MG - co mamy na sobie? To samo w czym nas wrzucili do dołu?
PBF - Ścigając samego siebie
Białoskóry walcząc z bólem oczu, otępieniem i zwykłym lenistwem powoli wstał i, próbując unikać światła, przeszedł kilka kroków w stronę doktora, licząc na cokolwiek czym mógłby osłonić twarz przed światłem. Jednocześnie z ciekawością rozejrzał się po pomieszczeniu, instynktownie szukając czegoś czym mógłby zastąpić brak znajomego ciężaru klucza francuskiego w prawej dłoni.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Macie na sobie jedynie bieliznę, w formie mocno doświadczonych losem koszulek i bokserek. Żadnej broni, żadnego osobistego ekwipunku... ale zapewne coś z grobu ocalało, tylko na czas badania doktor rozebrał Was do bielizny właśnie!
Niezależnie od dalszej konwersacji zastanówcie się jednocześnie nad swoim obecnym położeniem (możecie w trybie technicznym). Jesteście chyba w jakiejś w miarę cywilizowanej osadzie, doktor wspominał o nazwie Goodsprings. Wydaje się, że pracowaliście dla kompanii kurierskiej Mojave Express, na kwitku figuruje osoba Johnsona Nasha z filii ME w Primm (gdziekolwiek to nie jest).
Jakie są Wasze cele, zamiary i pomysły na najbliższą przyszłość? Chcecie się skoncentrować na odkryciu swej przeszłości? A może zbadać wpierw dokładnie okoliczności wydarzenia, w wyniku którego straciliście pamięć? A może po prostu ruszycie bez zadawania zbędnych pytań w radosną włóczęgę?
Niezależnie od dalszej konwersacji zastanówcie się jednocześnie nad swoim obecnym położeniem (możecie w trybie technicznym). Jesteście chyba w jakiejś w miarę cywilizowanej osadzie, doktor wspominał o nazwie Goodsprings. Wydaje się, że pracowaliście dla kompanii kurierskiej Mojave Express, na kwitku figuruje osoba Johnsona Nasha z filii ME w Primm (gdziekolwiek to nie jest).
Jakie są Wasze cele, zamiary i pomysły na najbliższą przyszłość? Chcecie się skoncentrować na odkryciu swej przeszłości? A może zbadać wpierw dokładnie okoliczności wydarzenia, w wyniku którego straciliście pamięć? A może po prostu ruszycie bez zadawania zbędnych pytań w radosną włóczęgę?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dom doktora Mitchella
Sąsiednie pomieszczenie sprawiało wrażenie pokoju gościnnego; tak przynajmniej można było uznać spoglądając na wyblakły dywan oraz ustawioną pośrodku kanapę i sąsiadujące z nią fotele. Szperający w szufladach komody Mitchell odwrócił się w końcu ze strzykawką w dłoni, podszedł do chudzielca o zmierzwionych włosach prosząc go gestem ręki o uniesienie prawego przedramienia.
- RadX, na dodatek dopiero niedawno przeterminowany - oświadczył z nieco kpiarskim uśmieszkiem doktor, wbijając igłę strzykawki pod skórę pacjenta i naciskając na tłoczek - Siadajcie, proszę, miejsca jest pod dostatkiem.
- W tym grobie... - zaczął niepewnie albinos, sadowiąc się wygodnie w jednym z fotelu - Mieliśmy coś przy sobie czy tylko te gatki?
- Mieliście na sobie ubrania, rzecz jasna - odparł Mitchell chowając pustą strzykawkę z powrotem do szuflady - Musiałem was rozebrać na czas oględzin, ale oczywiście wszystko dostaniecie z powrotem... jednak oprócz ubrań nie znaleźliśmy niczego więcej, choć Sunny i Chet odkopali grób do końca. Ci, którzy was pogrzebali ograbili was do cna. Trudi sądzi, że to robota Szakali, chociaż do tej pory nie podchodzili tak blisko osady, ale ja stawiam swoje sztony na Kajdaniarzy. Nas na razie nie tykają, ale ludzie tacy jak oni na pewno nie wahają się przed napaścią na przejezdnych.
- Szakale i Kajdaniarze? - powtórzył trzeci z pacjentów, szczupły człowiek o niebezpiecznych oczach zaprawionego w walce obieżyświata - Czyli kto?
- Ciekawi mnie jak selektywna jest ta niepamięć i czy można cofnąć jej efekty - powiedział doktor, po czym zmitygował się zauważalnie i uniósł w geście przeprosin dłoń - Szakale to banda łupieżców grasująca na pustkowiach pomiędzy Primm, Nipton i Nowym Vegas. Zwyczajni bandyci, na dodatek wyzbyci wszelkich skrupułów. Od patroli RNK trzymają się z daleka, ale chętnie napadają na handlarzy i innych podróżnych. Kajdaniarze to inna historia...
Zamknąwszy komodę doktor usiadł na kanapie obok dużo spokojniejszego chudzielca, wyraźnie zadowolonego z otrzymanego zastrzyku.
- Po wejściu do Nevady korpusu ekspedycyjnego RNK Kalifornijczycy przejęli na własność przedwojenne więzienie opodal Jean i wsadzili tam groźnych przestępców, a ci dranie wywołali bunt i zdobyli więzienie dla siebie. Bardzo niebezpieczna banda, wierzcie mi, na dodatek uzbrojona i pewna siebie. Garnizon RNK w Nowym Vegas podobno siedzi na terenie lotniska i nie wytyka stamtąd nosa, z wyjątkiem obszarów nad Kolorado, zwłaszcza Zapory Hoovera. Ci obsadzający Przyczółek Mojave na granicy z Kalifornią pilnują od jakiegoś czasu własnych nosów i sytuacja na drogach pomiędzy Przyczółkiem, a Vegas stała się fatalna. Bandy grasują wszędzie, do tego namnożyło się dzikich zwierząt i mutantów. Kajdaniarze na tym korzystają, bo na razie nikt nie próbuje ich nawet tknąć.
Mitchell zamyślił się przelotnie, toteż w pokoju zapadła przedłużająca się z każdą sekundą niezręczna cisza.
Sąsiednie pomieszczenie sprawiało wrażenie pokoju gościnnego; tak przynajmniej można było uznać spoglądając na wyblakły dywan oraz ustawioną pośrodku kanapę i sąsiadujące z nią fotele. Szperający w szufladach komody Mitchell odwrócił się w końcu ze strzykawką w dłoni, podszedł do chudzielca o zmierzwionych włosach prosząc go gestem ręki o uniesienie prawego przedramienia.
- RadX, na dodatek dopiero niedawno przeterminowany - oświadczył z nieco kpiarskim uśmieszkiem doktor, wbijając igłę strzykawki pod skórę pacjenta i naciskając na tłoczek - Siadajcie, proszę, miejsca jest pod dostatkiem.
- W tym grobie... - zaczął niepewnie albinos, sadowiąc się wygodnie w jednym z fotelu - Mieliśmy coś przy sobie czy tylko te gatki?
- Mieliście na sobie ubrania, rzecz jasna - odparł Mitchell chowając pustą strzykawkę z powrotem do szuflady - Musiałem was rozebrać na czas oględzin, ale oczywiście wszystko dostaniecie z powrotem... jednak oprócz ubrań nie znaleźliśmy niczego więcej, choć Sunny i Chet odkopali grób do końca. Ci, którzy was pogrzebali ograbili was do cna. Trudi sądzi, że to robota Szakali, chociaż do tej pory nie podchodzili tak blisko osady, ale ja stawiam swoje sztony na Kajdaniarzy. Nas na razie nie tykają, ale ludzie tacy jak oni na pewno nie wahają się przed napaścią na przejezdnych.
- Szakale i Kajdaniarze? - powtórzył trzeci z pacjentów, szczupły człowiek o niebezpiecznych oczach zaprawionego w walce obieżyświata - Czyli kto?
- Ciekawi mnie jak selektywna jest ta niepamięć i czy można cofnąć jej efekty - powiedział doktor, po czym zmitygował się zauważalnie i uniósł w geście przeprosin dłoń - Szakale to banda łupieżców grasująca na pustkowiach pomiędzy Primm, Nipton i Nowym Vegas. Zwyczajni bandyci, na dodatek wyzbyci wszelkich skrupułów. Od patroli RNK trzymają się z daleka, ale chętnie napadają na handlarzy i innych podróżnych. Kajdaniarze to inna historia...
Zamknąwszy komodę doktor usiadł na kanapie obok dużo spokojniejszego chudzielca, wyraźnie zadowolonego z otrzymanego zastrzyku.
- Po wejściu do Nevady korpusu ekspedycyjnego RNK Kalifornijczycy przejęli na własność przedwojenne więzienie opodal Jean i wsadzili tam groźnych przestępców, a ci dranie wywołali bunt i zdobyli więzienie dla siebie. Bardzo niebezpieczna banda, wierzcie mi, na dodatek uzbrojona i pewna siebie. Garnizon RNK w Nowym Vegas podobno siedzi na terenie lotniska i nie wytyka stamtąd nosa, z wyjątkiem obszarów nad Kolorado, zwłaszcza Zapory Hoovera. Ci obsadzający Przyczółek Mojave na granicy z Kalifornią pilnują od jakiegoś czasu własnych nosów i sytuacja na drogach pomiędzy Przyczółkiem, a Vegas stała się fatalna. Bandy grasują wszędzie, do tego namnożyło się dzikich zwierząt i mutantów. Kajdaniarze na tym korzystają, bo na razie nikt nie próbuje ich nawet tknąć.
Mitchell zamyślił się przelotnie, toteż w pokoju zapadła przedłużająca się z każdą sekundą niezręczna cisza.
Chudzielec dostał RadXa, więc mam nadzieję, że się rozanielił 
- Doktorze, skoro nie wymagamy już nieprzerwanej opieki, niech odda nam pan ubrania, dobrze? Mimo że nie ma tu za dużo słońca, chyba już zaczynam się rumienić. Ciekaw jestem co się nam mogło stać.
