Obejrzałem właśnie pierwszy trailer - bardzo ładne te nowe ilustracje obrazujące stwory, chociaż reptillion mnie zaskoczył swą "ludzkością" (całe życie wyobrażałem go sobie jako prawdziwego człekokształtnego gada). Można też zobaczyć oryginalny toporomiecz!
Sądzę też, że nie zasnę ponownie spokojnie, dopóki się nie dowiem, czym są właściwie bawole gigi!
Ogólnie mam ogromny mętlik w głowie i mnóstwo przemyśleń, ale muszę wpierw stanąć na nogi po remoncie i zastanowić się nad swoimi komentarzami...
Czy rzeczywiście Polak potrafi?
-
ghasta
- Reactions:
- Posty: 2356
- Rejestracja: 29 września 2010, 23:48
- Has thanked: 3 times
- Been thanked: 9 times
- Kontakt:
Widzę, że dzięki tej wieści, dinozaury kc-towe powychodziły z zakątków internetu
. W sumie i mnie to dotyczy.
'... każda uwaga jest dla nas niesamowicie ważna, więc piszcie ile się da...' - napisane było ich tyle, że więcej nie ma już o czym.
Już dawno temu utonęły..., świadczy o tym min. wpis Nevara sprzed trzech dni w shoucie (ubawił mnie setnie)wasut napisał(a):
(..)Bez tego tony tekstów i komentarzy, które tu pisaliśmy utoną pod tonami kurzu, ale jeśli się ASowi uda to może coś z naszych postulatów i propozycji będzie miało szansę zaistnieć...
'... każda uwaga jest dla nas niesamowicie ważna, więc piszcie ile się da...' - napisane było ich tyle, że więcej nie ma już o czym.
Jedyny problem, że są to głównie emocje negatywne. W efekcie to, co zostanie zaprezentowane, musi wysadzić czytających z foteli - w pozytywnym tego słowa znaczeniu.Fala hejtu jaka się rozlała świadczy też o jednej ważnej rzeczy: wielu ludzi ma do KC stosunek emocjonalny. Ja się zdziwiłem jak bardzo. Teraz w gestii Arturów jest aby poważnie siąść nad tym i próbować to przekuć na wsparcie, bo emocje się da przekierować - obojętności nie.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Cóż Ghasta, ponieważ ani A.S., ani Never nie śledzili raczej wpisów na portalu w okresie Waszej kilkuletniej i wielkiej aktywności w kwestii świata KC, to nawet nie wiedzą co ich ominęło, jak widać.
Emocje są raczej negatywne, ale na Poltergeiście się już piszącym znudziło raczej. Komentarzy coraz mniej.
Emocje są raczej negatywne, ale na Poltergeiście się już piszącym znudziło raczej. Komentarzy coraz mniej.
Ja obstawiam, że maksymalnie osiągnięty próg, to będzie 5.000, po przekroczeniu 10.000 mocno się zdziwię. Ktoś obstawia bardziej optymistycznie?
Ostatnio zmieniony 11 sierpnia 2014, 18:30 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
wasut
- Reactions:
- Posty: 745
- Rejestracja: 25 stycznia 2009, 18:16
- Lokalizacja: Kraków
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/wasut
- Has thanked: 2 times
- Been thanked: 2 times
Owszem, negatywne emocje, ale są, a to niezwykle istotne. Każde emocje da się przekierować. Popatrz na macherów od Tuska... Na mniejszą skalę też się da, nawet chałupniczo, krok po kroku, jak to mówią "jeść małą łyżką". Oczywiście skorzystanie z tego wymaga zejścia z ołtarza samouwielbienia i zakasania rękawów przed kilkoma szczerymi rozmowami z fanami. Bo to nie jest już dzieło jednego człowieka kiedy się wyciąga rękę do "ludzi z ulicy" aby sfinansowali prywatne fantazje, prawda? Już nie można wszystkiego chować w woal tajemnicy i wspominać mityczne szuflady bez dna. Teraz się człowiek prosi o prawdziwe pieniądze i z ludźmi trzeba grać w otwarte karty. Bo jakby nie patrzeć na krołdfundingach jest co najmniej kilka poważnych i ciekawych projektów, które traktują człowieka jak człowieka i je warto wesprzeć. Sam li tylko sentyment nie wystarcza. Ja z sentymentu pomagam, owszem. Ale w formie takiej, jaka jest zaprezentowana na polakpotrafi, nie ma opcji żebym wpłacił choć złotówkę. Bo czuję się robiony w balona, a "konkrety" tam pokazane są powiedzmy... lekko śmieszne. Literatura to nie statystyka, nie da się tego zareklamować ilością, a jedynie jakością, której tam, niestety, nie widać.
