Post
autor: 8art » 17 grudnia 2014, 13:40
Bournemouth; Mary Shelley Pub; 18.11.14; przed północą
Ostatnie jakie zadał Moreau było dla Steinbacha zapewne taką samą zagadką, jak i dla Toreadora. Ale Thomas, który znał się coś niecoś na magii i rytuałach potrafił sobie to teoretycznie wyobrazić, choć ciężko to widziałby w praktyce. Może jakiś potężny Tremere, wspomagany przez kilku młodszych, potrafił by przygotować i odprawić nieznany nikomu potężny rytuał, który stworzyłby linię krwi. Steinbach wiedział jak powstał jego klan i jakie to niosło ze sobą implikacje, ale zrestaurować linię krwi? Może mając zwłoki Mary, lub jak głosiła legenda serce, które ponoć spoczywało w grobie w Bournemouth możnaby wykrystalizować oryginalną krew, którą potem możnaby przeminić wybraną ofiarę i wznowić linię. A może Shelley nie była martwa, tylko tkwiła w kilkusetletnimltargu, którego ktoś chciał ją wybudzić? Pytań pojawiało się coraz więcej, ale odpowiedzi były poza zasięgiem Steinbacha.