Eduardo stał z otworzonymi szroko oczyma, nie próbując ukryć zdziwienia. Nie z faktu, że dwóch wspomaganych cybernetyką mięśniaków w tak akrobatyczny sposób brało laksę w tiwi, bo przecież oglądał już dwa razy siódmą część "Cyberpussy" jak miał piętnaście lat... Zdziwił się, że ziomale, zamiast ogarnąć się ze zdobyczą, która w każdej chwili mogła tu ściągnąć szwadron szturmowy Orbital Air, wzięli się za męczenie kiepskiego pornola.
Podszedł i wyłączył z kontaktu telewizor.
- Kuurwa pojebało cie? - wyrwało się równocześnie, zrozpaczonym Badassowi i Ericowi.
- Puuuuta madre! - wrzasnął: - słuchajcie głąby! Trzeba wyłączyć nadajnik w tej loco walizce! Zdążycie jeszcze potem gruchę zwalić. Ale jak wpadną tu korpy, to nie wiem czy ktokolwiek zdąży się za cojones złapać. Nasze kutasy będą tu latały w akompaniamencie serii z miniguna. Jeszcze te chinole jebane usrały się na spotkanie. Gram na czas, ale cierpliwość pana Luja się pewno wyczerpie.
Watek techniczny
Tez mi sie wydaje, ze żółtki coś kombinują. Jak rozbroimy walizę, to proponuje zrobić zwiad, albo umówić sie gdzieś na neutralnym gruncie, gdzie będziemy mieli widok na wszystko.
PBF - Znak Kobry
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Spoko Gonzo, ja ich przypilnuję. Nie ich wina, że sperma uderzyła im do głów. Znam ich dziewczyny. Obie nazywają się pani Skarpeta-Pod-Kołderką. Jak zobaczą prawdziwą dupę, nawet taką w TV, to mózg idzie do niewoli a kutas przejmuje dowodzenie. - Ubawiony po pachy Vega uspokajająco rzekł do Gonzalesa, po czym zwrócił się do erotomanów. - Chłopcy, jak będziecie grzeczni to na wieczór kupię wam świerszczyki i przymknę oko na pobrudzone prześcieradła. Ale teraz do roboty, bo zostanie z nas mokra plama.
Żółtków na razie trzeba zwodzić. Obawiam się, że nie pójdą tak łatwo na spotkanie w publicznym miejscu. Jak na razie bardzo naciskają na odwiedziny u nich. Teraz pytanie: co dalej robimy z walizką. Damy radę dostać się do danych? A nawet jeśli, to co z nimi zrobimy? Może spróbować odsprzedać armatę i walizkę właścicielowi, czyli gościowi z TV? Za zwrócenie własności w jednym kawałku może zgarniemy znaleźne?
- Dobra już dobra zobaczymy co da się zrobić. Ale zobaczcie ta waliza ma tylko interface neauralny i to zapewne jedyny dostęp do środka. Jak zaczniemy przy tym grzebać to zapewne już nikt nigdy się do niej nie podłączy, a wątpię czy istnieje kopia danych które zawiera. Jak coś przestaje działać to się taki sprzęt utylizuje, a nie naprawia.
Nadajnik nie działał i pewnie sam się nie uruchomi. Bardziej martwię się tym, że chinole nas sprzedadzą za ramkę fajek. Wiedzą, że tam byliśmy i mają podejrzenia, że maczaliśmy w tym palce.
Nadajnik nie działał i pewnie sam się nie uruchomi. Bardziej martwię się tym, że chinole nas sprzedadzą za ramkę fajek. Wiedzą, że tam byliśmy i mają podejrzenia, że maczaliśmy w tym palce.
