PBF - Bournemouth after Midnight

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 listopada 2014, 09:49

Bournemouth; Spearmint Rhino; 17.11.14 wieczór;

Jako pierwszy dosłyszał coś innego niż chaos rozmowy pionów, pośród którego słyszał i swój własny. Dźwoęk był wysoki, wibrujący... Odgłos plastiku uderzającego w szaleńczym staccato o drewnianą powierzchnię.

Rozmowy ucichły. Wyobraźnia ślepca podsunęła mu wizję Ventrue wpatrzonego w prostokątny kształt podrygujący na biurku i innych wpatrzonych w Xaviera. Koroview tylko słuchał.

Komórka wibrowała, głośno podrygując na drewnianym blacie eleganckiego biurka Price'a. Xavier spojrzał na ekran komórki, zamierzając zdecydować, czy rozmówca może poczekać czy nie.Gilbert... stwierdził w myślach. On nie mógł czekać, nie teraz. Miał z pewnością coś ważnego do zakomunikowania.

- Przepraszam na chwilę. To ważne...

Wampir podniósł z dębowego blatu harcującą w chaotycznym pląsie komórkę i odebrał połączenie, wcześniej oddaliwszy się nieco od innych. Cwetan skwitował to cieniem uśmiechu. Nawet śmiertelnik z tej odległości mógł dosłyszeć słowa rozmówcy.

- Witaj Xavier. Może Cie to zainteresuje, może nie. Było włamanie do willi na Sandbanks. Dom niejakiej Mrs Vaughn, zamieszkałej w Londynie, osiemdziesięcioletniej samotnej wdowy z dużym majątkiem. Mam jeszcze porzuconego Bentleya na Saint Michael's Rd. Paru studentów skorzystało z okazji i sączyło sobie piwa w środku. Auto należy do Mr Charlesa Hortona zamieszkałego na Southbourne... - Gilbert zawahał się na chwilę: - To niedaleko Boscombe... Jeszcze nie kontaktowaliśmy się z właścicielami.

Żadne z nazwisk nie było w jakikolwiek sposób znane Price'owi i żadnego nie potrafił skojarzyć z Vallo. Zbyt mało wiedział o primogenie księcia. Wampir w bardzo ludzki sposób westchnął i opuścił ramiona zrezygnowany.


Wątek techniczny

Pozwoliłem sobie dosłyszeć wszystkim rozmówcę Xaviera, żeby ułatwić wszystkim ewentualną analizę faktów.

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 25 listopada 2014, 12:20

- Jakieś problemy Xavierze? - Achille pochylił sie lekko do przodu odsuwajac jednocześnie wskazujacym placem kielich z krwia. - Wybacz, ale Twoja komorka jest na tyle głośna ze nie mogłem nie usłyszec Twojej rozmowy. Mam nadzieje że wszystko w porzadku, zwłaszcza że sam nie potrafię nic Ci powiedziec o Pani Vanthon albo Charlesie Hortonie. Za wyjatkiem tego, że jadac z Southbourne do Sandbanks mijasz Saint Michael's Rd dopowiedział w myslach. O ile zdecydowałes sie jechac W Cilff Rd. zamiast A338. "Unikaj autostrad i drog szybkiego ruchu" przypominał sobie. Nie mogł jednak odnaleśc w pamieci kto dał mu taka radę. Coż, niezaleznie od tego kto to powiedział jest to całkiem dobry pomysl.

- Chociaż... - podniosł palec do ust w zamyśleniu - to zabawne bo zupełnie inny Charles Horton: Charles Horton Cooley stworzył socjologiczna teorie ładnie wpasowujaca sie w nasze spotkanie. Otoż uważał, ze nasza samoocena w całości oparta jest na reakcji otoczenia. Jeżeli w społeczności jesteśmy docenieni to sami czujemy sie usatysfakcjonowani. Mechanizm ten jest jednak absolutnie wadliwy: działa nawet wtedy, gdy nie dostajemy żadnej informacji od otoczenia. Wtedy po prostu wyrabiamy sobie opinie o otaczajacych nas osobach i wnioskujemy... nie to złe słowo: wymyślamy sobie co o nas myśla. To wystarcza, żeby zbudowac swoja samoocene. Dla nas typowe jest na przyklad że czujemy sie czescia ogromnego spisku. Jakżeby inaczej, przeciez już tacy jesteśmy, prawda? Wszyscy o tym wiedza, wiec wniosek musi byc słuszny.

Achille odchylił sie w fotelu i założył noge na noge. - Nie jest jednak prawda że własciwie nic o sobie nie wiemy? Oczywiscie każdy z nas ma swoje małe sekrety, ktore pragnie zachowac... - uśmiechnał sie w sposob trudny do jednoznaczego zdefiniowania. Własciwie protekcjonalnie ale jednocześnie sympatycznie i zupełnie bez złośliwości czy lekceważenia. - ... ale jakoś sobie z tym poradzimy. Wszystko czego potrzebujemy to odwaga oraz fakty. Nie krecmy sie w teori Cooleya. - Achille odwrocil sie do Ventru i z uśmiechem spytał - Wiec Xavierze, do czego Tobie oraz Panu Vallo jest potrzebna nasza przyszla Koteria i co oferujecie w zamian?

W sekunde po wypowiedzeniu ostatniego zdania przypominał sobie że nikt nie ostrzegal go przed autostradami. To był cytat z Matrixa. Mimo wszystko nieglupi. pomyslal.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 25 listopada 2014, 13:19

...oferty i układy.. ulotne zabawki... poczuli ich smak.. -Koroviev odchylił głowę do tyłu by wchłonąć subtelną nutę ekstrawagancji i stylu unoszącą się w gęstniejącym z każdą chwilą powietrzu.