Biały od stóp do głów człowiek pochylił się w fotelu i zaczął rozmyślać nad możliwościami. "Widocznie miałem taki nawyk" - pomyślał. Gdy tylko szare komórki zaczęły pracować, w głowie albinosa natychmiast pojawiło się mnóstwo pomysłów, w większości spod znaku "co mi się stało?", ale gdzieś mignął też kadr z filmu, który najprawdopodobniej oglądał kiedyś dawno temu. Nagi, nieprzytomny człowiek dryfujący w słonej wodzie. Z dwiema kulami w plecach. Wizja była tak realna, że biały lekko się wystraszył. Z zamyślenia wyrwał go chudzielec, machając mu dłonią przed oczami i mówiąc:
- Co ci, biały? Wyglądasz jakbyś zobaczył ducha. Ej, nie odpływaj nam tu!
Biały od stóp do głów człowiek pochylił się w fotelu i zaczął rozmyślać nad możliwościami. "Widocznie miałem taki nawyk" - pomyślał. Gdy tylko szare komórki zaczęły pracować, w głowie albinosa natychmiast pojawiło się mnóstwo pomysłów, w większości spod znaku "co mi się stało?", ale gdzieś mignął też kadr z filmu, który najprawdopodobniej oglądał kiedyś dawno temu. Nagi, nieprzytomny człowiek dryfujący w słonej wodzie. Z dwiema kulami w plecach. Wizja była tak realna, że biały lekko się wystraszył. Z zamyślenia wyrwał go chudzielec, machając mu dłonią przed oczami i mówiąc:
- Co ci, biały? Wyglądasz jakbyś zobaczył ducha. Ej, nie odpływaj nam tu!
Można maleńkiego flashbacka? Takiego tyci, tylko żeby sobie przypomniał ksywkę? 
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dom doktora Mitchella
Poproszony o zwrot ubrań pacjentów doktor udał się do sąsiedniego pomieszczenia, powracając po dłuższej chwili z naręczem strojów posortowanych w trzy komplety. Widząc przyniesione rzeczy trzej mężczyźni podnieśli się ze swoich miejsc, nie końca wiedząc, po które sięgnąć.
- Spokojnie, opatrzyłem wszystko etykietkami - uśmiechnął się ze zrozumieniem siwowłosy lekarz - To są twoje, te twoje, a te twoje. Na dodatek poprosiłem Trudi, żeby je wyprała, więc są czyste.
Trzej pacjenci wymruczeli w odpowiedzi jakieś podziękowania, zachodząc zapewne w głowę, kim była owa Trudi i czemu w ogóle chciało jej się prać cudze łachy.
- Jestem pewien, że umieracie z głodu - powiedział po chwili doktor, przyglądający się w milczeniu zakładającym dżinsy i swetry mężczyznom - Nie mam niczego świeżego w domu, ale przejdziemy się do tutejszego baru, tam was nakarmią. Chodźcie ze mną. Miejscowi to przyjaźni ludzie, chociaż mocno podejrzliwi. Jeśli będziecie się zachowywali w porządku, nikt wam krzywdy nie zrobi. Nie podnoście na nikogo głosu ani nie obrażajcie, we własnym interesie. Wytłumaczę im specyfikę waszego urazu, żeby uniknąć ewentualnych nieporozumień.
Mężczyźni ruszyli w ślad za gospodarzem przez zaniedbane, ale czyste domostwo, zerkając przez otwarte drzwi mijanych pokojó
Poproszony o zwrot ubrań pacjentów doktor udał się do sąsiedniego pomieszczenia, powracając po dłuższej chwili z naręczem strojów posortowanych w trzy komplety. Widząc przyniesione rzeczy trzej mężczyźni podnieśli się ze swoich miejsc, nie końca wiedząc, po które sięgnąć.
- Spokojnie, opatrzyłem wszystko etykietkami - uśmiechnął się ze zrozumieniem siwowłosy lekarz - To są twoje, te twoje, a te twoje. Na dodatek poprosiłem Trudi, żeby je wyprała, więc są czyste.
Trzej pacjenci wymruczeli w odpowiedzi jakieś podziękowania, zachodząc zapewne w głowę, kim była owa Trudi i czemu w ogóle chciało jej się prać cudze łachy.
- Jestem pewien, że umieracie z głodu - powiedział po chwili doktor, przyglądający się w milczeniu zakładającym dżinsy i swetry mężczyznom - Nie mam niczego świeżego w domu, ale przejdziemy się do tutejszego baru, tam was nakarmią. Chodźcie ze mną. Miejscowi to przyjaźni ludzie, chociaż mocno podejrzliwi. Jeśli będziecie się zachowywali w porządku, nikt wam krzywdy nie zrobi. Nie podnoście na nikogo głosu ani nie obrażajcie, we własnym interesie. Wytłumaczę im specyfikę waszego urazu, żeby uniknąć ewentualnych nieporozumień.
Mężczyźni ruszyli w ślad za gospodarzem przez zaniedbane, ale czyste domostwo, zerkając przez otwarte drzwi mijanych pokojó