Tan Orofar przez dłuższą chwilę milczał, zapewne zbierając myśli do nader podniosłej przemowy. Obserwujący spotkanie zza krzesła Gusłka Huskun nie wytrzymał w końcu i nie czekając na odpowiedź ariańskiego paladyna wysunął się do przodu ściągając nagłym poruszeniem oczywiste zainteresowanie przybyłych.
Wyraz twarzy rycerzy zdradził Huskunowi jednoznacznie rodzaj pierwszego wrażenia, jakie wywarł na nich goblin, chociaż cień rozbawienia w oczach pozwalał mniemać, że zostało ono w pewien sposób złagodzone widokiem wieńczącej czaszkę zaklinacza peruki.
- Wielce czcigodni i szlachetnie urodzeni goście - zaczął Huskun, pochylając głowę w podpatrzonym u służek Orofara geście szacunku - Pozwólcie w swej niezwykłej łaskawości, że przedstawię wam wpierw świątobliwego kthana Gusłaka Miłosiernego, ukochanego syna Pana Kielicha i Pogromcę Nieumarłych, a także Głosiciela Dobrej Nowiny i Palec Nieulękłych... słyszeliście może o Nieulękłych? Nie? Cóż, nic nie szkodzi.
- Ten oto kthan Gusłak doświadczył ledwie wczora boskiej wizji, w niej zaś przestrogi, że nad miastem tym zawisła prawdziwie strasznista zagłada. Bóg sam zesłał tę wizję, nie kto inny! Nie nam roztrząsać, czemu jemu i kogo mógł bóg przestrzec w miejscu świątobliwego Gusłaka, albowiem on jest ukochanym synem Pana Kielicha! Trza nam w zamian uradzić jak uratować to miasto przed mrokiem, zyskując przychylność dobrych bogów, wdzięczność pospólstwa i prawdziwie rycerską sławę, o honorze już nawet nie wspomnę!
- Niech was nie zwiedzie ma nikczemna postura ani oblicze nieco mniej urodziwe od tego, którym słusznie obnosi się czcigodny tan Orofar - ciągnął dalej Huskun, nie chcąc przerywać w obawie, że rycerze w końcu otrząsną się ze zdumienia i każą popędzić go precz - Pan Kielicha sprawił, żem i ja doznał oświecenia, a mój umysł wstąpił na wyżyny intelekteletu i stał się bardzo mądraśny.
- Czy zechcecie przychylić swych szlachetnie urodzonych uszu i wysłuchać opowieści o tym, co odkryliśmy w tym nieszczęsnym mieście z ogromną pomocą tego tu czcigodnego tana Orofara?
Mam nadzieję, że po takiej przemowie spojrzą na Huskuna nieco przychylniej...