Wątek techniczny
Chyba dobrze, że Chudzielca nie było z Białym Petem, bo na takie niespodziewane powitanie (i nie chodzi o lufę broni wystawioną przez szparę między drzwiami i futryną) napewno krzyknąłby z wrażenia na całe Primm!
A więc Piotruś, Jasiu i Bartuś:)
PBF - Ścigając samego siebie
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Primm, strefa okupowana
Kucający za rogiem kasyna jasnowłosy strzelec przypatrywał się czujnie postaciom pilnujących hotelu Kajdaniarzy, zapamiętując ich liczebność i rozstawienie, wyznaczając kolejność celi na wypadek, gdyby obrót spraw zmusił go do otwarcia ognia. Pożyczony od kaprala Diaza M16 dobrze leżał blondynowi w dłoni, wręcz prosząc się o to, by przyłożyć go do barku i wpakować kilku skazańcom kulę w łeb. Makabryczne znalezisko w domu szeryfa zagotowało jasnowłosemu zwiadowcy krew w żyłach, chociaż mężczyzna trzymał swe emocje na wodzy nie okazując ich w przesadny sposób.
Prędzej czy później - choćby i innego dnia - miała się trafić okazja, by napsuć Kajdaniarzom krwi. Myśli blondyna pobiegły na krótką chwilę ku jego myśliwskiemu karabinowi z lunetą, schowanemu na posterunku RNK po drugiej stronie autostrady. Dziesięć dołączonych do niego naboi 0.308 oznaczało w prostej kalkulacji dziesięciu martwych skazańców, co przynajmniej po części mogło wyrównać rachunek za morderstwo szeryfa McBaina i jego żony.
Albinos zniknął gdzieś na dłuższą chwilę nie dając znaku życia, toteż blondyn obejrzał się znacząco w stronę zmarkotniałego chudzielca i kucającego ze skupioną miną pastora.
Kucający za rogiem kasyna jasnowłosy strzelec przypatrywał się czujnie postaciom pilnujących hotelu Kajdaniarzy, zapamiętując ich liczebność i rozstawienie, wyznaczając kolejność celi na wypadek, gdyby obrót spraw zmusił go do otwarcia ognia. Pożyczony od kaprala Diaza M16 dobrze leżał blondynowi w dłoni, wręcz prosząc się o to, by przyłożyć go do barku i wpakować kilku skazańcom kulę w łeb. Makabryczne znalezisko w domu szeryfa zagotowało jasnowłosemu zwiadowcy krew w żyłach, chociaż mężczyzna trzymał swe emocje na wodzy nie okazując ich w przesadny sposób.
Prędzej czy później - choćby i innego dnia - miała się trafić okazja, by napsuć Kajdaniarzom krwi. Myśli blondyna pobiegły na krótką chwilę ku jego myśliwskiemu karabinowi z lunetą, schowanemu na posterunku RNK po drugiej stronie autostrady. Dziesięć dołączonych do niego naboi 0.308 oznaczało w prostej kalkulacji dziesięciu martwych skazańców, co przynajmniej po części mogło wyrównać rachunek za morderstwo szeryfa McBaina i jego żony.
Albinos zniknął gdzieś na dłuższą chwilę nie dając znaku życia, toteż blondyn obejrzał się znacząco w stronę zmarkotniałego chudzielca i kucającego ze skupioną miną pastora.
Mała wstawka dla umilenia czasu oczekiwania na Śnieżka...
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Wybacz synu, żaden ze mnie szpieg. Każ mi się skradać, a ściągnę na siebie uwagę wszystkich kajdaniarzy w promieniu kilometra. Jeśli chcesz, idź za kolegą, ale ja tu lepiej poczekam.
Konspiracyjne cechy i umiejętności pastora można w skrócie określić jako "słoń w składzie porcelany". Proszę, nie każcie mi się skradać dla naszego wspólnego dobra.