PBF - Ścigając samego siebie

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 lipca 2014, 19:45

Mieszkańcy Primm, żołnierze dużo zaryzykowali, i my trzej także. Nienawidzę Kajdaniarzy.
Fakty są takie, że nadal mogą zagrozić Primm. Tak samo jak Goodsprings, skąd przybyliśmy, zabiliśmy tam kilkunastu z nich.

Ja John Flanagan, nie kocham RNK, ani nie jestem jego żołnierzem, ale w imię własnego bezpieczeństwa, zamiast skakać sobie do oczu, pomyślcie o przyszłości.
Dogadajcie się jakoś, nikt nie wymaga wstąpienia do RNK, ale pozwólcie by ustanowili tu posterunek.
Wzajemne zobowiązania obu stron ustalicie na spokojnie, za jakiś czas.

Kajdaniarze wrócą i zabiją wielu z was, jeśli RNK nie zostawi tu ludzi.

My wrócimy do Goodsprings, bo Kjadaniarze i tam zaatakują. Nam RNK nie dało ludzi, nie wiecie jakiego macie farta.
Ostatnio zmieniony 13 lipca 2014, 22:58 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lipca 2014, 19:54

Primm, główna ulica

Hayes zerknął z ukosa na Flanagana, robiąc minę taką jakby chciał blondynowi przerwać; nie uczynił tego jednak dając Johnowi dokończyć.

- Myślę, że ulica nie jest dobrym miejscem do prowadzenia takich rozmów - oświadczył oficer przenosząc spojrzenie na Nasha - Może siądziemy gdzieś na spokojnie i porozmawiamy o możliwościach dalszej współpracy? Wy z Goodsprings też.

Nash Johnson rozluźnił się zauważalnie, w przeciwieństwie do wyraźnie spiętego mężczyzny w czarnej skórzanej kurtce.

- Chodźmy do kasyna - zaproponował trącając łokciem swego towarzysza i pokazując mu przysłuchującego się rozmowie z poziomu ulicy chudzielca. Czarna kurtka mruknął coś, po czym schylił się i postawił Barta na nogi z pomocą kaprala Diaza.

- Zjemy coś i pogadamy jak cywilizowani ludzie - ciągnął dalej Johnson, spoglądając na tworzących niewielką grupkę mężczyzn - Zapraszam za mną.
Najwidoczniej pojawiła się opcja negocjacji, również dla frakcji z Goodsprings. Rozmowy w spokojnym miejscu i ze szklaneczką w ręce mogą rokować ciekawą przyszłość...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 13 lipca 2014, 20:09

To rozumiem, nigdy nie odmawiam w takiej sytuacji.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lipca 2014, 20:50

Primm, kasyno "Vikki & Vance"

Siedzący na sofie w barze kasyna porucznik Hayes odstawił na blat stolika pustą butelkę piwa i wyciągnął z kieszeni munduru papierosa odpalając go od Nasha.

- Skąd macie prąd? - zapytał oficer opierając się z wyraźnym zadowoleniem o sofę i zakładając nogę na nogę. Siedzący obok porucznika Gottschalk przeniósł spojrzenie na Nasha, nie mogąc powstrzymać na wodzy własnej ciekawości.

- Mamy linię wysokiego napięcia zakopaną bezpiecznie pod ziemią - odparł Johnson otwierając nowe butelki piwa i rozdając je siedzącym wkoło stolika gościom - Prąd idzie z Heliosa, według zasad redystrybucji energii dla Nevady.

- Darmowy prąd z republikańskiej elektrowni? - Hayes uniósł znacząco jedną brew, jego ton sugerował jednak, że nie była to forma poważnej zaczepki, a jedynie drobna uszczypliwość - Nie godzi to w waszą dumę?

- O ile się nie mylę, to ciągle nasza elektrownia - burknął bez większego przekonania zastępca szeryfa Beagle, mężczyzna w czarnej skórzanej kurtce siedzący okrakiem na przyniesionym spod kontuaru baru stołku - Wy ją tylko dzierżawicie od pana House'a.

- Gdyby nie my, pan House ciągnąłby prąd ze spalinowego generatora - odparł z pobłażliwym uśmiechem Hayes - Bractwo Stali obróciłoby Strip w perzynę, gdybyśmy im nie spuścili łomotu. Ta rzekoma dzierżawa to w rzeczywistości łup wojenny.

- Podobnie jak więzienie w Jean - podkreślił Beagle - Nie próbowaliście...

- Co to za samochód? - chudzielec od dłuższej chwili przyglądał się wystawionemu na podium pośrodku sali kasyna pojazdowi, staroświeckiemu samochodowi o burtach podziurawionych jak rzeszoto kulami.

- Wóz Vikki i Vance'a - wzruszył ramionami Nash, odpowiadając tonem takim jakby pytanie samo w sobie wzbudziło jego zdumienie - Nie słyszałeś o nich? Jak nie, pogadaj z Slimem, on ci wszystko bardzo dokładnie opowie.

Staruszek wystawił palec w stronę niezgrabnego Protektrona kręcącego się z metalicznym szczękiem po kasynie.

- Wracając do naszych spraw, muszę się spodziewać niemiłych niespodzianek? - spytał Hayes zaciągnąwszy się wpierw papierosem - Mam nadzieję, że po fakcie nikt nie wpadnie na pomysł oskarżenia nas o bezprawne wkroczenie na terytorium niezależnego miasta?

- Oczywiście, że nie - Johnson uniósł w obronnych geście obie ręce - Mówiłem Johnowi, że solidnie się wam odwdzięczymy. Zwrócimy koszty zużytej amunicji i jeszcze dołożymy coś ekstra.

[center]Obrazek[/center]
Piwko i papierosy na wygodnych sofach w kasynie - doskonała okazja do rozmowy na różne męskie tematy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lipca 2014, 22:38

Primm, kasyno "Vikki & Vance"

Hayes strzepnął popiół do wieczka słoika ustawionego na stoliczku, umieścił papierosa w kąciku ust oglądając uważnie podaną mu butelkę piwa.

- Domowej roboty? - zapytał spoglądając na jasny płyn pod światło elektrycznych lamp. Z głębi kasyna zaczęły płynąć dźwięki jazzowej piosenki, najpewniej z uruchomionego przez osadników radia. Wielka sala, wyposażona w stoły do blackjacka i ruletki oraz automaty jednorękich bandytów świeciła pustkami, bo przeważająca większość mieszkańców Primm nadal przetrząsała odbite z rąk Kajdaniarzy miasteczko, a żołnierze RNK trzymali wartę na peryferiach Primm bądź ograbiali z wartościowych łupów trupy wynoszonych przed hotel skazańców.

- Karawana z Arroyo przywiozła, trzy tygodnie temu - potrząsnął głową Beagle - Szeryf McBain kazał nam kupić, niechaj mu ziemia lekką będzie. Szeryf znał się na piwie.

- Na piwie może tak, na bezpieczeństwie nie - porucznik spoważniał znienacka, odłożył butelkę na stolik wodząc spojrzeniem po swoich rozmówcach - Posłuchajcie mnie uważnie. Republika prędzej czy później odbije więzienie w Jean i osobiście obstawiam, że stanie się to bardzo szybko, ale Kajdaniarze nie są jedynym zagrożeniem w tych stronach. Są jeszcze Gangi Szakali i Żmij, są dzikie ghule i zmutowane insekty i jest Legion. Wiem, że tu w Nevadzie bardzo nieufnie patrzycie na RNK, najlepszym dowodem jest wasze referendum z zes