PBF - Boskie potyczki

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 marca 2014, 08:27

Na cmentarz my z Barthurem możemy pójść z Orofarem, (też się pogada by paladyn poszedł z nami).
Sakiewka ze skóry krasnoluda, może da się kupić na czarnym rynku, nieco skóry krasnoluda? Jak nie to Balin poświęci nieco własnej skóry, o ile zostanie podleczony magią
.
Ostatnio zmieniony 03 marca 2014, 11:22 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 03 marca 2014, 09:53

Bazookh - pułapka zastawiona pomyślnie. Można by także na parapecie postawić spreparowaną przez Huskuna czaszkę.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 marca 2014, 09:57

Watek techniczny

Paladyn przydalby sie na cmentarzu w razie wysypu martwiakow. Chyba generalnie trio kaplan/lowca/paladyn to dobra kombinacja na taka wyprawe. Mozna nawet z Orofarem czy innym paladynem pogadac w trakcie narady. Bylebysmy sie uwineli przed polnoca.

Jesli chodzi o ogon lemeona, Barthur tez moze sie tym zajac. Swojego czasu wraz z Mordilem podpytywali co nieco o te zwierzaki. Lowca nie powinien miec problemow z upolowaniem jednego.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 04 marca 2014, 08:54

"Rezolutny Goblin", popołudnie 1 dnia bakis-ranu

Po spotkaniu z gnomim alchemikiem Nieulękli naradzili się chwilę i każdy z nich ruszył w swoją stronę.

Huskun snujący mroczne plany zastosowania nowo wyuczonego czaru, pozostawił chwilowo czaszki w pokoju. Karczma okazała się tak ruchliwym miejscem, że nie bardzo wiedział gdzie zastawić "przerażające" pułapki. Postanowił odwlec to do nocy, bo właśnie wtedy spodziewał się prób wtargnięcia do ich enklawy.
Po raz kolejny jego myśli zaprzątnęły losy Mordila. Złoty goblin przepadł po spotkaniu z nieumarłymi w piwnicy Frakiego. I od tego czasu słuch o nim zaginął.
Jednak w końcu dotarły do niego rozpowiadane w Rezolutnym Goblinie plotki o goblinie czającym się na wędkarzy w szuwarach za miastem przy rzece Senil. Ponoć opanował najlepsze łowisko na węgorze, zwinął łódkę i przegania wszystkich ludzi.

Huskun postanowił to sprawdzić. Wymknął się tylnymi drzwiami karczmy i przemknął niczym cień przez miasto. Dzisiejszego dnia ruch być dość spory, bo pochmurna i wietrzna pogodna nie przepłaszała Rotgan-kir, tak skutecznie jak letni skwar.

Przemykając miedzy przechodniami, którzy w głównej mierze byli pielgrzymami przybyłymi na święto Powietrznego Tańca, goblin po stokroć sprawdzał czy nikt go nie śledzi. Nikogo podejrzanego jednak nie wypatrzył.

Gdy wyszedł poza miasto nie niepokojony przez staże przy bramie i kroczył grząską ścieżką między falującymi polami trzcin, poczuł się jak w domu. Wstąpiły w niego nowe siły i pognał rączo przed siebie rozchlapując błocko.

Znalazł Mordial siedzącego na kładce i wpatrującego się w dryfujący kawałek kory.
Gdy Huskun wkroczył na polankę gdzie tliło się ognisko i stała prowizoryczny szałas, Mordil zastrzygł uszami i obrócił się gwałtownie. Rozpoznawszy Huskuna powrócił do wędkowania.

Przekonywanie Złotego Goblina do powrotu zabrało młodemu szamanowi kilka godzin. Mordil nie lubił ami miast, ani szwendających się tam martwiaków. Dopiero zapewnienia, że goblin zajmie się jedyne ochroną gnoma oraz straszenie Bractwem Czarnowidzących skłoniły go do powrotu.

