PBF - Ścigając samego siebie

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 sierpnia 2014, 21:37

Przyczółek Mojave, kwatera główna RNK

Jackson skinął z aprobatą głową, oderwał się od ściany opierając dłonie dla odmiany o biurko Knighta i spoglądając pytająco na stojącego nieco w tyle wojskowego lekarza.

- Poruczniku, pańska opinia? Mogą wyruszyć jutro w drogę? - zapytał Strażnik.

- Ci dwaj raczej tak, chociaż będą się drapać jak szaleni - odparł lekarz - Ale z pastorem sprawy mają się dużo gorzej. Muszę go na jakiś czas hospitalizować, doznał ciężkiego udaru cieplnego, rokowania nie są dobre.

- Niech się lepiej tutaj leczy - wtrącił naprędce chudzielec, wyraźnie nie żywiący wobec Gottschalka gorących uczuć - Jeszcze mu się coś złego przydarzy na pustyni. Taka pustynia to nie miejsce dla sługi bożego.

- Majorze, proszę wydać tym ludziom broń z rezerwowego arsenału - Jackson wyciągnął przed siebie rękę, ściskając wpierw dłoń Flanagana, później zaś Simpsona - Nie możecie spać w budynku komendantury, ale sierżant Lee znajdzie dla was jakieś miejsce do spania na zewnątrz, załatwi koce i materace. Jeśli macie ochotę, jest tutaj cywilny bar, w następnym budynku od strony posągów, mają tam coś do żarcia i picia.

- Zajebiście, ale my nie mamy ani centa - prychnął rozżalony Bart - Straciliśmy wszystko.

Jackson uśmiechnął się półgębkiem, sięgnął do kieszeni spodni wyciągając z niej bitą z niklu kalifornijską pięciodolarówkę.

- Wystarczy na jedną flaszkę - powiedział rzucając monetę w ręce Simpsona - W prezencie ode mnie za pomoc udzieloną porucznikowi Hayesowi.
Sierżant Lee wyda Wam po karabinku Watherby 380 i 30 naboi na każdego kuriera, a także załatwi znoszone cywilne łachy i materace, które możecie zawlec sobie na pobocze drogi, żeby spokojnie przekimać do rana. Wieczór jest jeszcze wczesny, toteż ciekaw jestem jakie macie plany...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 sierpnia 2014, 21:40

Chudy idziemy się napić, co myślisz ścigamy bandę rydej czy jedziemy do Primm, z tym gnatami co dostaniemy, to za wiele nie zwojujemy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 sierpnia 2014, 22:00

Przyczółek Mojave, punkt graniczny

Ponownie ubrani i uzbrojeni w pochodzące z demobilu karabinki, dwaj kurierzy opuścili biuro majora Knighta z pięciodolarówką w ręce i złością w myślach. Kiedy stanęli za drzwiami odrapanego budynku, ich oczom ukazał się przypominający jakieś szalone obozowisko punkt graniczny. Flanagan próbował oszacować w myślach liczebność koczujących na Przyczółku ludzi już wtedy, gdy żołnierze prowadzili go półnagiego na spotkanie z Knightem, ale dopiero teraz uświadomił sobie w pełni konsekwencje zamknięcia przejścia granicznego.

Na Przyczółku uwięzionych zostało ponad trzysta osób, samych tylko cywilów, bo obsadzających przejście żołnierzy John do tej puli nie doliczył. Wędrowni handlarze, osadnicy z rodzinami, najemni ochroniarze, włóczędzy - wszyscy oni obozowali na sześciu pasach drogi międzystanowej w wydzielonych za pomocą metalowej siatki boksach, w których wcześniej zatrzymywano do kontroli samochody. W namiotach, budach z kartonu i blachy albo wprost pod gołym niebem, morze rozgoryczonych złych ludzi kłóciło się z pilnującymi ich żołnierzami i między sobą wzajemnie, czekając na jakąkolwiek możliwość opuszczenia Przyczółka.

- Co to kurwa jest? - stęknął Simpson próbując zrozumieć, na co właściwie patrzy - Co oni tu robią?

- Tranzyt przez granicę został wstrzymany, w obie strony - objaśnił sierżant Lee, który wyszedł na zewnątrz razem z kurierami - Ci jadący do Nowego Vegas nie mogą opuścić przejścia, dopóki major nie odwoła zakazu podróżowania na piętnastce, a ci chcący zawrócić do Hub muszą czekać na autoryzowanie przepustek, bo dowództwo podejrzewa, że mogą być między nimi szpiedzy Legionu. Istny dom wariatów.

- Gdzie ten bar, o którym mówił wasz szef? - Bart zapomniał w jednej chwili o tłumie internowanych podróżników, ścisnął mocniej pięciodolarówkę.

- Tam - sierżant wskazał dłonią sąsiadujący z kwaterą Knighta budynek - Wejście jest od strony podwórza.

[center]Obrazek[/center]
Na ilustracji Przyczółek od góry, chociaż obrazek za nic w świecie nie oddaje tego nieludzkiego tłoku i ścisku, który tam panuje!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 sierpnia 2014, 22:08

Zaraz Chudy, mieliśmy poszukać tego cwaniak w garniturku, co był w Primm, może on jebnął szton z tej paczki co ją mieliśmy dostarczyć, nim nasz załatwili z tą amnezją.
Rozejrzyjmy się po tych cywilach, gości w gajerach nie ma tam chyba wielu.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 sierpnia 2014, 22:13

- Szukaj wiatru w polu... - Simpson zrezygnowany wyraził swoją opinię na temat ewentualnego odwetu: - Myślisz, że siedzą tam dalej i czekają aż wrócimy z kawalerią RNK? Chyba musiliby być albo zjebani, albo absolutnie pewni, coś nas zeżarło po drodze. Wracajmy do Primm, a potem do Goodsprings. Ciekawe tylko czym zapłacimy za pożyczone gadżety?

Przez chwilę panowała kompletna cisza, bo ani flanagan, ani Simpson nie potrafili jakoś sensownie odpowiedzieć na ostatnie pytanie. W końcu Chudzielec ruszył w stronę baru:

- Pierdolę, chodźmy się napić
Mogę wziąść Barrettę zamiast karabinku?
Wbrew pozorom, Bart nie pójdzie w kompletny melanż. Ma zamiar ku zdziweniu Johna pić tylko soczek.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt: