W ślad za trzymającym pastora mężczyzną z posterunku wyskoczyła młoda dziewczyna o ogniście rudych włosach zaplecionych w długie warkocze. Ona dla odmiany trzymała w rękach śrutową strzelbę o długiej lufie, przyciśniętą do ramienia w wycelowaną we wrak Chevroleta.
- Stul gębę i chodź tu bliżej! - warknęła bez cienia sympatii - Nie każ nam się powtarzać! Ten drugi niech też wyłazi i niech trzyma ręce wysoko w górze!
- Powtarzam, pracujemy dla RNK - oznajmił raz jeszcze John, wywołując u pary nieznajomych wyraźną irytację.
- Zamknij mordę i rób, co ci każemy! - krzyknęła dziewczyna - Albo skończysz jak twój kumpel!
Zakładam, że wzięty na celownik John nie robi żadnych gwałtownych ruchów. A co robi Bart?