Oglądam jeszcze raz walizę. Sprawdzam czy diody przy interfejsie są nadal martwe. Szukam też jakiegoś sposobu na dostęp do środka. Oglądam też giwerę którą przywlekliśmy do mieszkania. Pierwsze co robię to usuwam magazynek i nabój z lufy. Później szukam jakiegoś potencjalnego lokalizatora elektronicznego
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- No i co dasz radę sprawdzić ewentualne lokalizatory? Napewno są pod tą osłoną , oooo tam, widzisz Eric? Nie tu... Tam pod tym plastikiem. - Gonzo z miną eksperta przypatrywał się pracy Erica, choć prawda była taka, że fixer nie potrafiłby zreperować wyplątanej sznurówki od buta. Technik nie lubił gdy ktoś taki wpieprzał mu się w robotę, toteż odpowiedział szybko:
- Spokojnie, najpierw przyczłapy do burgatora trzeba rozbezpieczyć...
- No co ty ze mnie debila robisz? Przecież to jasne, że trzeba burgatory sprawdzić. Kurwa wszystko trzeba tłumaczyć wam jak dzieciom... - ostatnie słowa Gonzalesa utonęły w rechocie Białasa.
- I czego rżysz? Nie znasz się to się nie wtrącaj. - skarcił go Goznales.
- Co to kurwa są burgatory? - spytał Młody, naprwdę nie wiedzący o czym mowa. Gonzo utkwił zapędzony w pułapkę bez wyjścia, bo podobnie jak Badass nie miał bladego pojęcia czym mogły być wspomniane terminy:
- No jak to co? Młody gdzieś ty się uchował, to są te... Puta... No.. Aaaa kurwa spytaj Erica.
Wątek techniczny
Scenka rodzajowa, gdy Eric ponownie ryzykuje zdrowiem i życiem dla dobra reszty bandy.
Tak z innej strony. Mamy Badassa. Myślę, że będzie idealny do zwiadu. Azjaci go nie znają, woęc jakby się kopsnął Młody na miejsce, gdzie ustalimy spotkanie, to byłoby git-majonez!
- Spokojnie, najpierw przyczłapy do burgatora trzeba rozbezpieczyć...
- No co ty ze mnie debila robisz? Przecież to jasne, że trzeba burgatory sprawdzić. Kurwa wszystko trzeba tłumaczyć wam jak dzieciom... - ostatnie słowa Gonzalesa utonęły w rechocie Białasa.
- I czego rżysz? Nie znasz się to się nie wtrącaj. - skarcił go Goznales.
- Co to kurwa są burgatory? - spytał Młody, naprwdę nie wiedzący o czym mowa. Gonzo utkwił zapędzony w pułapkę bez wyjścia, bo podobnie jak Badass nie miał bladego pojęcia czym mogły być wspomniane terminy:
- No jak to co? Młody gdzieś ty się uchował, to są te... Puta... No.. Aaaa kurwa spytaj Erica.
Wątek techniczny
Scenka rodzajowa, gdy Eric ponownie ryzykuje zdrowiem i życiem dla dobra reszty bandy.
Tak z innej strony. Mamy Badassa. Myślę, że będzie idealny do zwiadu. Azjaci go nie znają, woęc jakby się kopsnął Młody na miejsce, gdzie ustalimy spotkanie, to byłoby git-majonez!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kwatera w Northside, 2 listopada 2021, 23:50
Przepędzony sprzed telewizora, Temperstone podrapał się z irytacją w kroczu, po czym wyciągnął z lodówki następną puszkę Grzmota i wrócił do swego przesiąkniętego wonią spalenizny pokoju. Spojrzenie mężczyzny zatrzymało się na srebrzystym nośniku danych, próbując przeniknąć na wylot pancerną osłonę kompletu sprzęgniętych ze sobą twardych dysków.
Pociągając z puszki piwo technik spozierał na walizkę przez dłuższą chwilę, potem zaś klapnął na krzesło dotykając z grymasem bólu poszarpanego szrapnelem ucha.
