował się, że z jakichś powodów znalazł się w innym miejscu i czasie."
Czyli doznał wizji. A w tej wizji...;
Jego "lewa, dziwnie pulchna rączka nie utrzymała ciężaru tułowia. (...) Był szkrabikiem. (...) Małym, bezbronnym bobaskiem (...) w jaskini będącej częścią Labiryntu Śmierci..."
[dramatyczna muzyka narasta]
"Gdzieś w oddali jakieś fajne wejście świeciło długimi ostrzami..."
"Swoimi małymi ząbkami łapczywie i ze smakiem zaczęło wgryzać się w czerwone od krwi mięsko..."
"Wędrując przyjacielskim szlakiem pięcioramiennych białych gwiazdek, młode orczątko czuło, że jest naprawdę fajnie na takiej ścieżce."
"Postanowił nie walczyć z tym i zdał się na instynkt bobasa...."
"Po najlepsze kawałki wpełzł nawet do środka truchła, gdzie odnalazł jeszcze jakąś krzepnącą a smaczną ciecz..."
"Mikrosekundy dzieliły orczątko od śmierci, gdy nagle..."
"Cios, niemożliwy do zarejestrowania przez ludzkie oko, przeszył powietrze niczym błysk światła..."
"Panikował, a zarazem robił małymi łapkami kroczki, które przywiodły go do zguby..."
"Na chwilę przed dotknięciem magicznych ostrzy one zniknęły, a w komnacie echem rozbrzmiało słodziutkie... Ośtlogal."
"Bobas orkowy domyślił się, że jest bardzo blisko celu."
"Radośnie, na czterech kończynach przeraczkował pomiędzy nogami gospodarza nie zdając sobie sprawy, że właśnie minął jedną z najpotężniejszych istot tego świata."
"Potem podpełzł do krawędzi i zwymiotował..."
"Za bierną aprobatą wciąż oszołomionego Bezimiennego i nim wielki demon, zlizujący coś z twarzy jednego pyska lub przeżuwający trupa w drugim, zareagował, rycerz pobiegł w kierunku drogi z wodospadem."
Ja osobiście mam dosyć.
-
Petryfikator
- Reactions:
- Posty: