Mocna rzecz, czekam na opis Drussa.
PBF - Płomień Assurbanipala
Krew głucho tętniła w skroniach gdy wypadł zza krzaków na pustą przestrzeń przed ostatnimi zabudowaniami wioski. Na niebie unosiła się chmara skrzydlatych stworów, co i rusz któryś z dzikim wrzaskiem rzucał się w dół ku upatrzonej ofierze.
Widok masakrowanych, rozrywanych, zabijanych z bezmyślnym okrucieństwem kobiet i dzieci wzburzył krew barbarzyńcy. Przed oczyma stanęły mu jako żywe wydarzenia z przeszłości, porwanie sióstr i bezeceństwa dokonywane na mieszkańcach rodzinnej wioski.
Zmrużył oczy do wtóru napinających się mięśni i podrywając kuszę z dzikim rykiem ruszył w tan ze śmiercią nie zważając na pojawiające się strzały.
W biegu wystrzelił z broni odrzucając ją natychmiast i wyrywając topory zza pasa posłał je w upatrzone cele. Nie sprawdzając czy pociski dosięgły celu runął z pianą na ustach w największą ciżbę napastników kotłującą się z kilkoma wystraszonymi młodzieńcami usiłującymi chronić kobiety z dziećmi.
Impet z jakim dopadł i ciął dwuręcznym toporem najbliższego Akaana wprost przepołowił paskudne cielsko. Potem w pamięci zostały tylko rozprute podbrzusza, odrąbywane kończyny i wrzask okaleczonych stworów. Bez skrzydeł, brocząc krwią z ran zadanych ogromnym ostrzem, starały się odpełzać jak najdalej lecz młodzież wsparta przez żadnego zemsty wojownika szybko ochłonęła i nabrawszy animuszu dokańczała dzieła zniszczenia...
Widok masakrowanych, rozrywanych, zabijanych z bezmyślnym okrucieństwem kobiet i dzieci wzburzył krew barbarzyńcy. Przed oczyma stanęły mu jako żywe wydarzenia z przeszłości, porwanie sióstr i bezeceństwa dokonywane na mieszkańcach rodzinnej wioski.
Zmrużył oczy do wtóru napinających się mięśni i podrywając kuszę z dzikim rykiem ruszył w tan ze śmiercią nie zważając na pojawiające się strzały.
W biegu wystrzelił z broni odrzucając ją natychmiast i wyrywając topory zza pasa posłał je w upatrzone cele. Nie sprawdzając czy pociski dosięgły celu runął z pianą na ustach w największą ciżbę napastników kotłującą się z kilkoma wystraszonymi młodzieńcami usiłującymi chronić kobiety z dziećmi.
Impet z jakim dopadł i ciął dwuręcznym toporem najbliższego Akaana wprost przepołowił paskudne cielsko. Potem w pamięci zostały tylko rozprute podbrzusza, odrąbywane kończyny i wrzask okaleczonych stworów. Bez skrzydeł, brocząc krwią z ran zadanych ogromnym ostrzem, starały się odpełzać jak najdalej lecz młodzież wsparta przez żadnego zemsty wojownika szybko ochłonęła i nabrawszy animuszu dokańczała dzieła zniszczenia...
Teraz pozostaje chyba wylizanie ran, przegrupowanie i wypad do jaskiń z myślą i żądzą odwetu na niedobitkach 
Oczywiście ostrożnie, nie wiadomo ile ich tu przyleciało...
Oczywiście ostrożnie, nie wiadomo ile ich tu przyleciało...
Ostatnio zmieniony 28 września 2014, 21:21 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.
Ruszmy jeszcze tej nocy, ale zbierzemy tylko ludzi, którzy nie odnieśli żadnych ran. Akaana na pewno się nas teraz nie spodziewają i musimy to wykorzystać. Jak reszta drużyny przystanie na ten (wspaniały!) pomysł, to walnę to w trybie fabularnym.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Idąc za ciosem Białe Lwy zebrały około 100 nie poranionych wojowników i ruszyły noca ku jaskiniom akaana.
Dotarliście około 1 kilometr od jaskiń, jest szarówka, ostatnie 200 metrów nim wejdziecie do jaskiń to otwarty teren.
Jak zamierzacie to rozegrać, kilka akaana lata poza jaskinią, większość jest raczej w środku.
Dotarliście około 1 kilometr od jaskiń, jest szarówka, ostatnie 200 metrów nim wejdziecie do jaskiń to otwarty teren.
Jak zamierzacie to rozegrać, kilka akaana lata poza jaskinią, większość jest raczej w środku.
- Wygraliśmy bitwę, ale jeszcze nie wojnę - splunął krwią Zorian, czyszcząc swój miecz z posoki. Wojownicy, którzy przeżyli bitwę o obronę wsi, stali w czterech szeregach po dwudziestu pięciu ludzi, stojąc na baczność. Kilka godzin treningu musztry i taktyki uczyniła z tych ludzi dobrych rekrutów do - może przy dobrych chęciach - prowincjonalnej warowni w Akwilonii. Tylko tam zdołaliby przeżyć, o ile nie zabiłaby ich nuda.
- Ruszymy natychmiast, dobijemy raz na zawsze te stwory! - krzyknął Zorian, wznosząc miecz. Odpowiedział mu chór zmęczonych, ale owładniętych zemstą ludzi. - Macie chwilę na zebranie zapasów. Kiedy słońce minie tamte drzewo - akwilończyk wskazał wysuszone drzewko na obrzeżach wsi - wtedy wyruszamy. Rozejść się!
***
- Pssst! Tranicos! - zaszeptał Zorian, dając znać innym Białym Lwom, przy przykucnęli. Ukryci nieco dalej wojownicy kucali w krzakach i między drzewami, rozproszeni zgodnie z rozkazem Zoriana. - Musimy szybko i w miarę cicho zestrzelić tych przed jaskinią. Potem zbierzemy suchy chrust, wrzucimy do wejścia do jaskiń i podpalimy, jednocześnie machając tarczami, by dym skierował się do wnętrza siedliska. Akaana wylecą zdezorientowane, a wtedy je dobijemy. Chyba, że macie inny pomysł? - zapytał szeptem, mrużąc oczy i uśmiechając się drapieżnie.
- Ruszymy natychmiast, dobijemy raz na zawsze te stwory! - krzyknął Zorian, wznosząc miecz. Odpowiedział mu chór zmęczonych, ale owładniętych zemstą ludzi. - Macie chwilę na zebranie zapasów. Kiedy słońce minie tamte drzewo - akwilończyk wskazał wysuszone drzewko na obrzeżach wsi - wtedy wyruszamy. Rozejść się!
***
- Pssst! Tranicos! - zaszeptał Zorian, dając znać innym Białym Lwom, przy przykucnęli. Ukryci nieco dalej wojownicy kucali w krzakach i między drzewami, rozproszeni zgodnie z rozkazem Zoriana. - Musimy szybko i w miarę cicho zestrzelić tych przed jaskinią. Potem zbierzemy suchy chrust, wrzucimy do wejścia do jaskiń i podpalimy, jednocześnie machając tarczami, by dym skierował się do wnętrza siedliska. Akaana wylecą zdezorientowane, a wtedy je dobijemy. Chyba, że macie inny pomysł? - zapytał szeptem, mrużąc oczy i uśmiechając się drapieżnie.