- Dam ci popalić, ty kurwia skrzynko - mruknął pod nosem pochylając się nad neuralnym interfejsem i oglądając bacznie rząd miniaturowych diod sąsiadujących z gniazdem złącza - Zerżnę cię jak ci dwa tę laksę...
Srebrzysty neseser nie wydał z siebie najmniejszego dźwięku, jakby prowokując pogrążonego w zadumie Erica. Pozornie sprawiał wrażenie wyłączonego z zasilania, ale Temper wiedział, że to tylko pozory, bo w ułamku sekundy przed wybuchem diagnostycznego skanera kilka diod błysnęło ostrzegawczą czerwienią.
Nośnik danych pozostawał w trybie zasilania, chociaż niemal wszystkie jego funkcje sprawiały wrażenie uśpionych albo wyłączonych z użytku; wszystkie z wyjątkiem bardzo niebezpiecznego firewalla.
Po dłuższym namyśle wspomaganym łukami zimnego Grzmota Eric doszedł do wniosku, że lokalizator urządzenia musiał zostać wyłączony z premedytacją - wszystkie przenośne terminale służące do magazynowania poufnych danych wyposażone były w skomplikowane systemy namierzania, a od chwili masakry w Northside mijały prawie dwie godziny.
Gdyby lokalizator działał, apartamentowiec czwórki przyjaciół już byłby oblegany przez sekcję specjalną korporacji, a tymczasem nikt nie zawracał jego mieszkańcom głowy.
W głowie Erica pojawiło się zatem pytanie, na które technik nie potrafił jasno odpowiedzieć: dlaczego ktoś miałby lokalizator rozmyślnie wyłączyć?
Przepędzony sprzed telewizora, Temperstone podrapał się z irytacją w kroczu, po czym wyciągnął z lodówki następną puszkę Grzmota i wrócił do swego przesiąkniętego wonią spalenizny pokoju. Spojrzenie mężczyzny zatrzymało się na srebrzystym nośniku danych, próbując przeniknąć na wylot pancerną osłonę kompletu sprzęgniętych ze sobą twardych dysków.
Pociągając z puszki piwo technik spozierał na walizkę przez dłuższą chwilę, potem zaś klapnął na krzesło dotykając z grymasem bólu poszarpanego szrapnelem ucha.
- Dam ci popalić, ty kurwia skrzynko - mruknął pod nosem pochylając się nad neuralnym interfejsem i oglądając bacznie rząd miniaturowych diod sąsiadujących z gniazdem złącza - Zerżnę cię jak ci dwa tę laksę...
Srebrzysty neseser nie wydał z siebie najmniejszego dźwięku, jakby prowokując pogrążonego w zadumie Erica. Pozornie sprawiał wrażenie wyłączonego z zasilania, ale Temper wiedział, że to tylko pozory, bo w ułamku sekundy przed wybuchem diagnostycznego skanera kilka diod błysnęło ostrzegawczą czerwienią.
Nośnik danych pozostawał w trybie zasilania, chociaż niemal wszystkie jego funkcje sprawiały wrażenie uśpionych albo wyłączonych z użytku; wszystkie z wyjątkiem bardzo niebezpiecznego firewalla.
Po dłuższym namyśle wspomaganym łukami zimnego Grzmota Eric doszedł do wniosku, że lokalizator urządzenia musiał zostać wyłączony z premedytacją - wszystkie przenośne terminale służące do magazynowania poufnych danych wyposażone były w skomplikowane systemy namierzania, a od chwili masakry w Northside mijały prawie dwie godziny.
Gdyby lokalizator działał, apartamentowiec czwórki przyjaciół już byłby oblegany przez sekcję specjalną korporacji, a tymczasem nikt nie zawracał jego mieszkańcom głowy.
W głowie Erica pojawiło się zatem pytanie, na które technik nie potrafił jasno odpowiedzieć: dlaczego ktoś miałby lokalizator rozmyślnie wyłączyć?