PBF - Wojna z Cieniem

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 lipca 2014, 11:43

W poście nr dałem Postacie. Aspekty i sprzęt u niektórych do uzupełnienia. Czary podam wkrótce, obrabiam jeszcze.
Wygląd, wzrost i waga, wiek, kolor oczu, włosy itp. proszę podać jakoś w technicznym to sobie zanotuję.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 01 lipca 2014, 18:05

Korzystając z chwili przerwy, chciałbym zrobić małe podsumowanie co wiem, jako tan Kyrie Eleison.

1. Krainie Popiołów wylądowała iglica Władców. Ogólnie kraina to mordownia i nie ma co się tam pchać.
2. Na wcześniejszych prowincjach jeden z baronów czci kult chaosu i zrywa sojusze. Skurwysyn.
3. Po tych wydarzeniach cała prowincja stanęła w ogniu i jest tam wielki rozpierdol.
4. Część ludności uciekła na bagna.
5. Na skraju bagien jest miasto, w którym można wynająć przewodnika.
6. Na tych bagnach oprócz niedobitków są jeszcze kulty chaosu, mutanty i ogólnie wszystko, co nienawidzi wampirów. No i jaszczury, nie zapominajmy o jaszczurach.
7. Jakby tego było mało wszyscy tłuką się między sobą.
8. Naszym zaś zadaniem jest mniej więcej ustabilizowanie tam sytuacji. Albo przepędzenie kultystów.

czy coś pominąłem?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 lipca 2014, 18:36

Komentarz MG:

1. Tak to wyglada, ale czy to was zatrzyma?
2. Tak ale to było dawno temu, obecnie nie ma tam barona.
3. Tak
4. Tam są takie tereny w większości podmokłe, że niektórzy żyją blisko bagien często.
5. Gelebrin to duża osada raczej. Miasto to była stolica prowincji o nazwie Onodrith (zwane dawniej Mousillon).
6. W sumie tak, ale nie wszyscy tam nienawidzą wampirów.
7. Prawda, niemal wszyscy zwalczają innych niż oni sami.
8. Chyba tak, ale nie wiem co planujecie.
Ostatnio zmieniony 01 lipca 2014, 21:59 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 lipca 2014, 21:51

Zakładam jeszcze, że Władcy podporządkowali już sobie mentalnie część mieszkańców, podobnie jak w poprzednich inwazjach. Trzeba będzie znów kminić jak wyciągać ich spod władzy Władców.

Podoba mi się, że wszyscy się tu ze wszystkimi trzaskają. Czas wprowadzić ajkieś złe prawa i np opodatkować każdą sztukę broni, albo każdego zabitego nieboszczyka;)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 02 lipca 2014, 07:31

Bo ja wiem czy tu potrzebna jest jakakolwiek interwencja. Panuje stabilna równowaga między dobrem a złem, bo każda ze stron konfliktu chce dobrze dla siebie i źle dla pozostałych :). I oczywiście w tą sielankę musieli się wmieszać Władcy! Ja ja ich nie lubię.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 lipca 2014, 09:45

Ok.
Prosicie o coś Emhyra, macie dla niego jakieś propozycje?
Równowagi raczej nie ma, chaos dominuje, zło jest słabsze, a dobro i neutralność są najsłabsze.

Czy po rozmowie ruszacie dalej? Jak ruszacie to gdzie? Do stolicy baronii miasta Onodrith jest 3 dni, do osady Gelebrin, blisko Martwych Bagien, zwanych Kranor-Ril jest około 5 dni lądem.
Zarówno do Onodrith jak do Gelebrin można popłynąć rzeką, ale z goblinami będzie ciężko, zwiadowców byście upchnęli, gorzej z czambułem.
Czy macie inne plany?
Podróż barką rzeczną na południe byłaby najszybsza, po drodze miniecie port Onodrith, możecie go ominąć i popłynąć dalej aż do osady Gelebrin, blisko bagien.
Ostatnio zmieniony 02 lipca 2014, 16:45 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 02 lipca 2014, 17:52

No z tego co widzę, to chaos zaczyna przeważać, co się złemu Kyrie Eleisonowi nie podoba! Ogólnie bardzo by się Kyrie ucieszył, gdyby wszystko tam zrównać z ziemią i zaprowadzić złe rządy katanitów... co oczywiście postara się forsować zarówno Vaderowi, jak i Emhyrowi.