Zatem stali się koterią, choć jeszcze udają.. odgrywają przed sobą cały ten cyrk, by zyskać najlepsze miejsca i przywileje nawet w tak wąskim gronie. Jakże to ludzkie! Są zatem bardzo młodzi, lub kurczowo trzymają się starych nawyków, by zepchnąć bestię gdzieś głębiej.. przykryć fasadą niby istotnych wrażeń codzienności. Doskonały wybór, panie Vallo..

Achille... wydawał się kainitą o pełnym brzuchu, oddającym się odczuwalnej, bądź wykreowanej pasji. Marcus zastanawiał się czegóż może oczekiwać owa persona. Musiał przyznać, że pytanie skierowane do Xaviera nieco go zaskoczyło. Wzbudziło ciekawość.
Wzór stawał się coraz ciekawszy. Marcus znów nie oparł się pokusie subtelnej zmiany, czy ukrytej podpowiedzi zawartej w pytaniu eleganta, której wciąż zdawał się nie zauważać Xavier.

-Czyż nie byłoby przyjemnie spotkać się tu ponownie i spędzić nieco czasu na rzeźbieniu figur w lodzie? Przyznam, że chwilami brakuje mi nieco bardziej twórczych rozrywek.

Nieco zbyt gwałtownym ruchem sięgnął po kielich rozlewając jego zawartość. Wyczuwalne ukłucie straty w sercach zgromadzonych. Zakłopotanie. Wymowny, powolny gest przeprosin.
Pinki ożywił się nieco w mgnieniu oka znajdując swą okazję.

-Jakże niezmierzalna jest cena przetrwania. Kaprysem losu skorzystał pies.

Stawka poszła w górę Xavierze. -pomyślał obracając głowę w kierunku gospodarza.
Spoiler!
Rozlanie krwi jest zamierzone. Odgrywam zakłopotanie Staram się manipulować innymi, by poczuli się jak psy zgarniające z pańskiego stołu, bądź jak Ci, którzy tracą najwięcej marnując swoją szansę na krew.
Marcus chce, by Xavier lepiej się wykazał więc podbił stawkę tej gry.
Przyjmuję zatem zaproponowany wariant pisowni:
kursywa- myśli, dyscypliny, w rodzaju telepatia
od myślnika- wypowiedzi
wątek techniczny i uwagi mechaniczne zaś proponuję zamieszczać w niebieskiej ramce
Ostatnio zmieniony 25 listopada 2014, 13:32 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 25 listopada 2014, 14:11

- Wyślij tam swoich ludzi niech, zabezpieczą dowody. Teraz musze kończyć, mam ważne spotkanie. Będziemy w kontakcie. Xavier rozłączył się i schował telefon do kieszeni marynarki. Patrząc na rozlaną krew spojrzał na Marcusa i siedzącego obok Tremera.

- Thomas proszę Cię uprzejmie, czy mógłbyś pomóc mojemu gościowi z kielichem? Widzę, że ma problem i potrzebuje pomocy.

Siedząc spokojnie na wygodnym fotelu Ventrue powiedział:

- Wczoraj byłem na spotkaniu z Michaelem Vallo w jego apartamencie, ponieważ chciał się ze mną widzieć. Powiedział mi, że zamierza się dzisiejszego wieczoru z nami wszystkimi spotkać. Z rozmowy wywnioskowałem, że był pewien, iż wszyscy znajdziecie się w moim klubie dzisiejszej nocy. Nie powiedział mi, czy kontaktował się z wami w tej sprawie, a ja nie pytałem. Prosił tylko bym, przygotował miejsce na spotkanie. Nie chciał zdradzić nic więcej. Odpowiedział tylko na jedno pytanie, a dokładnie dowiedziałem się że nad domeną wisi niebezpieczeństwo. Resztę miał przekazać nam jakąś godzinę temu. Jak widzicie nie ma go tutaj. Mój dobry znajomy sprawdza dla nas, czy Vallo przydarzyło się coś niebezpiecznego.

Xavier wstał spojrzał na zegarek, po czym kontynuował:

- Nie zaprosiłem was tutaj, by słuchać waszych osobistych wycieczek na mój temat. Marcus znasz mnie długie lata i możesz potwierdzić, że nigdy nie zostawiłem na lodzie, tych którzy przyszli do mnie po pomoc i radę. Koteria to mój pomysł, gdybyście odmówili poszukałbym innych zainteresowanych. Każdy z was ma jednak indywidualne atuty i dostrzegam w tym duże możliwości. Jeżeli uważacie, że to pomysł Pana Vallo, to jesteście w błędzie. Mam nadzieję, że nie jestem jedyną osoba w tym pokoju, która obawia się o bezpieczeństwo innych Spokrewnionych, chociaż można odnieść takie wrażenie , że tylko ja się tym przejmuję. Większość z was jest nowa, więc powiem to, co wszyscy wyrzuceni za margines wampirzego społeczeństwa wiedzą i za co mnie szanują. Przejmuje się losem innych - to zdanie Xavier powiedział tak bardzo delikatnym i spokojnym głosem. - Skoro Michael Vallo powiedział, że coś grozi wszystkim to nam również. Koteria daje większą szansę przetrwania, ponieważ zakłada, iż będziemy współpracować i wspierać się wzajemnie. Jak nie weźmiemy sprawy w swoje ręce teraz, potem może być już za późno.

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy