PBF - Boskie potyczki

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 05 października 2014, 11:32

- Spokojnie, spokojnie - rozłożył ręce Drayaharus. - To tylko ożywione posągi. Mogę poruszać głowami i tyle. O, spójrzcie - powiedział z dumą gnom, po czym podszedł do jednego z posągów i uderzył go lekko pięścią. - Widzicie? Nic się nie dzieje...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 05 października 2014, 12:46

Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu

Drayaharus dziarskim krokiem przemaszerował w stronę posągu elfiego rycerza i z swym wrodzonym spokojem uderzył go pięścią jednocześnie się uśmiechając. Jako iluzjonista znał się na tego typu sztuczkach. Wszak to normalne, że właściciel bogatej posesji stawia przed wejściem jakiś straszak, coś co odstraszy niepowołanych gości. Może to być czaszka na kiju, szkaradny bądź straszny posąg, tabliczka z groźbami czy półolbrzym Forgim z małą acz twardą jak skała maczugą. Taki ochroniarz ma zadanie zatrzymać przy wejściu osoby niezaproszone na balu urodzinowy córki bogatego gnoma Ferebringotiura lub trzasnąć po czerepie niewinnego Imaginerusa, który co prawda był na liście, ale ponoć został nierozpoznany. I to akurat wtedy gdy rzeczony gnom został przyłapany na podglądaniu jego córki w kąpieli.

Fala niezbyt przyjemnych wspomnień wróciła do Drayaharusa jak fala przyboju. Cóż tym razem jednak Imaginerus był pewien, że poruszająca się głowa posągu to sprytna sztuczka iluzoryczna wykonana przez doskonałego rzeźbiarza.

Widać jednak posąg nie słyszał o takich trikach, bo zamiast stać niewzruszenie tak jak normalny posąg powinien to on ze zgrzytem trących kamieniu zmienił ustawieni swojego ogromnego miecza z paradnego na postawę poprzedzającą atak.

Oniemiały gnom stał niepewnie mrugając oczami i mruczał coś, że nikogo przecież nie podglądał, a Huskun wyłapał swoimi nietoperzami uszami stukot sandałów swoich przybocznych, którzy ruszyli pędem w stronę lasu.

Tymczasem posąg trwał z mieczem uniesionym nad głową Drayaharuasa, jak... no właśnie, jak posąg.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 05 października 2014, 14:20

Iluzjonista nie czekał już na dalsze wydarzenia, tylko rzucił się w bok, starając się przeturlać poza zasięg kamiennego miecza. Po wszystkim wstanie, i powie:

- He, ale was nastraszyłem, co?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 października 2014, 08:14

Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu

Huskun zasyczał niczym nadepnięta żmija, nie potrafiąc uwierzyć w tchórzostwo swych przybocznych. Brubrin i Galbas bez wątpienia wiele w ostatnim czasie przeszli, byli wszak świadkami wydarzeń strasznej nocy, kiedy próbowali napaść na śpiącego nad rzeczką Orofara, potem zaś przypadło im w udziale oglądanie spektakularnego mordu na Uharze i jeszcze na dodatek spadły im na głowy wszystkie cuda i dziwy Rotgan-kiru, ale mimo wszystko mogli okazać chociaż trochę hartu ducha!

A nie uciekać na złamanie karku w pobliskie chaszcze, omal nie porzucając przy tym swojej broni.

Wściekły na ziomków szaman stanął w rozkroku za plecami reszty drużyny, obierając sobie miejsce dość oddalone od posągu, by zapewnić przynajmniej częściowe bezpieczeństwo, a zarazem dość bliskie, aby móc wszystko doskonale widzieć. Ściskany w ręce amulet pulsował przyjemnym ciepłem, gotowy upuścić w ciało zaklinacza magiczną energię, gdyby pojawiła się potrzeba sięgnięcia po zaklęcia.
Wybatożę tych tchórzy, kiedy tylko wrócą! (najpewniej w trakcie powrotu z Akal-mar). Jak rozumiem, kamienny rycerz na razie tylko pogroził gnomowi mieczem, w formie odstraszenia? Jeśli tak, trzeba się zastanowić nad sposobem wywołania na zewnątrz gospodarza.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 października 2014, 10:10

Barthur o mało sam nie skoczył w krzaki za goblinami. Złapał się na tym, że choć nie przeraził go wąpierz i insze okropieństwa, to w obecności goblinów poddawał się zbyt szybko owczemu pędowi. Zmitygował się na szczeście w porę, nim ktokolwiek zauważył co zamierzał olbrzym.

- Ty głupieloku! Mało żech... Mało żech nie zaatakowoł tego statua - wypalił na prędce aby ukryć to co naprawdę jeszcze chwilę temu miał uczynić.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 08 października 2014, 10:50

Jest tam kto?
Tu tan Balin z towarzyszami, nie mamy złych zamiarów, a sprawa jest ważna, wiele istot może ucierpieć jeśli nie porozmawiacie z nami.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 października 2014, 17:27

Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu

Huskun cofnął się w stronę chaszczy, gdzie chwilę wcześniej zniknęli jego przyboczni. Kamienny posąg stał w miejscu grożąc mieczem skonfundowanemu gnomowi, więc zaklinacz uznał, że chwilowo nie powinien czuć się zagrożony.