Czyli plan miałby taki: zbadać tereny objęte chaosem, zobaczyć jakie mają siły, napuścić ich na tych dobrych i neutralnych, zaczekać aż się wszyscy będą bić i samemu po cichutku dobić w plecy kultystów.

Podsumowując, po co sami mamy nastawiać tyłki na moskity, skoro możemy wysłać wampiry i gobliny na zwiad :)
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 lipca 2014, 11:22

Wątek techniczny

Na razie żadnych zoobowiązujących propozycji dla Emhyra. Zobaczymy cos się tam święci i potem ewentualnie będziemy negocjować.

Co do podróży na południe, to sugeruję rozdzielenie się. Vader i Elejson ruszą z goblinami zasięgając języka, zbierając sojuszników i przy okazji zaprowadzając porządek, bo co jak co, ale porządek musi być! A Deliad mógłby popłynąć incoqnito i trochę się rozeznać w sytuacji w mieście i przygarnąć jakiś zaufanych przewodników.

A potem już razem pójdziemy na południe z konkretnym zwiadem.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 lipca 2014, 11:32

Rozdzielić się? No jak uważacie.
Mieliście takie amulety do komunikacji chyba? Nie umożliwiają rozmowy, ale przekazanie emocji i krótkich informacji.
Z racji na wpływy w wywiadzie i działania zwiadowcze Radagasta, będziecie się orientować co do ważniejszych osób itd.
Na terenach Baronii Onodrith, zwanej Przeklętą, gdzie zmierzacie.

Czekam na decyzję, kto płynie barką rzeczną, kto rusza lądem.
W poście nr 1 wstawiłem czary dla tana Vadera oraz Radagasta. Czary ulegną rozbudowie, to zestaw z poprzedniego PBF-a.
Ostatnio zmieniony 03 lipca 2014, 12:52 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 03 lipca 2014, 14:23

W takim razie druid przeistoczy się w jakieś ptaszysko. Takie niejadalne co by na niego nie polowano (tak ludzie jak i zwierzęta), ale sprawnie latającego i o bystrym wzroku. Może np. w Wojownika wspaniałego (Stephanoaetus coronatus). Piękne bydle.

Lece na południe i przekazuję informacje o tym co wypatrzę: Jednostki wojskowe, ogólna topografia terenu, osady ich zaludnienie, niebezpieczne zwierzęta, potwory, źródła wody pitnej.

W osadach wyglądających na spokojniejsze ląduję i na uboczu przekształcam w półorka. Staram się wtopić w tłum (trzeba zdobyć ubrania podobne do tych jakie noszą autochtoni). Pytam o wieści i wydarzenia. Oceniam ocenić, kto jest wrogiem, a kto nie. Delikatnie szukam informację o Władcach.
Szukam przewodników, których z góry opłacam.
Opowiadam o wielkim wojowników, który przybył z północy i czyni w Kos prawdziwe cuda. Mówię, że może dotrze i tutaj i pokona chaos i uczyni z tych ziem krainę miodem i mlekiem płynącą. Przyniesie ze sobą bezpieczeństwo i stabilizację, wolny handel itp.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 lipca 2014, 14:43

