"Pod rezolutnym goblinem", 40 dzień kepon-ranu, południe
Nieulękli ponownie spotkali się w ulubionej loży "Rezolutnego goblina" i opowiadali o obfitującym w wydarzenia poranku. Wszystkie fakty świadczyły o tym, że Mroczni nie maja zamiaru współpracować, a wręcz przeciwnie starają się pokrzyżować im plany. Szczególnie zmartwiony był, pobandażowany i wysmarowany śmierdzącym balsamem, Balin. Z jakichś powodów gildia złodziei i zabójców wzięła go na cel, niemalże doprowadzając do jego śmierci. To zamierzenie im nie wyszło, ale ukradli jego posrebrzany topór. Dlaczego aż tak zależało im na tej broni? Miał zamiar postawić jednego z drabów na nogi i o to wypytać jednak Huskun był szybszy. Krasnolud spojrzał z niesmakiem na leżący nieopodal goblina worek z głowami i ręka z wytatuowanym małym M. Bo rzeczywiście wszyscy skrytobójcy nosili taki znaczek. Obok niego siedział równie niezadowolony Barthur, któremu umknął ostatni z bandziorów ze skradzioną bronią Balina, a jeszcze później okazało się karczmarz z "Pod Łosia" zniknął bez wieści.
Radochę miał za to gnom, który co chwila potrząsał czymś co przypominało przewiązaną szarfą szkatułą w której coś podzwaniało. Twierdził, że paczka przyszła przed południem i była dla "Nieulękłych".
Gusłek natomiast opowiedział o pożarze w domu alchemika i uszkodzeniu księgi w wyniku czego dysponują jedynie połową recepty. Pozyskał natomiast alchemika, który zamieszka w małym pokoiku na poddaszu karczmy.
Bazookh zaś opowiedział co usłyszał od Frakiego.
Tak, oto wygląda bilans poranka. Nie wspominam o paczuszce od Frkiego, bo nie wiem czy Bazookh będzie chciał podzielić się to informacją. Odpisuję Huskunowi 1 sztukę złota za transport Balina. Łupy były skromne zaledwie 2 sztuki złota i 54 srebrne. Z broni zyskaliście 6 kindżałów, dwie szable zakrzywione, 3 lekkie łuki refleksyjne i 33 strzały. Jeżeli wam zależy to możecie jeszcze zedrzeć 4 zbroje kurtkowo-metalowane. Nic więcej ciekawego nie mieli.