PBF - Wojna z Cieniem

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 29 października 2014, 17:58

Ustalenia tygrysołaka:
Hrabina Nicolette ma 300 ciężkiej jazdy i około 1200 piechoty. Połowa jej sił to nieumarli.
Ghelog widział statek Władców przelatujący nad ziemiami hrabiny, leciał ku Krainie Popiołów.
Co dalej robicie? Zbieracie sojuszników, wzywacie kawalerię z Imperium? Coś innego?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 01 listopada 2014, 11:04

Kurna totalnie się pogubiłem. Aravenie mógłbyś tak w kilku treściwych zdaniach nakreślić nasze dokonania od czasu zadymy z Konradem?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 listopada 2014, 11:29

Wyjaśnienia MG:

Generalnie Radagast, druidzi Gheolg i gobliny przez około 2 tygodnie po dogadaniu się z Czarnym Księciem robiliście zwiad na terenach Władców. Wyszedł bardzo udanie, dość precyzyjnie oszacowaliście siły wroga.

Ghelog odkrył pewne poboczne i złe działania wspomnianej hrabiny, ofiary z dzieci i inne takie.

Vader snuje plany, zawiadamia sojuszników głownie magią i gołębiami pocztowymi.

Teraz macie zdecydować znając siły wroga silniejsze niż wy 2.5 do 3 razy, kogo ściągacie na pomoc i jak chcecie sprawić by miejscowi potentaci Wam pomogli (książe Amras, Emhyr, Konrad, książe Malloblaudem, hrabina Nicolette, nekromanta Konrad, Druidzi, elfy, krasnoludy, książe Amras, katańskie wojsko w tym templariusze).

Pytanie czy hrabina np. współpracuje z Władcami i kogo wesprze w nadchodzącej wojnie.
W miarę jasne teraz wszytko, czy macie kolejne pytania?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 listopada 2014, 21:47

Ja myslałem, że Mallaude, smok Kondzik, Emhyr, dudzi, elfy, repki, templariusze, krasnale są zwarci i gotowi do wojny. To mamy ich jeszcze raz organizować?

Książe Amras jest za daleko, żeby czekać na jego wojska z Waluzji. Hrabina... hmmm chce ktoś nią pogadać i wybadać?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 listopada 2014, 22:42

Na razie to prowadzicie działania wywiadowcze, musicie określić czas i miejsce koncentracji, na to trzeba ze 15 dni by si wszyscy zebrali.
Poprą was, kwestia tylko jak dużymi siłami. Jakieś przemowy mile widziane.

Dingo
Reactions:
Posty: 56
Rejestracja: 18 września 2014, 12:36

Post autor: Dingo » 03 listopada 2014, 12:03

Ghelog

Pozdrowienia dla Konrada Lewandowskiego

Ghelog zmiennokształtny, druid, sługa Malara, nadal polował, na agentów Władców, tym razem jednak coś również polowało na niego.Przeciągłe, wibrujące wycie wilkołaka rozległo się gdzieś w głębi mrocznego matecznika. Śpiew słowika urwał się, ucichły świerszcze. Nawet wiatr zamarł i wszystkie cienie znieruchomiały. Jeden tylko wielki, okrągły księżyc trwał niczym nie wzruszony, siejąc mocną, srebrzystą poświatą. Ghelog przystanął na moment i zwrócił głowę w stronę, z której doleciał go głos. Ocenił odległość. Było blisko. Za blisko.Ruszył dalej. Długim susem przesadził strumień i biegł, prawie nie dotykając spiczastych traw. Śpieszył się, lecz to nie strach go poganiał. Powodem był informacje jakie zdobył. Musiał zdążyć je przekazać.Wypadł z pomiędzy drzew na niewielką polanę i stanął jak wryty. Instynkt tylko na małą chwilę wyprzedził wzrok.
Teraz zobaczył. Przypadł do ziemi, jeżąc sierść na grzbiecie.- Jednak nie biegłem dość szybko, musiał obejść - pomyślał, patrząc na kształt, który wynurzył się przed nim.Wilkołak był zaskoczony, szedł przecież śladem człowieka, już wyobrażał sobie, smakował świeżą krew i ciepłe drgające jeszcze mięso, a tu...Dwie pary świecących oczu niemo wpatrywały się w siebie: czerwonosine wilkołaka i zielonkawe Gheloga.- Odejdzie, czy nie odejdzie? - zastanawiał się tygrysołak.

Wilczy lykantrop wahał się krótko. W ułamku sekundy, niczym błyskawica, runął do przodu.
Zakręcili się w opętańczym tańcu, a strzępy darni i fontanny ziemi rozpryskiwały się na wszystkie strony. Zwarli się ciasno i miotali tak gwałtownie, że Ghelog nawet nie usiłował wyciągnąć pazurów. Każda próba uwolnienia łap mogła mieć tylko jeden koniec: ucieczkę wilkołaka wraz z częścią jego nogi. Nie miał wyjścia ostro skręcając łeb, wgryzł się w krtań napastnika. Wycie zamieniło się w charkotliwy bełkot. Gdyby miał zęby takie, jak te, co wpiły się w niego, byłoby już po walce. Ale jego były krótsze i tkwiły w dużo mniejszej paszczy. Jednak zrobiły swoje - wilkołak puścił i w tym samym momencie uczynił to Ghelog. Odskoczyli od siebie.
Ghelog prychnął i warknął gardłowo. Odpowiedziało mu tylko chrypienie wilkołaka. Rzucił kilka szybkich spojrzeń. Napiął mięśnie. Miękkie opuszki rozchyliły się i potężne szpony w księżycowej poświacie rozbłysły jak polerowana stal.Wilkołak zamilkł, sprężył się i zaszarżował, rozchylając szczęki. Kły przeciw pazurom.
Cios wilkołaczych pazurów o włos minął bok Gheloga. Wilkołak na ułamek sekundy stracił równowagę, a malaryta natychmiast to wykorzystał tnąc pazurami. Trysnęła krew, wilkostwór zatoczył się do tyłu.
Zraniony wilkołak otworzył szeroko pysk warcząc z bólu. Z jego boku lała się krew, minie chwila zanim jego zdolności regeneracyjne zadziałają, a druid nie miał zamiaru dawać mu czasu. Czując szansę uderzył ponownie, orząc tors wroga pazurami. Krew była wszędzie, rozpalony walka tygrysołak uderzał raz za razem.
Krew była wszędzie, Ghelog czując swoją przewagę uderzył znowu. Ciężko ranny wilkołak odsłaniał się coraz bardziej. Zęby Gheloga zacisnęły się na barku wroga łamiąc kość obojczyka...
Najbliższe chwile wypełniły wściekłe ryki obu walczących bestii i zadawane z obu stron ciosy. Ghelog znów rozkrwawił przeciwnika, ale wilkołak nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Jego zęby zacisnęły się na przedniej łapie druida upuszczając mu krwi.
Ghelog nie certoląc się wyrwał łapę z pyska wroga zostawiając mu kawałek ciała. Warcząc z bólu i wściekłości ponownie zagrabił pazurami brzuch wilkołaka, wyduszając z niego bolesne skomlenie.

Najbliższe chwile wypełniły zadawane z obu stron ciosy. Przeciwnicy nie odpuszczali nawet na chwilę jak to jest możliwe tylko między istotami które krew i ekstazę walki cenią wyżej niż własne życie. A Ghelog z każda chwila był coraz słabszy...
Mimo to walczył choć krew zalewała mu oczy. I w końcu...
Potwór leżał