- Wyłaźcie, a już, we parszywe tchórze! - wrzasnął goblin czując ponowny przypływ złości - Natychmiast wracajcie albo bardzo tego pożałujecie!
Huskun generalnie nie potrzebuje obu łapserdaków, ale ich ucieczka godzi w prestiż jego urzędu! :o

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 08 października 2014, 20:42

Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu

Skonfundowany gnom odskoczył od posągu jak poparzony i poprawił ubranie przy kołnierzu bo nagle poczuł, że jakoś go w tym miejscu uwiera i przez to nie może nabrać takiej iloci powietrza jak potrzebuje. Postawę miał jednak hardą i udawał, że nie przejmuje się owymi okolicznościami jak przyszłorocznymi zbiorami agawy.

Balin podejrzewając w owym zajściu bezpośrednio macał palce właściciel wieży złożył ręce w tubę i krzyknął donośnym głosem w stronę szczytu wzgórza. Poczekał chwilę, jednak nie było, żadnego odzewu. Albo odległość była zbyt duża, albo został zignorowany.

Tymczasem Huskun ruszył w stronę chaszczy gdzie zniknęli jego "przyboczni", jednak i jego nawoływania nie przyniosły żadnego skutku.

W całym tym czasie żaden z posągów nie drgnął nawet na jotę.

Przed Nieulękłymi piętrzyła się stroma ścieżka, gdzie na każdym zakręcie stała kolejna para identycznych posągów.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 09 października 2014, 13:35

Czy dobrze rozumiem, że posąg zareagował tylko na "atak" a potem już nic więcej nie zrobił, mimo, że gnom stał pod jego ostrzem?
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 października 2014, 13:58

To może jakby iść spokojnie, bez broni, to nas te elfie wynalazki nie poszatkują, na plasterki.
Balin rusza spokojnym krokiem dalej w kierunku wieży bez broni i wrogich zamiarów.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 09 października 2014, 15:36

Gnom głośno przełknął ślinę i poluzował ubranie przy szyi, masując przy tym kark.

- A byście widzieli wasze miny, chi, chi, chi... - zachichotał nerwowo, wracając powoli do Nieulękłych, nie spuszczając tym samym kamiennych posągów z pola widzenia.
Coś mnie faktycznie dusi, czy to tylko ze strachu i już wszystko w porządeczku?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 09 października 2014, 20:15

Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu

- Te posągi raczej nic nam nie zrobią, jeżeli nie będziemy ich zaczepiać. Wydaje mi się, że to sławne kamienne golemy. Lepiej ich nie prowokujmy - powiedział po dłuższym zastanowieniu Bazookh, ostatnie słowa kierując do Drayaharusa.

Balin ruszył w górę ścieżki obserwując reakcję posągów. Te jednak poprzestały jedyne na obracaniu głowami. Zanim Nieulękli dotarli na szczyt wzgórza minęli cztery pary kamiennych rycerzy. Przy samych schodach prowadzących do wrót wierzy stało jeszcze dwie pary. Na początku i na końcu schodów.

Wrota były jednoskrzydłowe ale słusznych rozmiarów, nie zmuszające nawet gobliny postury Barthura do zniżania głowy. Po pociemniałym dębowym drewnie wyły się misterne metalowe wzmocnienia i zdobienia. Środek wrót wieńczyła, trzymana w paszczy smoka mosiężna kołatka.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 października 2014, 00:00

- Żech słyszoł w tako klechda, że jok pedziesz "mellon", to się wrota odewrą, ale coś mi się zdoje, że te pieruny twardze bydą... - stwoerdził Barthur, zastanawiając się czy wystarczy zapukać, czy będą musieli sami sforsować wejście.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 12 października 2014, 07:55

Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu

Żadne słowa czy to w elficzkiej mowie, czy też gobliniej mowie nie spowodowały, że wrota się otworzyły. Barthur więc postanowił skorzystać z bardziej tradycyjnych metod, uchwycił kołatkę i trzykrotnie uderzył nią w zaśniedziałe okucie. Rozległ się głośny wzmocniony echem stukot.
Balin który mierzył wieżę sceptycznym wzrokiem oszacowując wytrzymałość jej konstrukcji, spostrzegł głowę wychyloną za taras. Skonfundowany zamiast zobaczyć brodatą lub wąsatą twarzy twarz starca widział piegowatą twarzyczkę co najwyżej kilkunastoletniej dziewczynki. Głowa jednak szybko się schowała, a po chwili przy drzwiach rozległ się tubalny płynący z otoczenia głos.

- Kim jesteście i co was tu sprowadza?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 października 2014, 14:23

Barthur spojrzał po wszystkich obecnych nie bardzo kwapiących się do odpowiedzi. Jemu samemu nagle zaschło w gębie tak, że ledwo jęzorem mógł ruszyć. Wydusił z siebie kilka nieskładnych eeee i beee tak jakby nigdy nie gadał w żadnym z ludzkich językow, ale wreszcie przemógł się:

- Noo jo żech jest Barthur, goblin z dziada i pradziada, a to som moje druhy i zwią nos Nieulękli... - olbrzym pomyślał, że przedstawić się kulturalnie napewno nie zawadzi: - myśmy przyszli, bo żech słyszeli co w tyj wieża mieszkoła kiedyś Elissa, co się alchemia zajmowoła. Żech chcieli o różne dekokty i eliksiry pogodoć.

ODPOWIEDZ