Chudzielec z wyraźną ulgą odetchnął gdy spiker zaczął mówić o ataku legionu gdzieś w Colorado. Uwaga, którą nagle skupił swoim uniesienionym wystąpieniem, równie nagle skupiła się na charyzmatycznym głosie spikera i generalissimusa Hsu, choć mężczyzna spodziewał się, że jeszcze zanim wyjdą z salonu, już pojawią się plotki.
Chudy także wsłuchał się w bieżące wiadomości starając się cokolwiek wywnioskować. O ile RNK mówiło mu sporo, Legion parę razy obił mu się o uszy, a i Colorado nie było mu obce, to nazwy zaatakowanego miasteczka czy Zatoki Hoovera już nie kojarzył. Zastanawiał się czy to efekt amnezji czy naprawdę nigdy nie słyszał o tych miejscach.
- Nelson chyba nie jest na naszej po marszrucie do Primm? - zapytał dla pewności chudzielec: - Wolałbym uniknąć terenów będących strefą działań wojennych. Myślicie, że wybuchnie regularna wojna pomiedzy RNK, a Legionem Cezara?
Wątek techniczny
Chudy pójdzie spać, chyba że dziewczyna ujęta wyznaniem Prosto z serca zaproponuje małe te'a'te;) Serce Chudego bije mocniej na widok dziewczyny:)
Moim zdaniem bajlepiej ruszyć o świcie. Nie wiem czy sześć mil to całkowity dystans do Primm czy tylko do krzyżówki ze stanową. Najlepiej wyjść tak żeby jeszcze przed zmierchem być na miejscu.
PBF - Ścigając samego siebie
Chudzielec zaraz kładzie się spać w najciemniejszym kącie jaki znajdzie, chcę jeszcze przed świtem być na nogach. Jeżeli wyruszamy o świcie, poszukam sobie trochę drutu i jakiegoś nieprzejrzystego kawałka materiału i sklecę sobie z tego coś na kształt parasola, tylko że mocowane do ramion, żeby słońce mnie nie raziło. Aha, i czy ktoś w mieście ma do pożyczenia rękawiczki?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Goodsprings, Prospector Saloon
Trudi wręczyła ziewającemu szeroko albinosowi wełniany koc i odwróciła się w stronę chudzielca, wzruszając w uspokajającym geście ramionami.
- Nelson jest na wschodzie, za Novac - powiedziała przytykając palec do stosownego miejsca na mapie - A Republika stara się utrzymywać ochronny kordon pomiędzy rzeką i resztą Mojave. Wy pójdziecie na południe, w zupełnie inną stronę, ale to wcale nie znaczy, że będzie bezpieczniej. Zapamiętajcie rady Sunny, ona się zna na rzeczy.
- Trzymajcie się drogi, ale na widok obcych albo zawczasu schodźcie albo noście broń na widoku - zaleciła dziewczyna - Ręce trzymajcie daleko od gnatów tylko wtedy, kiedy wpadniecie na konwój RNK. Ich transporty kursują pomiędzy Nowym Vegas i Przyczółkiem Mojave, w obie strony. Są czujni i cały czas pod bronią i zwykli walić bez ostrzeżenia, jeśli ktoś sprawia wrażenie grasanta. Jeśli im podpadniecie, w najlepszym wypadku was rozbroją i puszczą dalej jako gołodupców.
- Nie ma mowy - odparł chudzielec siląc się na buńczuczny ton, wciąż nie tracąc nadziei na zmiękczenie serca zadziornej dziewczyny.
- Musicie uważać na jedną ważną sprawę - ciągnęła dalej dziewczyna, pozornie nie zwracając na chudzielca uwagi - Te wasze kamizelki... bycze litery, aż walą po oczach... służba więzienna się po pustyni nie włóczy, więc ja na miejscu Kalifornijczyków byłabym pewna, że jesteście Kajdaniarzami. Uważajcie, żebyście nie zarobili kulki na dzień dobry za sam wygląd.
Trudi wręczyła ziewającemu szeroko albinosowi wełniany koc i odwróciła się w stronę chudzielca, wzruszając w uspokajającym geście ramionami.
- Nelson jest na wschodzie, za Novac - powiedziała przytykając palec do stosownego miejsca na mapie - A Republika stara się utrzymywać ochronny kordon pomiędzy rzeką i resztą Mojave. Wy pójdziecie na południe, w zupełnie inną stronę, ale to wcale nie znaczy, że będzie bezpieczniej. Zapamiętajcie rady Sunny, ona się zna na rzeczy.
- Trzymajcie się drogi, ale na widok obcych albo zawczasu schodźcie albo noście broń na widoku - zaleciła dziewczyna - Ręce trzymajcie daleko od gnatów tylko wtedy, kiedy wpadniecie na konwój RNK. Ich transporty kursują pomiędzy Nowym Vegas i Przyczółkiem Mojave, w obie strony. Są czujni i cały czas pod bronią i zwykli walić bez ostrzeżenia, jeśli ktoś sprawia wrażenie grasanta. Jeśli im podpadniecie, w najlepszym wypadku was rozbroją i puszczą dalej jako gołodupców.
- Nie ma mowy - odparł chudzielec siląc się na buńczuczny ton, wciąż nie tracąc nadziei na zmiękczenie serca zadziornej dziewczyny.
- Musicie uważać na jedną ważną sprawę - ciągnęła dalej dziewczyna, pozornie nie zwracając na chudzielca uwagi - Te wasze kamizelki... bycze litery, aż walą po oczach... służba więzienna się po pustyni nie włóczy, więc ja na miejscu Kalifornijczyków byłabym pewna, że jesteście Kajdaniarzami. Uważajcie, żebyście nie zarobili kulki na dzień dobry za sam wygląd.
Pobudka przed świtem, wymarsz tuż przed brzaskiem. Przenośny parasol dla albinosa gotowy. Trudi przygotowała Wam jedzenie na dwa dni oraz zapas wody dla każdego, Chet sprezentował niewielkie podróżne plecaki ze swego sklepowego asortymentu. Doktor Mitchell dorzucił dla każdego po jednym Stimpacku, do samodzielnego zaaplikowania. Dobrej nocy!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Goodsprings, Prospector Saloon
Trudi przygotowała swym gościom miejsca do spania w drugiej części saloonu, wyciągając ze składziku na zapleczu trzy mocno sponiewierane, ale wciąż zapewniające pewien stopień komfortu materace i dokładając do nich czyste prześcieradła, koce i poduszki. Od strony baru płynęły przez jakiś czas dźwięki przyciszonego radia i szczęk ustawianego na półkach szkła, ale po kilkunastu minutach również właścicielka położyła się spać, gasząc wszystkie urządzenia z wyjątkiem przygaszonej szafy grającej, której mętny blask pozwalał leżącym na materacach ludziom dostrzegać zarysy całego pomieszczenia.
Znużeni brutalnym dniem, trzej ocaleni z grobu mężczyźni szybko zasnęli, przygotowani w myślach na kolejną przygodę. Jasnowłosy zabijaka uległ zmęczeniu jako ostatni, leżąc w kącie baru z nożem pod poduszką. Jego myśliwski sztucer stał oparty o obudowę szafy grającej, w zasięgu wyciągniętej w razie potrzeby ręki. Na zewnątrz budynku czuwali wyznaczeni do nocnej warty osadnicy, nieruchome cienie strzegące spokoju pod rozgwieżdżonym nocnym niebem.
Trudi przygotowała swym gościom miejsca do spania w drugiej części saloonu, wyciągając ze składziku na zapleczu trzy mocno sponiewierane, ale wciąż zapewniające pewien stopień komfortu materace i dokładając do nich czyste prześcieradła, koce i poduszki. Od strony baru płynęły przez jakiś czas dźwięki przyciszonego radia i szczęk ustawianego na półkach szkła, ale po kilkunastu minutach również właścicielka położyła się spać, gasząc wszystkie urządzenia z wyjątkiem przygaszonej szafy grającej, której mętny blask pozwalał leżącym na materacach ludziom dostrzegać zarysy całego pomieszczenia.