Opuściliście zamek Emhyra, grzecznie się żegnając i obiecując się nawzajem z nim informować o poczynionych ustaleniach.
Druid rozpoczął zwiad. Będę Wam stopniowo przedstawiał informacje o Baronii Onodrith, tak na bazie obserwacji Druida, jak i waszych oraz wiedzy wywiadowczej jaką macie.
Radagast:
Zmiana wyglądu magicznie to nie problem, przybierasz żądany wygląd, przy 7 poziomie Magii nawet nie będę testował.
Spoiler!
Druid[/b]]Lecąc na południe, kilkanaście godzin od Vadera i Eleisona, widzisz z powietrza nadrzeczną tawernę, coś ci mówi, że tam może się wydarzyć coś złego, co naruszy równowagę. Nie wiesz dokładnie co, ale jako Hierofant o 7 stopniu wtajemniczenia w Magii druidów, potrafisz wyczuwać takie rzeczy. Bywało, że się myliłeś, możesz zignorować to przeczucie. Albo sprawdzić. Możesz tam wejść lub obserwować z zewnątrz. Ale to raczej będzie wymagało co najmniej noclegu tam. Jesteś w stanie skontaktować się z Vaderem i Eleisonem, mogą tu dotrzeć za około 10 godzin z kilkoma zwiadowcami, a czambuł zostanie gdzieś w okolicy.
Ostatnio zmieniony 03 lipca 2014, 14:56 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 04 lipca 2014, 10:47

Rzut oka na życie mieszkańców w Księstwie Onodrith, zwanym niekiedy Przeklętą Baronią, lub częściej Utraconym Księstwem.
Obowiązujący w całym Kos podział na plebs i szlachtę jest w Onodrith jeszcze wyraźniejszy. Tu wieśniacy naprawdę są biedakami mieszkającymi w rozpadających się chałupach, w wioskach położonych wśród bagien nad rzeką Grismerie albo wokół murów miasta. Szlachta natomiast rządzi swoimi malutkimi państewkami, łącząc absolutną władzę
z okrucieństwem i despotyzmem rzadko spotykanym w Kos. Odkąd Onodrith nie ma księcia, nie istnieje wyższa władza, która ograniczałaby samowolę magnatów. Wielu z nich naprawdę nie zna ograniczeń w swoich zachciankach i szaleństwach. W większości można to uznać za nieszczęsne piętno Onodrith, ale zdarzają się wypadki, które trzeba
tłumaczyć działaniem znacznie mroczniejszych mocy.
Ostatnio pojawił się w krainie nowy wpływowy szlachcic, występujący pod mianem Czarnego Rycerza, który zyskuje poparcie innych wysoko urodzonych. Jeżeli uda mu się stworzyć armię z zamieszkujących Onodrith oprychów, wieśniaków i zbójów, może stać się prawdziwym zagrożeniem dla bretońskiego tronu. Wieśniacy są niepiśmienni, niechętni obcym i podejrzliwi. Brudni i wynędzniali, padają ofiarą licznych chorób, zwłaszcza przerażającej czerwonej ospy. Chłopi z Utraconego Księstwa rzadko opuszczają rodzinne wioski i nawet wyprawa do sąsiedniej wsi jest dla nich niczym podróż w dalekie strony. Izolacja sprawiła, że stali się wyjątkowo podejrzliwi wobec obcych, zostawiła też widoczny ślad w ich wyglądzie. Wieśniak nie mający garbu albo zeza jest w większości wiosek uważany za zdeformowanego i nawet najpiękniejsza dziewczyna z tamtych rejonów ma uszy bardzo różniące się wielkością bądź dodatkowe palce u rąk lub stóp. Prawie wszyscy wieśniacy z Onodrith żyją w niemiłosiernej biedzie i mają niewielkie szanse, aby zmienić ten stan rzeczy (na przykład zająć się handlem). To zwykle udaje się jedynie przestępcom i wszelkiej maści łotrom.
W Onodrith znajduje się niewiele ziem uprawnych, a znaczna ich część nie różni się zbytnio od bagien zalewanych przez leniwie płynącą Grismerie. Większość wieśniaków ledwo jest w stanie zgromadzić dość pożywienia, żeby utrzymać się przy życiu. Największym bogactwem tych ziem są żaby, ślimaki i inne oślizgłe stworzenia. Mieszkańcy biednych wsi uważają je za prawdziwe przysmaki i z reguły trudnią się ich zbieractwem. Według starego prawa władca Onodrith jest właścicielem wszystkich żab i ślimaków, które lęgną się na podległym mu terenie, dlatego dla większości wieśniaków szczytem ambicji jest stać się książęcym bagiennikiem. Innym typowym dla mieszkańców Onodrith sposobem zdobywania pożywienia jest pokrywanie gałęzi drzew klejącą substancją. Kiedy w takim miejscu usiądzie ptak, już nie odleci, stanowiąc dla wieśniaka łatwą zdobycz. W rezultacie krajobraz Onodrith pełen jest drzew oblepionych kleistą mazią, z której wystają tylko ptasie nóżki, bo reszta ciała została oderwana przez wygłodniałego biedaka.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 05 lipca 2014, 17:11