Miałem możliwość czytania kilku rozdziałów, i powiem że nawet daje radę. Ale podwieszanie w autoreklamie na polakpotrafi tekstów w stylu "polski Tolkien", czy "mistrz suspensu" żeby wymienić tylko niektóre opinie nikomu nieznanych ludzi znikąd (nie chcę nikogo urazić - prawda jest niestety taka), to moim zdanie strzał w stopę... co ja piszę - to strzał w obie stopy i kolana całą serią z kałacha. Inaczej by wyglądało jakby AS już kilka małych opowiadań gdzieś opublikował - dajmy na to w takiej Fantastyce, czy Fenixie (nawet nie wiem czy jeszcze jest ale nwm chodzi o ścieżkę) jak swego czasu gdy byłem smarkaczem robił Sapkowski z pierwszymi opowiadaniami z Geraltem. Ile lat minęło między nimi a książkami... Ale, wracając - opublikować po to żeby pokazać, że się umie, że jest ciekawe, że daje radę, może zaciekawić, może wciągnąć w świat. Może przyciągnąć kogoś kto wspomoże, kto poprawi warsztat, samemu poprawiać warsztat. Coś co byłoby ocenione rzetelnie i zrecenzowane przez ludzi z dorobkiem, coś co każdy by sam ocenił... Ale nie, przecież szuflada zobowiązuje... Polski Tolkien nadchodzi, klękajcie narody!
Po trailerze na tym krołdfundzie mam niestety nieodparte wrażeni,e że nikt nigdy nie dał ASowi pierwszej lekcji pisarstwa, jaką ja dostałem na scenriusopisarstwie. "Mniej znaczy lepiej - ZAWSZE!" Pierwsze lata wyglądały tak że się siadało - pisało się teks,t a potem cały semestr się cięło. Ciach ciach ciach. Zostają tylko elementy niezbędne, wręcz niezbędnie niezbędne. Druk kosztuje, klisza kosztuje, minuty na planie kosztują, dźwięk kosztuje, czas klienta kosztuje... Ma być sama treść, samo zobrazowanie historii którą się opowiada w sposób który nie pozwala klientowi się oderwać a jednocześnie przekazać wszystkie ważne informacje żeby zbudować przestrzeń i czas.
Idąc dalej:
Artury powinni się otworzyć. Bo owszem rozmowa twarzą w twarz jaką preferują jest łatwiejsza i pełniejsza. Ale z iloma ludźmi tak porozmawiają na konwentach? 100? 500? Każdy z nich wpłaci? A co z internetem*? Ludzie z internetu nie przyjdą na konwent, bo internet nie mieszka w Warszawie, Kiecach czy Poznaniu - internet mieszka wszędzie i nie przyjedzie na raz na konkretny pokaz, bo ani nie ma czasu ani mu się nie chce - nie da się go przekonać ot tak, bo prze
Miałem możliwość czytania kilku rozdziałów, i powiem że nawet daje radę. Ale podwieszanie w autoreklamie na polakpotrafi tekstów w stylu "polski Tolkien", czy "mistrz suspensu" żeby wymienić tylko niektóre opinie nikomu nieznanych ludzi znikąd (nie chcę nikogo urazić - prawda jest niestety taka), to moim zdanie strzał w stopę... co ja piszę - to strzał w obie stopy i kolana całą serią z kałacha. Inaczej by wyglądało jakby AS już kilka małych opowiadań gdzieś opublikował - dajmy na to w takiej Fantastyce, czy Fenixie (nawet nie wiem czy jeszcze jest ale nwm chodzi o ścieżkę) jak swego czasu gdy byłem smarkaczem robił Sapkowski z pierwszymi opowiadaniami z Geraltem. Ile lat minęło między nimi a książkami... Ale, wracając - opublikować po to żeby pokazać, że się umie, że jest ciekawe, że daje radę, może zaciekawić, może wciągnąć w świat. Może przyciągnąć kogoś kto wspomoże, kto poprawi warsztat, samemu poprawiać warsztat. Coś co byłoby ocenione rzetelnie i zrecenzowane przez ludzi z dorobkiem, coś co każdy by sam ocenił... Ale nie, przecież szuflada zobowiązuje... Polski Tolkien nadchodzi, klękajcie narody!
Po trailerze na tym krołdfundzie mam niestety nieodparte wrażeni,e że nikt nigdy nie dał ASowi pierwszej lekcji pisarstwa, jaką ja dostałem na scenriusopisarstwie. "Mniej znaczy lepiej - ZAWSZE!" Pierwsze lata wyglądały tak że się siadało - pisało się teks,t a potem cały semestr się cięło. Ciach ciach ciach. Zostają tylko elementy niezbędne, wręcz niezbędnie niezbędne. Druk kosztuje, klisza kosztuje, minuty na planie kosztują, dźwięk kosztuje, czas klienta kosztuje... Ma być sama treść, samo zobrazowanie historii którą się opowiada w sposób który nie pozwala klientowi się oderwać a jednocześnie przekazać wszystkie ważne informacje żeby zbudować przestrzeń i czas.
Idąc dalej:
Artury powinni się otworzyć. Bo owszem rozmowa twarzą w twarz jaką preferują jest łatwiejsza i pełniejsza. Ale z iloma ludźmi tak porozmawiają na konwentach? 100? 500? Każdy z nich wpłaci? A co z internetem*? Ludzie z internetu nie przyjdą na konwent, bo internet nie mieszka w Warszawie, Kiecach czy Poznaniu - internet mieszka wszędzie i nie przyjedzie na raz na konkretny pokaz, bo ani nie ma czasu ani mu się nie chce - nie da się go przekonać ot tak, bo prze