Znużeni brutalnym dniem, trzej ocaleni z grobu mężczyźni szybko zasnęli, przygotowani w myślach na kolejną przygodę. Jasnowłosy zabijaka uległ zmęczeniu jako ostatni, leżąc w kącie baru z nożem pod poduszką. Jego myśliwski sztucer stał oparty o obudowę szafy grającej, w zasięgu wyciągniętej w razie potrzeby ręki. Na zewnątrz budynku czuwali wyznaczeni do nocnej warty osadnicy, nieruchome cienie strzegące spokoju pod rozgwieżdżonym nocnym niebem.
Już teraz uspokajam, nie będzie żadnych nocnych niespodzianek!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Goodsprings, Prospector Saloon
Chudzielec zdążył się już pożegnać z nadzieją na rozpalenie w Sunny ciepłych emocji, kiedy całe jego życie stanęło znienacka na głowie. Pogrążony w pełnym dziwnych majaków śnie zbudził się czując na swym ciele dotyk zgrabnych długich palców, przesuwających się wzdłuż chudego torsu mężczyzny ku jego brzuchowi, później zaś pachwinom.
- Nie ruszaj się i odpręż - Sunny przytknęła chudzielcowi usta do boku głowy, ugryzła go delikatnie w małżowinę ucha. Mężczyzna poczuł falę podniecenia przepływającą przez całe ciało, rozlewającą się gorącem w podbrzuszu.
Dziewczyna rozpięła mu szybkim ruchem pasek spodni, pociągnęła je w dół ud wraz z bielizną. Chudzielec jęknął cicho zapominając w jednej chwili o śpiących na sąsiednich materacach kompanach, wyprężył się mimowolnie czując na udach łaskoczący dotyk włosów Sunny.
- Wstawaj, koniec kimania - powiedziała dziewczyna odsuwając twarz od jego podbrzusza.
- Żartujesz, kochanie? - wykrztusił chudzielec - Rób swoje, mamy jeszcze czas.
- Nie jestem twoim kochaniem - głos Sunny zmienił się w jednej chwili, nabrał zaskakująco męskiej tonacji - I nie próbuj go przy mnie wyciągać, bo dostaniesz z buta.
Wstrząśnięty zachowaniem rozpalonej sekundę wcześniej dziewczyny chudzielec uniósł się niezgrabnie na łokciach i otworzył zamknięte dotąd oczy spoglądając z niedowierzaniem na stojącego nad nim w rozkroku albinosa, kończącego dopinać swą kuloodporną kamizelkę.
- Dobrze się sp
Chudzielec zdążył się już pożegnać z nadzieją na rozpalenie w Sunny ciepłych emocji, kiedy całe jego życie stanęło znienacka na głowie. Pogrążony w pełnym dziwnych majaków śnie zbudził się czując na swym ciele dotyk zgrabnych długich palców, przesuwających się wzdłuż chudego torsu mężczyzny ku jego brzuchowi, później zaś pachwinom.
- Nie ruszaj się i odpręż - Sunny przytknęła chudzielcowi usta do boku głowy, ugryzła go delikatnie w małżowinę ucha. Mężczyzna poczuł falę podniecenia przepływającą przez całe ciało, rozlewającą się gorącem w podbrzuszu.
Dziewczyna rozpięła mu szybkim ruchem pasek spodni, pociągnęła je w dół ud wraz z bielizną. Chudzielec jęknął cicho zapominając w jednej chwili o śpiących na sąsiednich materacach kompanach, wyprężył się mimowolnie czując na udach łaskoczący dotyk włosów Sunny.
- Wstawaj, koniec kimania - powiedziała dziewczyna odsuwając twarz od jego podbrzusza.
- Żartujesz, kochanie? - wykrztusił chudzielec - Rób swoje, mamy jeszcze czas.
- Nie jestem twoim kochaniem - głos Sunny zmienił się w jednej chwili, nabrał zaskakująco męskiej tonacji - I nie próbuj go przy mnie wyciągać, bo dostaniesz z buta.
Wstrząśnięty zachowaniem rozpalonej sekundę wcześniej dziewczyny chudzielec uniósł się niezgrabnie na łokciach i otworzył zamknięte dotąd oczy spoglądając z niedowierzaniem na stojącego nad nim w rozkroku albinosa, kończącego dopinać swą kuloodporną kamizelkę.
- Dobrze się sp