Opowieść o Klątwie w księstwie Onodrith, części królestwa Dorn, część I.

Nadstaw ucha, wędrowcze, by wysłuchać historii o Klątwie, która spadła na kraj i lud cały jako kara za grzechy nielicznych. Rycerze zaprzeczą, gdy ich o to zapytasz, a Kapłanki Arianny zwane tu Pannami Graala przeklną język, który wypowie te słowa, lecz prawdą jest. iż to kwiat dornijskiego rycerstwa sprowadził klątwę na Utracone Księstwo Onodrith. Nikt inny, jak właśnie szlachta, której kraj został powierzony, a która go zdradziła. Biada tobie, który słuchasz tej historii, gdyż znajdziesz w niej więcej niż zdradę Maldreda i zło wyrządzone przez Merovecha, a przecież to wszystko prawda jeno.
Niegdyś na ziemiach tych żyły elfy i do dziś zachowały się ślady wzywanych przez nie czarodziejskich mocy. Kiedy elfy odeszły, rozpoczęło się niepewne panowanie ludzi, wiecznie zagrożone przez wszeteczny pomiot goblinów i orków. Pieniącemu się złu przeciwstawił się jeden człowiek, broniąc ziemi, która teraz należy do nas. Wiele historii opowiedziano o Gillesie le Breton, wiele wyśpiewano pieśni o jego zwycięstwach, dzięki którym Królestwo Dorn jest krajem ludzi dzielnych i szlachetnych. Niemało głosów sławiło także jego Towarzyszy - najbardziej prawych rycerzy w królestwie. Każdy zasłynął szlachetnością uczynków i honorem w bitwie. Wszyscy obdarzeni byli odwagą zbrojnego męża i wiedzą mędrca. Oto opowieść o jednym z nich, o imieniu Landuin, a wieść niesie, że był to najbardziej prawy człowiek, jakiego kiedykolwiek wydała Królestwo Dorn.

Azaliż był kiedy człowiek tak rozmiłowany w pokoju, który jednocześnie potrafiłby z pełnym oddaniem poświęcić się wojnie? Czy był rycerz, który tak rozpaczał nad rozlewem krwi, ale na wrogów uderzał niewzruszony, pewnie dzierżąc kopię i miecz? Taki właśnie był Landuin, najwspanialszy rycerz, jakim mogło poszczycić się Onodrith. Wyruszył z doliny rzeki Grismerie, aby stanąć u boku Gillesa i razem z nim położyć swe życie na szali losu. Wysoki i przystojny, małomówny, ale stanowczy w działaniu, szybki i nieubłagany jak nadejście nocy, opanowany i urzekający Landuin ucieleśniał ideał dornijskiego rycerza i kimże jestem, żeby temu zaprzeczać?

Najstarsza wersja Pieśni o Gillesie opowiada o wizji, która objawiła mu się w czasie podróży przez Las Klęski - Landuin był u jego boku, kiedy ujrzeli Panią, błogosławione niech będzie Jej oblicze, jak wynurza się z ukrytego jeziora, aby obdarzyć rycerzy mocą walki ze złem nękającym ich kraj. Doskonale wiedziała, jak szlachetne były ciało i dusza Landuina, dlatego obdarzyła go wielką łaską. Nie mogło go zranić żadne ostrze, nie imały się go też klątwy rzucane przez sługi zła.