Dwa gobliny wczesnym popołudniem powrócili do Rezolutnego Goblina.
Sukces Huskuna był dwojaki, bo nie dość, że sprowadził kompana, to jeszcze wygrzebał z popiołu ogniska pięć czaszek węgorzy w niemal idealnym stanie.
Mordil odnaleziony. Zajmie się pilnowaniem alchemika. Ponad to Huskun zdobył pięć małych czaszek.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 04 marca 2014, 09:23

""Towary wszelakie", popołudnie 1 dnia bakis-ranu

Drayaharus potrząsał głową wyciągniętą z pod strumienia tryskającego w z fontanny. Prychnął, nabrał powietrza i powtórzył zabieg jeszcze kilkukrotnie. Szumy w głowie nieco ustały, a kontury otoczenia stały się nieco wyraźniejsze. Choć w głowie nadal szumiało, to i tak był to spory postęp w drodze do wytrzeźwienia.

Imaginerus ruszył nieśpiesznym spacerkiem, krocząc jedną z głównych ulic Rotgan-kir w stronę Towarów Wszelakich. Już w połowie drogi przyłapał się na tym, że liczy u Frakiego na kufelek piwa. Przecież nie będzie wypadało odmówić, klina trza wybić klinem.

Tak jak się spodziewał Fraki powitał go serdecznie i życzliwie nie szczędząc poczęstunku. Sympatia krasnoluda do Nieulękłych rosła z dnia na dzień. Pomoc w sprawie hałasów w piwnicy, częste zakupy, upłynnianie łupów, odkupywanie starych skazanych na straty paczek to wszystko tworzyło z Nieulękłych świetnych klientów i kompanów.
Pewnie dlatego podstarzały kupiec zmartwił się niewymownie, że tym razem może pomóc jedynie w ograniczonym stopniu.

- Drayaharusie, tak się źle złożyło, że ogonów lemeona nie mam już od zeszłej zimy. Nie przejmuj się jednak sprowadzę najpóźniej za dwa tygodnie. W Borokirze mam znajomego u którego tych ingrediencji nigdy nie brakuje. Nie mam także platynowych moździerzy, bo to cholerstwo warte jest majątek. Taki moździerz miał świętej pamięci Rungo ojciec naszego obecnego alchemika, ale pewnikiem ten pijus dawno go przechlał. Nie wystarczy wam żelazny jedynie pokryty platyną, bo taki ma jeden złotnik ze Złotej. Kryształową łyżkę mam. Chociaż tylko, mogę sprzedać za pięć sztuk złota.

- A, właśnie miałem jeszcze zapytać o jedną rzecz. Łuska czerwonego węża. Masz coś takiego? - zapytał gnom rozpierając się wygodnie i sięgając po jabłko z półmiska.

- Łuska czerwonego węża ?
- powtórzył Fraki ze zdziwieniem przerastającym pytanie gnoma - Jak to, łuska czerwonego węża? Chyba żartujesz?


Pozwoliłem sobie w imieniu gnoma zapytać, też o moździerz i łyżkę.
Ostatnio zmieniony 04 marca 2014, 09:49 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 04 marca 2014, 09:34

"Rezolutny Goblin", południe 1 dnia bakis-ranu

Balin chodził po karczmie zirytowany. Brak wiernego topora przy pasie doskwierał mu tak znacznie, że aż go świerzbiły dłonie, żeby komuś przyłożyć. Jakby tego mało Alfred od dłuższego czasu nie wracał z poszukiwań obusiecznego topora, po jaki wysłał do Orofar.

W dodatku, gnom zażyczył sobie sakiewki ze skóry krasnoluda! Co za barbarzyństwo i skurwysyństwo. Kapłan Gotam - gora rozważał zakup tego przedmiotu, na czarnym rynku. Tylko, że czarny rynek w mieście to w zasadzie byli Mroczni. Już sam fakt posiadania takiego przedmiotu byłby wystarczającym powodem, aby ich zabić, a te męty już napadem na jego osobę, zostały wpisane na czarno listę Balina.
Wycięcie kawałka własnej skóry wydawało się nieco absurdalne. Przynajmniej do czasu, aż nauczy się czaru regeneracji, bo takiej rany nie uleczą prostsze czary.
Najlepiej byłby spotkać krasnoluda należącego do Mrocznych wtedy problem rozwiązałby się sam. Truchło Mrocznego nie zasługiwało na żaden szacunek.

W tejże chwili do karczmy wbiegł giermek Orofara.

- Tanie Balinie! Mam, znalazłem!
- wykrzyknął radośnie wręczając dwa małe lekkie jednoręczne toporki obusieczne krasnoludowi - niestety były tylko dagi, nic większego.
Ostatnio zmieniony 04 marca 2014, 09:46 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 04 marca 2014, 09:46

Port w Rotgan -kir, południe 1 dnia bakis-ranu

Barthur siedział na beczce i wpatrując się w bezmiar oceanu podziwiał dwumetrowe fale z hukiem rozbijające się o nabrzeże.
Obok niego w małej szopie bez przedniej ściany siedział stary żylasty rybak czyszczący sieć po porannych połowach.

- Więc prawisz, że widział-żeś lemeona. Gdzie dokładnie?

- Yyyy panie, w złym miejscu. W Czaszce Smoka
- odparł zachrypniętym głosem rybak.

- W czaszce smoka? - zapytał zdziwiony Łowca.

- No, Czaszka Smoka, to takie - rybak wytknął w górę palce prawej ręki - skały sterczące z głębin przy samym klifie. Klif ma jakieś jaskinie, które wyglądają jak oczyska i nozdrza. Mawiają, że to właśnie skamieniały kościej smoka. Tam ta jaszczura pływa. Nie dziwota zresztą, bo ławice dorszów też tam pływają. Ino my nie możemy bo skały ostre jak harpuny. Będzie prawie pół dnia drogi łodzią, pieszą to i pewnie cały dzień.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 04 marca 2014, 09:50

A co planuje robić do popołudnia Gusłek i Bazookh?

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 04 marca 2014, 10:03

Bazookh użyje swojej wiedzy w poszukiwaniu składników. Ciekaw jestem czy wie jak wygląda cmentarne ziele, po które chce się wybrać w nocy? jeśli nie, to nadrabia straty - uda się do biblioteki i poszuka obrazków. dodatkowo zadba dla siebie o źródło światła do poszukiwań i wodę święconą od drużynowego kapłana.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 04 marca 2014, 10:35

Dzięki ci przyjacielu za te toporki, podziękuj także ode mnie swemu panu. Będą musiały wystarczyć.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 04 marca 2014, 10:52

- Ach, tak.. - mlasnął gnom, zapijając piwem. - No tak, łuska czerwonego węża. O co chodzi, mości Fraki? Coś nie tak z tym przedmiotem?
Wypytuje jeszcze dokładnie o adres rzemieślnika, który ma moździerz pokrytą platyną oraz gdzie indziej mógłbym zdobyć ogon lemona, bo dwa tygodnie to trochę długo ;) Co do łyżki: chyba stan mojej sakiewki na to nie pozwala, także wieczorem wyślę gnoma do pracy. Póki co zbieram informacje u Frakiego.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 04 marca 2014, 14:24

"Towary Wszelakie", południe 1 dnia bakis-ranu

Fraki nieco pobladł na twarzy i rozejrzał się jakby sprawdzał czy nikt nie może usłyszeć jego rozmowy.

- Mości gnomie to nie są rzeczy o których, ot tak rozmawia się mimochodem. Łuska Czerwonego Węża to nie żadna zwykła rzecz! Łuska Czerwonego Węża to najświętsza relikwia bogini Sharami. Wyznawcy Pani Ognia ściągają z całej Orchii, aby spróbować ją zdobyć z miejsca gdzie rosną Czerwone Węże. A zdobywa ją zaledwie jeden na tysiąc i to tylko w podczas święta Powietrznego Tańca. Każdy jej pragnie, ale mają tylko nieliczni szczęśliwcy - mówił rozemocjonowanym głosem Fraki.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 04 marca 2014, 14:39

Drayaharus zbladł nieco. Czyżby to był koniec marzeń o eliksirze? Nie. Trzeba spróbować, długi spłacić...

- Ahaaa... - pokiwał głową iluzjonista ze zrozumieniem. - A gdzie to dokładnie jest? I możesz mi przypomnieć dlaczego tylko w 1 dzień można to zdobyć? Noooo i kiedy wypada święto Powietrznego Tańca? - strzelał pytaniami raz za razem.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 04 marca 2014, 17:05

Boskie Potyczki to bardzo płodny PBF. Czasami ledwo ogarniam to, co napisaliście, z pisaniem odpowiedzi bywa gorzej. Zajmijmy Gusłka nauką kolejnych czarów albo dokoptujmy go tymczasowo do którejś grupy, niech pomaga. Bardzo wszystkich przepraszam, mam niekończący się nawał roboty w pracy. Jestem, czytam, aktywność mam co prawda zmniejszoną, ale gram dalej. Jeszcze raz proszę o wyrozumiałość.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 04 marca 2014, 17:58

"Towary Wszelakie", południe 1 dnia bakis-ranu

Fraki rozluźnił się, klepnął w uda i wybuchnął śmiechem.

- Ile jesteś dni w mieście? Nie zauważyłeś pielgrzymów? - gdy w oczach Drayaharusa pojawiło się zrozumienie, krasnolud kontynuował - tak, widzę, że się domyślasz. Czerwony wąż jest tu w Rotgan-kir. Wśród sharamitów to ważny ośrodek kultu i jedyne takie miejsce na tym archipelagu. Czerwony wąż rośnie na wyspie w zatoce. Choć pokażę ci.
Krasnolud poprowadził gnoma krętymi schodami na płaski dach nad sklepem.

- W zasadzie nie obnoszę się ze swoją wiarą i mało kto wie, że czczę Sharami, ale w miastach portowych to dość popularne. Wszakże to Ona kieruje falami i pogodą, nadyma żagle i wskazuje swym Okiem drogę do przystani.

Dom Frakiego górował nad pozostałymi budynkami i z jego dachu rozciągał się widok na ocean. Fraki wyciągnął z niesionej tuby rozciąganą teleskopową lunetę. Podał ją gnomowi mówiąc.

- Spójrz na środek zatoki.
Gnom zerknął przez lunetę.
Obrazek

- Tam na wyspie, to czerwone drzewo, które ma dwa konary przypominające skrzydła, obwijające się na marmurowej kolumnie zwieńczonej głową rogatego węża. To właśnie jest czerwony wąż, o czerwonej połyskującej korze przypominającej łuski. Raz rocznie kwitnie i nasiona na białym puchu wzbijają się w przestworza. Wtedy urządza się święto "Powietrznego Tańca" i pali przy pniu czarną galerę na część minionych wydarzeń. To długa historia. To właśnie wtedy pod wpływem temperatury mogą wystrzelić w snopie iskier Łuski Czerwonego Węża. Taka Łuska będzie należeć do szczęśliwca który ją złapie lub do kapłanów Sharami. W zasadzie to jeden z dwóch sposobów aby ją zdobyć. Drugi to zasłużyć się dla świątyni. Świątynię Sharami zwie się Okiem Sharami, bo w nocy wskazuje drogę do portu, płonącym ja jej szczycie płomieniem. Spójrz wyżej widać ją klifie. Każdy marzy o Łusce bo obdarza właściciela szczęściem i mocami Sharami. Dzień święta już bliski, nie dłużej niż kilka dni. Drzewo jest już prawie gotowe do rozsiewu. Jednak jak na razie tylko jedna osoba w Rotgan-kir ją posiada. Ale to są sprawy sharamitów gnomie, grząski grunt dla wyznawców Pana Kielicha, lepiej dajcie sobie z nią spokój.

ODPOWIEDZ