Rycerze Graala, paladyni Arianny, spełnili swoje zadanie. Odnieśli dwanaście zwycięstw, budując chwałę wspaniałego Dorn. Jednego z nich nasza historia dotyczy szczególnie, gdyż przyniosło niezrównanemu Landuinowi wielki smutek i rozpacz. Wyjeżdżając ze stolicy Onodrith. zostawiał miasto w zielonej i żyznej dolinie, gdzie nigdy dotąd nie zalęgło się zło. Biada Landuinowi, gdyż po powrocie w rodzinne strony odkrył, że pod jego nieobecność nieumarli właśnie tam uwili swoje plugawe gniazdo!
Potężna armia ożywieńców najechała Onodrith, a cały kraj ginął duszony paskudnym odorem gnijących ciał. Ziemia zniszczona i szara od popiołów, ludzie złamani i zastraszeni - ten widok nikogo nie przeraził tak bardzo jak Landuina.

Przecież to krew jego poddanych tam przelewano, jego ziemię niszczono i plugawiono.
Azaliż jakikolwiek rycerz walczył kiedy równie zażarcie, jak Landuin tamtego dnia? Niektórzy twierdzą, że nawet Balduin z Brionne nigdy nie pragnął pokonać swych wrogów aż tak bardzo. Tamtego dnia Landuin wdarł się w środek hordy wrogów, którzy otoczyli go oślizgłymi ciałami niczym obrzydliwe, śmierdzące morze. Gilles i pozostali Towarzysze stracili go z oczu na tak długo, iż obawiali się. że poległ. Ale kiedy ów straszny dzień dobiegł końca, Landuin powrócił umazany krwią, dzierżąc w dłoni głowę czarnoksiężnika, przywódcy hordy. Jednakże pozostał ponury i nie wypowiedział ani słowa przez wiele następnych dni. podczas których zombi zostały zepchnięte do morza, a Onodrith odzyskało wolność.

Ludzie powiadają, że Landuin nigdy nie pogodził się ze stratą i zawsze odczuwał smutek, widząc swoją ojczyznę tak umęczoną. Nawet po zjednoczeniu kraju, gdy Pani Jeziora koronowała Gillesa na pierwszego króla Dorn, książę nie potrafił radować się w równym stopniu, co pozostali towarzysze. Powrócił do Onodrith. odbudował swój dom. Lecz księstwo na zawsze zostało naznaczone jego smutkiem. Thierulf, towarzysz Gillesa i przyjaciel Landuina. próbował ukoić żal towarzysza, ale jego wysiłki były bezowocne.

Co więcej, w jakiś sposób musiał urazić jego dumę. gdyż ten wyzwał go i pokonał w pojedynku, raniąc przy tym w twarz. Po tym wydarzeniu rycerz nie pokazywał się więcej na dworach dawnych towarzyszy. Jego kres nadszedł wiele lat później, gdy przygnieciony ciężarem trosk i smutku zmarł w łożu. Powiadają, że pękło mu serce, kiedy opłakiwał zmarłych krewnych i ohydę, która splamiła jego rodzinny kraj. Niewielu jednak rozmawiało z nim w tych ostatnich latach, więc nikt tak naprawdę nie wiedział, jakie wtedy trapiły go myśli.

Na każdego szlachetnego rycerza, który stara się sprawić, by dolina Grismerie stała się żyzna i piękna, przypada jeden, który dzieląc klątwę Landuina. pozostawia ziemię pogrążoną w biedzie i rozpaczy. Nie myślcie sobie, że słowa te wypowiada buntownik!

Bard, którego pieśni słuchacie, nic pragnie obrażać dornijskich szlachciców, o nic! Ale każdy przyzna, że ludzie pokroju Merovecha Rzeźnika lęgną się w tym zapomnianym Onodrith, mimo że są przecież szlacheckiego pochodzenia! Tak, Merovech, niech będzie przeklęte jego imię, który podczas złych dni czerwonej ospy wydawał się wybawieniem od plagi, jaka nawiedziła królestwo Dorn. Merovech, który potem, owładnięty krwawym szałem podczas bitwy, jak zwierzę zamordował naszego króla.
Merovech, który umarł bez honoru, a jego imię jest czarną plamą na historii Utraconego Księstwa. I jak dobrze wiesz, wędrowcze, nie był to najnikczemniejszy człowiek, jaki zasiadał na tronie Onodrith.

Co sprowadziło tę klątwę? Na pewno nie dusza Landuina, która silniejsza i czystsza była od duszy każdego innego śmiertelnika. Czy był to jakiś nikczemnik, czyniący zło poza zasięgiem ludzkich oczu? Może jakieś piętno jeszcze z czasów przed elfami? Klątwa zielonoskórych bestii lub nieumarłych czarowników, których pokonał Landuin? Nie wie tego nikt, ani ty, ani ja, ni żaden mędrzec, ni lord. Wszyscy wiemy tylko, że zło w żelaznym uścisku trzyma owe ziemie. Przykład Maldreda świadczy dobitnie, jak przekleństwo potrafi upodlić najszlachetniejszą duszę i doprowadzić do najokropniejszej zdrady.
Ostatnio zmieniony 05 lipca 2014, 17:41 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 05 lipca 2014, 17:32

Maldred Nikczemny, o tym jak zaprzepaszczono przyjaźń z Elfami i jak Onodrith utraciło księcia, część II.

Maldred. Ostatni książę Onodrith, sprawował władzę na dworze, który zaraz po królewskim był najbogatszym w całego Dorn. Przy boku władcy jaśniała uroda jego pani, zachwycającej Malfleur, damy o jasnej cerze i śmiałej w słowach. Była znana w całym kraju ze swojej krasy, a mówiono także, iż książę polega na zdaniu niewiasty bardziej, niż to było przyjęte. Maldred stawiał marmury na miejscu ruder, ozłacał kaplice Pani i przywrócił chwałę Onodrith. W swym zamku zgromadził damy dworu o niezrównanej urodzie i każdy rycerz, którego zaprosił, mógł czuć się zaszczycony, jako że nikt nie uhonorował gościa bardziej wystawną ucztą ani piękniejszą pieśnią niż Maldred z Onodrith.

Pewnego dnia sama Czarodziejka została zaproszona na dwór Maldreda. Raczyła uczynić mu ten zaszczyt i przybyć ze względu na liczne pomniki, jakie wystawił ku chwale Pani Jeziora. Wielu zuchwalców zastanawiało się wtedy na głos, czyja uroda - Malfleur czy Elfiej Czarodziejki - zabłyśnie mocniej na tym spotkaniu?

Ale niestety! Cóż za hańba! Nie było to szczere zaproszenie, ale podły podstęp, i nie pięknem przyszło się tam cieszyć, lecz potępić niegodziwość gospodarzy Onodrith. Potrawy na uczcie zostały zatrute jadem, który sprawił, że Czarodziejka zapadła w sen przypominający śmierć. Uwięziła ją straszliwa magia Malfleur - ponieważ Czarna Pani z Onodrith była tak naprawdę niecną czarownicą. Tak wyszedł na jaw nikczemny plan Maldreda. Pragnął on tronu Dorn i teraz rozgłaszał wszem i wobec że Czarodziejka i cały leśny lud opuścili prawowitego króla. Kiedy nawet najbardziej niezłomni i wierni rycerze zaczęli podejrzewać, że łaska Pani Jeziora odwróciła się od władcy, Maldred wystąpił z żądaniem tak podłym, że nigdy wcześniej ani później nie splamił się czymś takim żaden rycerz. Stwierdził mianowicie, że posiada Graala wręczonego mu przez Panią i zażądał korony!

Kłamstwa Maldreda były tak bezwstydne, że żaden prawy rycerz nigdy nie dał im wiary. Nazywano Maldreda Szalonym. Nikczemnym. Zdrajcą Graala, relikwii jaką ofiarowała wiernym sama Arianna. Fałszywy kielich, który wyczarowała dla niego Malfleur i który niósł przed sobą jako prawdziwego Graala, nie uchronił go przed najazdem wojsk prawowitego króla. Maldred miał jednak poparcie szlachty z Onodrith, oszukawszy jednych, a przekupiwszy drugich. Poparło go także wielu rycerzy, którzy oddali swe serca złu, a pragnienie władzy i bogactwa przesłoniło im zasady rycerskiego kodeksu. Stolica księstwa została okrążona i rozpoczęło się straszliwe oblężenie.

Królewscy zbrojni atakowali dzielnic ale mury były mocne. I wtedy, o najstraszliwsza z hańb! Klątwa z pełną mocą uderzyła w Onodrith, zabijając obrońców i atakujących pospołu. Plaga czerwonej ospy rozprzestrzeniła się w mieście z wielką szybkością i potworną siłą. Niektórzy mówią, że woda z Grismerie nigdy do końca nie zmyła smrodu, który podniósł się wtedy z gnijących ciał. Maldred i Malfleur, podobni do siebie w podłości i szaleństwie, zamknęli się w książęcym pałacu i ucztowali z zapamiętaniem.

W szale obżarstwa ostatecznie przestając być rycerzem i damą. Świętowali dniami i nocami, pili i tańczyli oraz słuchali sprośnych piosenek śpiewanych im przez starą rajfurkę nawet w chwili, gdy śmierć zawitała na ulice wokół zamku. Czerwona ospa, najstraszniejsza z chorób, zabiła każdego mężczyznę, każdą kobietę, każde dziecko i każdego psa w mieście, od tego czasu zwanego Miastem Przeklętych. Kiedy zaraza ustąpiła, królewskie siły weszły przez bramy, lecz znalazły tylko sterty trupów.
A w książęcym pałacu, wciąż przystrojone w odświętne szaty, spoczywały zwłoki Maldreda, Malfleur i członków ich dworu, leżących tam. gdzie śmierć zaskoczyła ich podczas tańca. Ponoć na ich ciałach nie było śladu choroby, a tym, co ich naprawdę zabiło, była gorsza nawet od zarazy trucizna zdrady, pożerająca nie ciało, lecz duszę.

Tak odeszli Maldred Zdrajca i Malfleur, Czarna Pani z Onodrith. Król był tak zasmucony, widząc upadek niegdyś wspaniałego domostwa Landuina. że przeklął tę ziemię i oświadczył, iż światło Pani już nigdy więcej nad nią nie zaświeci.
Uwolniona z więzienia przez dzielnego rycerza Czarodziejka poparła tę decyzję i ogłosiła, że nieszczęsne Onodrith nic będzie miało od tej pory księcia, a wszystkie pozostałe księstwa Dorn przestaną uznawać te ziemie za należące do ich kraju. Przez długi czas Onodrith cierpiało niedolę w niełasce, a teraz ostatecznie popadło w ruinę, zaś jego obywatele stali się przeklętymi wyrzutkami, niechcianymi pod wspólnym sztandarem królestwa.

Ale klątwa, trwa nadal, wędrowcze. Obawiam się. że przetrwa dłużej niż ty i ja będziemy żyli. ponieważ jest zmazą na tym kraju, a Grismerie stała się zbyt ospała i brudna, żeby ją zmyć. Grasują tu bandy nieumarłych i zwykłych rzezimieszków, rozprzestrzeniają się zarazy ciała i duszy. O nie, niedola Onodrith na pewno jeszcze się nie skończyła, a są tacy, którzy mówią, że właśnie zaczęła się nowa. Zobaczysz, jak rządzą nami czarna zbroja, opuszczona przyłbica i opancerzona pięść, skryte w cieniu. Tak, mrok jest na zewnątrz i rozpościera się od Miasta Przeklętych aż do chat biedaków.

Onodrith w rzeczywistości jest Krainą Potępionych, a jeśli pragniesz ją odnaleźć, wędrowcze, znajdziesz tylko śmierć.
Ostatnio zmieniony 07 lipca 2014, 13:10 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 07 lipca 2014, 22:02

Panowie, jaki status? Przerwa wakacyjna czy można coś pograć?

Edytuje ten post po odpowiedzi.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

ODPOWIEDZ